Duzy kłopot

Duży Kłopot

 

„Gdybyś wiedział coś, w co nikt by nie uwierzył, to czy próbowałbyś to powiedzieć innym?” – przypomniało mi się pytanie z pięknego i mądrego filmu „Deja Vu”. Przymknąłem oczy a niespokojny umysł przywołał strumień przedziwnych myśli o jasnowidzach i innych światach.
Fizycy teoretyczni, mistycy i jasnowidzący w swoich poglądach na Wszechświat mają dużo wspólnego. Interesują ich inne światy w innych wymiarach. Fizycy umieścili te światy w Hiperprzestrzenni i podali prawa matematycznie panujące w wielowymiarowości. Mistycy przeczuwają, że światy te zamieszkują myślące istoty. Jasnowidzący – te istoty po prostu widzą.

Może się okazać „naukowo”, że nikt z nas nie umiera „na amen”. Każdy koniec jest równocześnie początkiem. Umierając rodzimy się w innym wymiarze. Inne wszechświaty przenikające nasz wszechświat zaludnione są prawdopodobnie na podobieństwo naszego, bo też istoty je zamieszkujace są przypuszczalnie w relacji ze Stwórcą – jak promyk do Słońca. Opuszczając kolejne ciała: fizyczne, astralne, mentalne rodzimy się mniej lub bardziej świadomie w coraz wyższych wymiarach. Podróżujemy w wielowymiarowości.
Otóż to. A tam spotykamy swoich najbliższych a także naszych Opiekunów i Nauczycieli. I nie tylko… bo i Anioły, Elfy, Gnomy, Rusałki i całą „plejadę” wszelakich Duszków. Przejawiają tam się też Duchy z górnej, niebiańskiej półki – prorocy, i mniej przyjemne. Te inne.  Ale o nich “cicho i sza”. Nie warto  wywoływać  złego wilka z lasu.

———-

Po co żyjemy? – odwieczne pytanie każdej Istotki. No cóż, pewien Jasnowidz tak to opisał. Stwórca jako Najpotężniejszy i Najmądrzejszy, krótko mówiąc – Absolut, poczuł, ze jest bardzo samotny. Więc oddzielił z siebie  Iskierki, duszyczki  i posłał je w  materialny swiat. który zawczasu stworzył.

Idźcie dzieci. Daje wam i to i tamto. Wszyscy wiemy co nam dał.

Kłopoty!

Nasze duszyczki, rzecz jasna nieśmiertelne, wylądowały na planecie Ziemia. Z celem? – by przeżyć, a raczej doskonalić się przez własne doświadczenia. Ale też i cierpieć za zejścia z drogi rozwoju i łamanie ustanowionych przez Ojca –  Boskich Praw.  Duszyczki zaczęły stopniowo przywdziewać szaty: materialną, uczuciową, mentalną  i w ten sposób dopasowując się do ewolucyjnych zmian na Planecie Ziemia.
Te szaty, jak wiemy, nie są i jeszcze dzisiaj doskonałe. W ich tkaninie mocno szwankuje uczuciowość i myślenie. Ale wszystko jest przed duszyczkami – coraz wyższe poziomy świadomości otwierajace bramy do wyzszych swiatów.
Po co tak Stwórca uczynił? Po co oddzielił z siebie cząstki – duszyczki  i wrzucił  w kłopoty? Otóż, jak stwierdził Jasnowidz: Był samotny i uczynił to żeby mieć kogo kochać. 

Więc kocha i Ciebie i mnie i to bezwarunkowo – niezależnie co na tej Ziemi wykombinujemy i w jakie kłopoty siebie i innych wpędzimy.

———

Zaczęło się kiedy leżałem chory z dużą gorączką. Mój pokoik od pokoju rodziców oddzielał korytarz. Nocami przychodziła do mnie “Szara” istota. Po jej odejściu spokojnie zasypiałem. Wizyty te kojarzyłem z matką. Szara istota pokazywała mi się tez w zupełnie innych okolicznościach, często w kościele. Gdy ksiądz wygłaszał kazanie jego „Cień” wysuwał się z ciała , szedł do zakrystii i powracał. Widziałem wiele Cieni u wielu osób – zawsze w sytuacjach własnej “podwyższonej” emocji. Widzenie takie zanikło w okresie studiów by pojawić się w momentach dla mnie bardzo dramatycznych.

——–

Było to wiele lat temu kiedy nurkowanie swobodne było w powijakach a nam – bardzo młodym ludziom – przyświecała dewiza: „życie jest przygodą dla odważnych albo niczym”.

Nasz klubowy przyjaciel zakochał się w doktorantce z katedry biologii. Poprosił nas o pomoc w zimowych badaniach dna Zatoki Puckiej. Pojechaliśmy do Chałup wyposażeni w dobry sprzęt nurkowy. Zabraliśmy tez sanki, narty, namiot, sprzęt biwakowy i rzecz jasna specjalne siekiery do rąbania lodu. Po kilku dniach nabraliśmy wprawy w wybijaniu przerębli, a pod wodą w rozróżnianiu roślinek potrzebnych do badań. Celem badań były robaczki żyjące na tych roślinkach. By robaczki nie uciekły przy wyrywaniu roślinek, na każdą z nich trzeba było naciągnąć torebkę plastikową i związać ją jak najszybciej gumką recepturką. Była to iście – zegarmistrzowska robota wymagającą koncentracji i spokoju.

Byłem już pod wodą około półgodziny. Po wielu próbach udało mi się w końcu zebrać komplet roślinek łącznie z robaczkami. Zacząłem szukać liny asekuracyjnej, którą byłem przewiązany w pasie. Chciałem dać sygnał, ze wracam na powierzchnię. Liny nie znalazłem. W pierwszej chwili pomyślałem, ze zaplatała się gdzieś na moich plecach o aparat. Zrobiłem pierwszy błąd: szybko popłynąłem by linę naprężyć i dać w ten sposób sygnał asekurującemu koledze. Zadyszałem się tylko – liny zdecydowanie nie było. Dotarło do mojej świadomości – jestem na dziesięciu metrach głębokości, nie mam pojęcia gdzie znajduje się wybity przerębel, do najbliższego brzegu zatoki jest co najmniej kilometr, powietrza mam na kilkanaście minut. Uspokoiłem oddech i popłynąłem do góry pod lód. Zrobiłem drugi błąd: wyjąłem nurkowy nóż i zacząłem odłupywać lód. Była to beznadziejna praca – lód był półmetrowej grubości. Zrezygnowany opadłem na dno. “Nie chce tak marnie skończyć – pomyślałem. Rozejrzałem się i znalazłem upuszczone torebki z roślinkami. Zacząłem płynąć po śladach pozostawionych przy wyrywaniu roślinek. Ślady się skończyły. Nie widać było w górze światła z przerębli. Zdałem sobie sprawę, że za chwilę skończy mi się powietrze i “usnę”. Leżąc na dnie, na plecach, wpatrywałem się w światło sączące się przez warstwę lodu. Przymknąłem oczy i napłynęły do mnie obrazy: rozpacz rodziców, smutek przyjaciół. Zacząłem się modlić prosząc o ratunek … o cud powrotu do bliskich.
Gdy otworzyłem oczy zauważyłem nade mną przesuwający się jakiś “Cień”. Popłynąłem za nim. Po chwili odnalazłem linę leżącą na dnie. Z góry oświetlał ją strumień światła padający z przerębla.

———-

 

Po omacku, w śnieżycy, w śniegu po kolana, wspinałem się stromo pod Kopę Królowej a gdy poczułem, ze schodzę już na dół, tafla śniegu po której szedłem zaczęła się obsuwać. Po chwili śnieg przykrył mnie całego. Spadając rozpaczliwie wymachiwałem rękoma we wszystkie strony szukając powierzchni. Mokry śnieg zastygł dookoła mnie w bezruchu. Gdy cofnąłem wysunięta rękę poczułem dopływ świeżego powietrza. Mogłem oddychać ale nie mogłem się ruszyć. Znalazłem się w śnieżnej, jak w gipsowej, pułapce. Wtedy wewnętrzny Głos zapytał:

Czy odkryłeś, kto umiera, kiedy się umiera?

Słowami mogłem udzielić wszelkich słusznych odpowiedzi, ponieważ ostatnio bardzo wiele czytałem i rozmyślałem na ten temat. Interesowały mnie ćwiczenia podpowiadane przez różne tradycje, żeby przygotować się do „umierania żyjąc”, ale szczerze mówiąc, nie byłem pewien, czy to wszystko zmieniło coś we mnie. Dla mojej głowy było jasne, że przy narodzinach zaczyna się żyć, ale też i umierać. Życie i śmierć są przejawami tego samego istnienia. Intelektualnie rozumiałem, że wraz ze śmiercią umiera też wszystko, z czym się identyfikujemy: ciało, myśli, nasze związki międzyludzkie, doświadczenie i owo „Ja”, któremu przypisujemy tak wielkie znaczenie. Dlatego każdego dnia należy sobie powtarzać: „Ja tym nie jestem. Ja jestem świadomością”, i ćwiczyć tym samym, by nie przywiązywać się zbytnio do tego, czym nie jesteśmy. Ale czy to wszystko wystarczało, żeby uwolnić mnie od strachu przed śmiercią?

A czy ty nigdy nie odczuwasz tego strachu? – zapytałem Głos

Przeciwnie, jestem raczej ciekaw śmierci – odpowiedział. Powiedział też, że mam rację: nie chodzi o to, żeby zrozumieć ją głową. Jedynym sposobem poznania jej naprawdę – było umrzeć.

 I wtedy przypomniałem sobie młodzieńca, który błaga smierć żeby nauczyła go, czym jest Prawda. Śmierć nie chce o tym słyszeć. Potem, żeby pozbyć się go, oferuje mu złoto i bogactwa. Proponuje królestwo i bardzo długie życie, ale on wszystko odrzuca. Chce tylko Prawdy, tego co jest poza zasięgiem samej Śmierci. Śmierć jest tym poruszona. Zgadza się przyjąć go na ucznia . Uczy młodzieńca tego, co raz poznane rozwiązuje wszystkie węzły w sercu i czyni zbędnym jakiekolwiek inne poznanie. Oto ta nauka:

 Wszystko, co się rodzi, umiera, wszystko, co umiera, odradza się.  Pozostaje tylko Dusza, czysta świadomość, która nigdy się nie narodziła i jest poza czasem.

Widzisz?- słyszę wewnetrzny Głos –  Jak ziarno Człowiek dojrzewa, Jak ziarno On na powrót się rodzi. Śmierć nie jest negatywna. Może być Wielką Nauczycielką. W istocie, dzięki niej zadajemy sobie wielkie pytania na temat życia. A jeśli dobrze się zastanowisz to właśnie ona – Śmierć nas tu na Ziemię przywiodła.

———-

Głos ma  rację. Nic nam nie grozi. Jesteśmy nieśmiertelni. Przyjacielu!  Znasz to już, prawda? Ale z radością przypomnę jeszcze raz:

„Życia nie mierzy się ilością oddechów tylko ilością chwil, które nam zapierają dech w piersiach.”

 PS

Pół żartem, pół serio. Jako trzylatek łowiłem ryby z balkonu pierwszego piętra. Gdy wędka wypadła mi z ręki – skoczyłem za nią i spadłem pupą na kamień. Śmiałem się gdy odnalazła mnie opiekunka. Jako ośmiolatek włożyłem głowę do wojskowego kotła – gdy opadała pokrywa. Jako dwunastolatek jadąc na łyżwach – upadłem i uderzyłem brodą w kamienną ławkę. W szkole oberwałem piórnikiem w głowę – za złe zachowanie. I tak juz przez całe życie… Domyślam się, że to te wstrząsy spowodowały , że  dostrzegam  “duchy”. Długo nie zdawałem sobie sprawy, że to coś dziwnego.  Uwierzyłem w moc CIEŃIA.

Miło Go nazywać Aniołem Strózem.

Podejrzewam, że ten mój napracował się przy mnie i tęskni za emeryturą.

Advertisements

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 30 sierpnia 2012, in Uncategorized. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: