Kobieto trzymaj nogi razem

Nie za szybko miły , nie za szybko…

Gdy się wynurzyłem z wody, przez szkło maski nurkowej zobaczyłem ciemną chmurę o kształcie kowadła. Kowadło nadciągało na czarnym, postrzępionym spodku z chmur. Postrach żeglarzy, kowadło grozy – Comulonimbus – rozświetlane co chwila błyskami – za chwilę potężnym szkwałem miało uderzyć w nasz jacht zakotwiczony na środku jeziora,
A dzień zaczął się milo i w słonecznej pogodzie. Młoda para przyjechała na nurkowy egzamin. Gdy załadowaliśmy na jacht sprzęt i gotowi byliśmy do wyruszenia, na kei pojawiła się dwójka wczasowiczów. Zgodziliśmy się ich zabrać. Pani była dostojna a pan poważny. Budzili zaufanie na pierwszy rzut oka. Zakotwiczyliśmy jacht na głębinie i zrzuciliśmy linę zejściową na głębokość około 30m . Pan młody zdawał na wyższy stopień. Zamocowałem jego aparat karabinkiem do liny na 12 metrach głębokości. Miał zejść na “bezdechu” na tą głębokość i założyć prawidłowo aparat na plecy. Zrobił to wyśmienicie, więc uścisnąłem mu dłoń i poszybowaliśmy obaj w dół bawiąc się nieważkością. Były fikołki , tańce i pogaduszki migowe a na 30 metrach wspaniała ciemność, i spokój, i oczy wpatrzone w pełnym zaufaniu. Jako instruktor kocham ten moment – wpatrzone i pełne ufności oczy. Czysta radość dwóch dusz.

Odprowadziłem ucznia na powierzchnię a sam poszybowałem jeszcze raz w dół… by pomyśleć na dnie, w samotności, o pewnym kobiecym duszku, który błąkał się na dnie jeziora i nie dawał mi od dłuższego czasu spokoju. 
Teraz, po latach, myślę, ze to właśnie ta ciekawość duchowego świata mogła być jedną z przyczyn pojawienia się szkwału.
“Nic nie zdarza się przypadkiem” a światy wyższe bronią swych tajemnic przed ignorantami. Według teorii chaosu ruch skrzydeł motyla może spowodować huragan. Jakie więc spustoszenie i trwogę w duszy może dokonać aroganckie “Ja Wiem” wypowiedziane w świecie duchowym? Siedząc na dnie, do zwidu kobiety – rusałki , która niebawem się pojawiła, przesłałem aroganckie wyzwanie: 
„Kobieto! Wracaj do rodziców i przestań straszyć moich nurków!”


Gdy się wynurzyłem na powierzchni panował “spokój przed burza”. Powietrze było parne i ciężkie jak w oku cyklonu. Wdrapując się na jacht krzyknąłem by kobiety schowały się do kabiny. Pan młody zajął się wyciąganiem nurkowej liny zejściowej i sprzętem nurkowym a ja instruowałem jak postawić żagle, starszego, nieznajomego pana i jak wyciągnąć kotwicę.
“ Niech pan weźmie tę linkę , ten kolorowy sznurek i ciągnie … i zwiąże jak pan potrafi i proszę się schować w kabinie bo na pokładzie będzie niebezpiecznie podczas szkwału!.”
Gdy żagle były już postawione – przyszedł szkwał. Złapałem za ster. Zatrzeszczał maszt, zawyło w wantach. Na pełnych żaglach lecieliśmy w szalonym pędzie – w ślizgu. Z niskich, czarnych, chmur sypnęło gradem. Za nami piorun uderzył w wodę. Po chwili rozpętała się kanonada – pioruny biły w brzeg i w wodę.
“Może nam uderzyć w maszt” – pomyślałem. Uchyliłem klapę zejściówki i zobaczyłem, ze dostojna pani leży na koi.
Krzyknąłem:
“Proszę siąść i nogi trzymać razem i … zdjąć z siebie wszystko co…”
Nie dokończyłem bo blisko w wodę uderzył piorun. Byliśmy już przy pomoście. Jakimś cudem udało mi się wykonać manewr “zwrot przez rufę” i jacht zastygł przy pomoście. Żagle poszły w dół, cumy na pomost i mokrzy, w skafandrach, wskoczyliśmy z panem młodym do ciepłej kabiny.
Gdy wszystko się uspokoiło poważny pan zaprosił mnie na piwo i powiedział z uśmiechem, ze od lat jest kapitanem jachtowym i bardzo bawiły go moje polecenia: „Weź pan ten sznurek”.
A pani? Zaprzyjaźniła się z nami nurkami i wieczorem urządziła wielkie przyjęcie – były z najwyższej półki napitki i smakołyki przy których koniak i kawior to mały pikuś, słowem smakowaliśmy same kokosy. Urządziliśmy zaślubiny z duchem jeziora i jego braciszkiem szkwałem – który podróżuje na kowadle z chmur.
Gdy zostaliśmy sami, pani z prowokacyjnym uśmieszkiem zapytała :
“Wiesz kapitanie… nie bardzo rozumiem… dlaczego to miałam trzymać nogi razem i zdjąć wszystko? Roześmiałem się: “Wybacz… nie odpowiem … bo tkwi w tym odwieczny problem kobiet… i wieczna zachłanność mężczyzn…”

Gdy to powiedziałem jacht otuliła gęsta mgła. Nagle koło dostojnej pani ukazała się, jakby utkana ze światła i kropel wody, postać pięknej nagiej dziewczyny – rusałki. Dziewczyna nie była widoczna dla dostojnej pani. Piękność wpatrywała się we mnie. W jej jasno niebieskich oczach i wesołym uśmiechu rozpoznałem pytanie:

Czy jesteś pewien?

Advertisements

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 2 stycznia 2012, in Uncategorized. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: