O lęku przed śmiercią

„Dlaczego myśli są tak natarczywe? Tak niespokojne, tak rozpaczliwie natrętne! Rób co chcesz, nie dasz im rady. Są w ciągłym ruchu, jak te małpy na drzewie, a ten ruch męczy i wyczerpuje.Nie można od nich uciec, zdają się wszędzie nas ścigać. Staramy się je stłumić, a one za chwilę znów podnoszą głowę; i nigdy nie mamy spokoju, nigdy ciszy; analizy, przeglądy, gonitwy i ciągłe samoudręczenie. We śnie, czy na jawie, nie ma różnicy, wir myśli wcale nie ustaje. Chyba nigdy nie spocznę, nigdy się nie uspokoję.”

Czyż myśl może być kiedykolwiek w bezruchu, w spokoju? Można myśleć o spokoju, lub zmuszać się do ciszy, ale czy myśl może być w ogóle sama przez się spokojna? Czyż nieustanna ruchliwość nie stanowi jej właściwej natury? Czy myśl nie jest odpowiedzią na nieustannie, co chwila pojawiające się wyzwania życia?A te nie mogą ustać, bo wszak każdy ruch życia jest wyzwaniem; a jeśli tych wyzwań nie jesteśmy świadomi, jeśli przestajemy je słyszeć i być na nie wrażliwi, oznacza to tylko zanik żywotności w nas, martwotę i śmierć. Wyzwanie-odpowiedź to ruch samego życia. Ale odpowiedzi dawane przez nas mogą być odpowiednie lub nieodpowiednie, a te niewłaściwe, niewspółmierne, jakby rozmijające się z wyzwaniem odpowiedzi, dają początek myślom z całym ich niepokojem.

Wyzwania życia żądają czynów nie słów; nie werbalizacji. Słowo, symbol opóźniają czyn; pojęcie to słowo, pamięć jest słowem również. Nie ma pamięci – wspomnienia – bez słowa, bez symbolu. Pamięć jest słowem, jest myślą; a czyż myśl może dać pełną odpowiedź na wyzwania życia?

Wyzwania to nie pojęcia, nie idee. Wyzwanie jest zawsze nowe, świeże, nieoczekiwane; a myśl-pojęcie czy może kiedykolwiek być nowe? Gdy spotykamy myślą wiecznie nowe, świeże wyzwanie, czyż odpowiedź którą dajemy nie jest wypadkową przeszłości, a więc starego i zwietrzałego?

Gdy starym spotykamy nowe, spotkanie to jest zawsze niewspółmierne, niecałkowite, i owa niecałkowitość jest myślą w jej wiecznie niespokojnym szukaniu pełni. Ale czy myśli i pojęcia mogą w ogóle być pełnią? Wszak jedne i drugie to odpowiedź pamięci, a ta jest zawsze cząstkowa, niepełna.

Przeżycie jest odpowiedzią na wyzwanie, odpowiedzią uwarunkowaną przez przeszłość – przez obrazy wspomnień, lub wyobraźni – więc tylko powiększa nasze ograniczenia.

Przeżycia nie wyzwalają, tylko w nas wzmacniają wierzenia i poglądy, wzbogacają pamięć, i z tej pamięci wychodząc dajemy na wyzwanie odpowiedź; więc przeżycia są także czynnikiem ograniczającym.
„Jakież w takim razie miejsce zajmuje myśl?”….

„…Funkcją myśli jest tworzenie wzorów, programów, schematów, wedle których ma się kształtować tzw. czyn; ale to jest zabijaniem żywego, bezpośredniego czynu i o to właśnie wielu ludziom chodzi, chcą oni uniemożliwić bezpośredni czyn, zabić go w jego kolebce; a idee, wierzenia, dogmaty najskuteczniej w tym dopomagają.

Czyn bezpośredni to rzecz niebezpieczna, to otwartość na nieznane; a myśli i przekonania – czyli znane – są świetną przed nieznanym obroną. Myśl nigdy nie zdoła przeniknąć w nieznane; musi całkowicie ucichnąć aby nieznane mogło się objawić. Działanie nieznanego wykracza poza pole funkcjonowania myśli; a czując to, świadomie lub nieświadomie, z całym uporem trzymamy się myślą tego co jest znane. I w rezultacie owo „znane” odpowiada na wyzwania życia, które są zawsze niewiadome i nieoczekiwane; i z tej niewspółmiernej, niewystarczającej odpowiedzi powstaje chaos, zamęt, tarcia i udręki.

Dopiero gdy znane – a więc pojęcia, myśli, idee – całkowicie zniknie, nieznane może począć działać. A jest ono bezgraniczne.”

Jiddu KRISHNAMURTI

WYZWANIE I ODPOWIEDŹ /fragment/

—————————

Dopisane trzeciego listopada,

PS Ponizszy artykuł, a raczej pewna myśl Starca, stała się przyczyną ostrego sporu . Myślę, że zbyt ostrego. Usunąłem ten art. (fragmenty książki T.Terzaniego) bo ukazał się niefortunnie w Dzień Wszystkich Świętych. Przepraszam, nie wiedziałem co czynie.

Oto kontrowersyjny fragment:
A czy on nigdy nie odczuwał tego strachu?
Tak, w młodości – powiedział. Ale teraz już nie. Przeciwnie, jest raczej ciekaw śmierci. Powiedział też, że mam rację: nie chodzi o to, żeby zrozumieć ją głową. Jedynym sposobem poznania jej naprawdę było umrzeć.

A oto moje luźne uwagi.

Życie jest ciekawe, fascynujące i daje cudowną możliwość, że wszystko można zacząć od początku. Ta cudowna możliwość objawiająca się łańcuchami zdarzeń w świecie zewnętrznym , czy też myśli w świecie wewnętrznym, rozwija się, a raczej powtarza – „spiralnie”. Natura widocznie kocha spirale – stworzyła galaktyki, chromosomy, pory roku i moc innych, równie ważnych „spiralek”. Oczywiście „rzeka” płynie i nie wchodzi się do tej samej. Zauważyłem, śledząc, na przykład, swoje życie, że ten „spiralny” pomysł Natury dotyczy tez etapów rozwoju świadomości. Jakimś „cudem” problemy nie rozwiązane (zdarzenia, koncepcje) wracały do mnie jak po spirali, i „zmuszały ” do powtórnych działań czy też rozważań. Doświadczałem kolejnych porażek aż do momentu…Właśnie? Czy to nigdy się nie kończy? Zauważyłem tez, ze gdy „problem” wracał kolejny raz okazywał się trudniejszym. W końcu doszedłem do wniosku, ze te kolejne „porażki” intelektu są perełkami – Darami Stwórcy.
Dlaczego?

Otóż, gdy intelekt zawodzi, świadomość konieczności rozwoju podpowiada nam – wypróbuj jako narzędzie poznania intuicje, wypróbuj bezpośrednie poznanie. Żeby tego dokonać trzeba nauczyć się panowania nad chaosem własnych myśli. Trudność polega na tym, ze wiedza już nabyta jest „stara” i w z zderzeniu z nowym (problemem) jest bezużyteczna bo bazuje na zestawie „zestarzałych” myśli. Lęk przed śmiercią jak każdy inny lęk jest myślą, którą można przyjąć lub odrzucić. To my sami decydujemy o tym przyjęciu lub odrzuceniu. Każdy z nas ma podobny, ale nie identyczny, zestaw myśli, które zaakceptował. Każdy lęk zaakceptowany działa na podobieństwo „wirusa” w komputerze. Ogranicza otwarcie na „nowe” – hamuje rozwój, sprowadza chorobę. Dużo lepiej wyjaśnił to J. Krishnamurti. (wyzej)

——————————

Po przeczytaniu komentarzy do usuniętego art. „wklejam” obszerniejszy fragment książki zawierający kontrowersyjny fragment. Jest to rozmowa Starca (mieszka w Indiach w Himalajach ) z autorem Terzanim. Starzec wie, ze Terzani jest chory na raka.

Fragment „Nic nie zdarza sie przypadkiem”(roz. A szklanka wody?) Tizjano Terzani

„…Nie widziałem Starca już od kilku dni. Pewnego popołudnia spotkałem go przy furtce, gdy wychodził na spacer do lasu.
– Tiger, jak się czuje twój przyjaciel? – zapytał.
Myślałem, że mówi o myszy, więc zacząłem mówić, że doszliśmy do porozumienia, ale on dodał:
– Czy wciąż myślisz o jakimś leczeniu?
Zrozumiałem, że odnosi się do mojego raka.
– Musisz dojść do punktu, w którym terapia nie będzie już tym, czego pragniesz, ponieważ zrozumiesz, że istnieje dużo głębsze leczenie, nie za pomocą lekarstw. Gdybyś mógł wejść w kontakt z jednością życia, wtedy poczułbyś, że nic ono nie znaczy – powiedział. – Widzisz, są dwa rodzaje zdrowia. Zdrowie niskie, polega na tym, żeby mieć formę atlety; oraz zdrowie wysokie, oznaczające zintegrowanie z chorobą.

Szliśmy jeszcze jakiś czas bez słowa, ale on najwyraźniej kontynuował w duchu swoje rozważania, ponieważ w pewnej chwili przystanął i zapytał:
– Czy odkryłeś, kto umiera, kiedy się umiera?
Powiedziałem, że słowami mogłem udzielić wszelkich słusznych odpowiedzi, ponieważ ostatnio bardzo wiele czytałem i rozmyślałem na ten temat. Interesowały mnie ćwiczenia podpowiadane przez różne tradycje, żeby przygotować się do „umierania żyjąc”, na sposób sufich, ale szczerze mówiąc, nie byłem pewien, czy to wszystko zmieniło coś we mnie. Dla mojej głowy było jasne, że przy narodzinach zaczyna się żyć, ale też i umierać. Życie i śmierć są przejawami tego samego istnienia. Intelektualnie rozumiałem, że wraz ze śmiercią umiera też wszystko, z czym się identyfikujemy: ciało, myśli, nasze związki międzyludzkie, doświadczenie i owo „Ja”, któremu przypisujemy tak wielkie znaczenie. Dlatego każdego dnia należy sobie powtarzać: „Ja tym nie jestem. Ja jestem świadomością”, i ćwiczyć tym samym, by nie przywiązywać się zbytnio do tego, czym nie jesteśmy. Ale czy to wszystko wystarczało, żeby uwolnić mnie od strachu przed śmiercią?

A czy on nigdy nie odczuwał tego strachu?
Tak, w młodości – powiedział. Ale teraz już nie. Przeciwnie, jest raczej ciekaw śmierci. Powiedział też, że mam rację: nie chodzi o to, żeby zrozumieć ją głową. Jedynym sposobem poznania jej naprawdę było umrzeć.

Szliśmy dalej wolnym krokiem, wciąż z tym samym tematem w głowie. Powiedziałem, że jedną z najpiękniejszych rzeczy, jakie ostatnio przeczytałem, była Katha-upaniszada, ta, w której młody Naciketas idzie do Śmierci, siada przed jej domem i przez trzy dni błaga, żeby nauczyła go, czym jest Prawda. Śmierć nie chce o tym słyszeć, chowa się. Potem, żeby pozbyć się chłopaka, oferuje mu złoto i bogactwa. Proponuje mu nawet królestwo i bardzo długie życie, ale Naciketas wszystko odrzuca. Chce tylko tego, co jest poza zasięgiem samej Śmierci. Śmierć jest tym poruszona. Zgadza się przyjąć Naciketasa na ucznia i – zostając jego guru – uczy młodzieńca tego, co raz poznane,

„rozwiązuje wszystkie węzły w sercu i czyni zbędnym jakiekolwiek inne poznanie”.

Jest to ta sama lekcja, jaką znajdujemy we wszystkich innych upaniszadach i w Gicie. To lekcja wedanty: wszystko, co się rodzi, umiera, wszystko, co umiera, się odradza. Pozostaje tylko Dusza, czysta świadomość, która nigdy się nie narodziła i jest poza czasem. Pamiętałem wersy tej upaniszady i zadeklamowałem je:

Jak ziarno Człowiek dojrzewa, Jak ziarno On na powrót się rodzi.

Starzec był rozbawiony. Katha była ulubioną upaniszadą także jego dawnego guru, Krishny Prema.
– Widzisz? Śmierć nie jest negatywna. Może być Wielką Nauczycielką. W istocie, dzięki niej zadajemy sobie wielkie pytania na temat życia – powiedział. – A jeśli dobrze się zastanowisz… to właśnie ona nas tu przywiodła.
Miał rację.”

Advertisements

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 2 stycznia 2012, in Uncategorized. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: