Cisza i medytacja

Cisza i medytacja

Pewien Starzec zamiast „zostać” malarzem, chciał „być” sobą samym. Spalił wszystkie swoje obrazy i poświęcił się wyostrzaniu umysłu, „wychodzeniu poza”.  Nie używał słowa „medytacja”. Powiedział jednak, że wstawał każdej nocy, żeby pobyć nieruchomo dwie albo trzy godziny w ciszy, przy zapalonej świeczce. To była  „sztuczka ze świecą”.

Ostatnie słowa Buddy.

Kiedy umierał w otoczeniu ścisłego grona zapłakanych wyznawców, Ananda, jego kuzyn i uczeń, zapytał:
–  A teraz kto nas poprowadzi?
–  Jesteście światłem samych siebie. Schrońcie się w sobie – odparł Budda.

 

„…Siedzieliśmy pod drzewem zwróceni ku rzece. Parę chudych krów pasło się opodal. Obok wznosiła się mała świątyńka; obejście wokół niej było czyściutko zamiecione, a kwieciem osypane, otaczające ją krzewy starannie utrzymane. Ktoś właśnie odprawiał w świątyni obrzęd wieczorny, a głos jego był monotonny i smutny. Woda w ostatnich promieniach słońca jaśniała barwą świeżych pąków kwietnych.

Po chwili ktoś usiadł przy nas i począł mówić o swoich przeżyciach. Opowiadał iż poświecił wiele lat życia szukaniu Boga, praktykował różne umartwienia, wyrzekł się wielu drogich mu rzeczy. Brał również żywy udział w pracy społecznej, pomagał w budowaniu szkoły itp. Interesował się wielu sprawami, ale najgorętszym jego pragnieniem było znaleźć Boga; i oto dopięto teraz, po tylu latach, słyszy Jego głos, który kieruje nim zarówno w wielkich, jak i w drobnych sprawach. Odtąd nie ma własnej woli, idzie zawsze za tym wewnętrznym głosem Boga. Głos ten nigdy go dotąd nie zawiódł, choć zdarzało mu się czasem zmącić jasność odbioru; jedyną jego modlitwą była prośba o czystość naczynia, aby było godne przyjmowania tego głosu.

Czy możemy – wy lub ja – znaleźć Niezmierzone? …”

 

 

„…Reguły, wyrzeczenia, obrzędy, ofiary i praktykowanie choćby najszlachetniejszych cnót – to procesy myślowe, a myśl może się kierować tylko ku określonemu, a więc znanemu celowi. Osiągnięcia jej są zabezpieczaniem się i utwierdzaniem w znanym, dla samoobrony. A szukać schronienia w tym, co jest bezimienne, niewymowne – to temu zaprzeczać. Schronienie które da się znaleźć, będzie tylko projekcją przeszłości, a więc znanym. Myśl – psychika – musi być cicha, cicha do dna; ale tej ciszy nie da się kupić za cenę największych ofiar, nie pomogą też żadne stłumienia ani najwznioślejsze dążenia. Owa cisza przychodzi sama gdy człowiek nic nie trzyma, niczego nie pragnie, gdy nie chce niczym się stawać. Cisza ta nie wzrasta, nie można jej budować i nie da się jej zatrzymywać wysiłkiem ani żadnym ćwiczeniem. Cisza ta musi pozostać dla intelektu równie nieznana jak to, co jest poza czasem, bo jeśli intelekt jest jej świadom, wówczas pojawia się „doznający”, który sam jest wypadkową przeszłych przeżyć i pamięta ubiegłe stany ciszy, a to co już było doznane jest tylko powtórzeniem, a więc projekcją naszego „ja”. Intelekt nie może nigdy doznać nowego, toteż musi zupełnie ucichnąć.

Umysł jest cichy gdy nic nie przeżywa czyli nic nie określa, nie notuje, nie nazywa i nie stara się gromadzić w pamięci. A owo notowanie i określanie jest procesem, który się nieustannie w nas odbywa na różnych poziomach naszej świadomości, a nie tylko w powierzchniowej warstwie intelektu; więc gdy ten ucicha, głębsza świadomość może przyjść do głosu. Ale dopiero gdy cała nasza świadomość jest cicha i uspokojona, wolna od wszelkich dążeń, osiągnięć i stawań się – czyli prosta i bezpośrednia – bezmierne i pozaczasowe może się objawić.

Jednak chęć zatrzymania tej ciszy, tej wolności, zmienia się w ciągłość pamięci „doznającego” człowieka, a to stanowi przeszkodę dla Rzeczywistego. Rzeczywiste nie ma ciągłości; pojawia się z chwili do chwili, wciąż nowe, wciąż świeże. To co trwa, co posiada ciągłość nie jest nigdy twórcze.

Powierzchniowy umysł jest tylko narzędziem do porozumiewania się, nie może mierzyć tego, co jest niewymierne. O Rzeczywistym nie da się mówić; a gdy się o nim mówi, ono już nie jest Rzeczywistym.

I to jest medytacja.”

Fragmenty z J.Krishnamurti ZNANE I NIEZNANE

 

 

 
Reklamy

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 30 sierpnia 2012, in Uncategorized. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: