Pogoda dla kochajacych

Pogoda dla kochających

 

Było tu kiedyś ogromne  jezioro. Można w nim było pływać, łowić ryby. Szkoda go.

–  A co wyschło?- zapytałem.

–  Nie, gorzej. Pewnej jesieni przyleciało stado nieznanych nam kaczek. Wylądowały na jeziorze. A wtedy niespodziewanie przyszedł mróz i skuł wodę lodem.

– I te biedne kaczki zamarzły? – zapytałem.

Nie. Odleciały gdzieś z jeziorem – Powiedziały kaczki zanosząc się wesołym kwakaniem i odleciały.

Byłem w ciałku białego pieska i trochę marzłem.  Moc pustelnika zamieniła mnie w pieska. Zgodziłem się na to, w końcu był to mój sen a nie jego, i już sam wybrałem porę zimową.

 

Przyczłapał po lodzie łabędź.

 

Śmieszny był kiedy tak człapał kiwajac się na boki. Z uciechy zacząłem biegać w kółko po śniegu , popychać nosem piłkę i szczekać radośnie.

Łabędź tak do mnie zasyczał:

 

– Opowiem ci o ostrygach. Otóż, na dnie oceanu leżą sobie miliony ostryg. Aż pewnego dnia Bóg spojrzał na jedną z nich i powiedział: „Niech ta będzie inna”. Wiesz co zrobił? Włożył do jej środka ziarenko piasku. I nagle okazało się, że stać ją na cos wyjątkowego.

Na co?- zapytałem.

Potrafi stworzyć piękną perłę – odpowiedział łabędź. 

Potem zamilkł i przyglądał mi się uważnie. Zapytał:

– A ty mój drogi co potrafisz?

– Ja? Ja jestem czarodziejem i potrafię zmienić siebie i ciebie w co tylko zechcę..

– Zmień mnie w człowieka – potrafisz?

– Jesteś piękniejszy od każdej ludzkiej istoty. – odpowiedziałem szczerze.

 

Gdy pustelnik nazwał mnie głupkiem i podał tego powód, zdałem sobie sprawę, że wciąż tkwię w świecie snu. Wtedy, przymknąłem oczy i wyobraziłem sobie, tak jak chciał pustelnik, że jestem pieskiem… i stałem się nim .  

Teraz, starym sposobem, znanym mi z poprzednich podróży podczas snu, sprawdziłem czy rzeczywiście tak jest . Byłem… W myślach zmieniłem najpierw porę roku –  zima odeszła , nastała wiosna. Nie odmówiłem sobie radości. Poszalałem jako piesek po lesie i nad jeziorem.

Poczułem wielkie zmęczenie. Opusciłem ciałko pieska i stałem się człowiekiem. Przygoda z leśna dziewczyną i pustelnikiem kotem była wyczerpująca.  Zacząłem wyobrażać sobie powrót do przyczepy kempingowej. która o świcie opuściłem. Ale okazało się, że zasada świata realnego – zaplanuj swoje życie a rozśmieszysz bóstwa– działa również w śnie.

Czarna opaska zasłoniła mi oczy. Na moja szyję błyskawicznie zarzucono  powrósło.

– Nie ruszaj się a nic ci się nie stanie! Pójdziesz z nami! Czekają na ciebie. – usłyszałem wesoły, sepleniący głos. 

Kilka innych głosów, również przedziwnie brzęczących i sepleniących, dołączyło do tego radosnego śmiechu. Poczułem dotyk wielu małych rączek, które pomogły mi wstać. Domyśliłem się, że mam do czynienia z leśnymi duszkami. Te sympatyczne, sięgające mi ledwie do kolan, istotki prowadziły mnie godzinami.

 

Oczywiscie przez dziurki w opasce podgladałem. Często odpoczywaliśmy i posilaliśmy się poziomkami, jagodami, malinami, jeżynami popijając rosą z liści. 

Podczas posiłków  skrzaty opowiadały o roślinach i o Stwórcy, który stworzył świat. Po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że chodzimy w kółko. Widocznie moi przewodnicy pragnęli bym ich wysłuchał. Oto co zapamiętałem:

Przyroda jest łaską boską. Wspaniałe jest nasze istnienie  wśród drzew i innych roślin. Drzewa istnieją na Ziemi wiele milionów lat dłużej niż ludzie i w istocie są one pierwszymi pionowymi istotami. Nie duszków, czy tym bardziej ludzi, zasługą jest roślin stworzenie. Przyszliśmy na wypełniony łaską wszechświat z pierworodnym błogosławieństwem. Błogosławieństwo to trwa poprzez miliardy lat w zdumiewającym akcie współtworzenia.

Co roku drzewo tworzy absolutnie od początku dziewięćdziesiąt dziewięć procent swoich żywych części. Każdego dnia w lecie drzewo średnio wydziela tonę wody; a duże drzewo wiązu w jednym tylko sezonie rodzi sześć milionów liści nie ruszając się z miejsca. Zamiast odnosić się do przyrody tak jak czynią to ludzie, jako do czegoś, co trzeba ujarzmić lub z czego czerpać zysk, potrzeba całkowicie nowego doń podejścia , które jest w istocie pierwotne: odnoszenia się jako podmiotu do podmiotu, a nie jako podmiotu do przedmiotu. Jest to odniesienie pełne czci, bowiem cześć i zachwyt są najbardziej stosowną odpowiedzią na błogosławieństwo Stwórcy.

Stwórca wyśpiewał z osobna każde stworzenie do istnienia. Powinniśmy uwierzyć i  żyć prawdą, że wszyscy zostaliśmy prawdziwie wyśpiewani do istnienia przez łaskawego i mądrego Stwórcę i dla którego jesteśmy pierworodnym błogosławieństwem.

W pewnym momencie usłyszałem falowanie jeziora i na twarzy poczułem wiatr. Zdjąłem opaskę z oczu. Byłem na drewnianym pomoście, na którym często w samotności medytowałem wpatrując się w świty i zachody słońca.

Dziewczyna siedziała ze skrzyżowanymi nogami w pozycji lotosu. Siadłem obok w milczeniu. Słońce dotykało już czubków ściany drzew na przeciwległym brzegu jeziora.

– Witam cię, mój drogi. Posiedźmy troszkę w milczeniu – powiedziała nie otwierając oczu. Po chwili milczenia znów usłyszałem jej głos.

– Miłość osiąga tylko ten, kto miłość daje – zaczęła – Przyciągać ku sobie miłość z Kosmosu możemy w tym samym stopniu, w jakim kochamy każdy przejaw Natury, czy będzie to krzew, poziomka czy jagoda, owad, czy ptak. A nikt przecież nic może gnębić lub niszczyć tego, co rzeczywiście kocha. Tym specyficznym pierwiastkiem, który w nas spływa z każdej żyjącej formy, jest życie! W miarę tego, jak wchłaniamy w siebie ten pierwiastek, budzą się w nas siły, które tylko słowem cud dadzą się określić. Zniszczymy lasy, a odetniemy tym siłom drogi działania. Zamieńmy dzikie drzewa przez sztuczne odmiany, a siły te zaraz zmarnieją jak marnieje każde drzewo, dające uszlachetnione owoce. Gdy poczniemy się zbliżać ku szczęściu i zdrowiu, stosunek nasz do drzew i wszystkiego żyjącego zmieni się zupełnie. Poznamy wkrótce, że jak tylko ukochamy drzewa, rośliny, owady, ptaki i zostawimy je w spokoju, energia życia, która stanowi ich istotę, spłynie w nas.

– Pomyśl. Czyż w wieczności jest tylko jedna forma życia? Czy warunki życia nie zmienią się z czasem stosownie do naszej wrażliwości! Przecież już teraz milionom ludzi każe najgłębszy instynkt ze wstrętem odsuwać się od zwierzęcego pożywienia. Zapewne – ludzkość nie może od razu, w jednym momencie, zaprzestać gwałtu nad roślinnym i zwierzęcym Królestwem. Nie może też natychmiast  zaprzestać gwałtu na przeciwnej płci.

Tylko dlatego, że kochamy, wyrastamy ku szlachetniejszemu i dłuższemu życiu.

Przez miłość uczymy się szacunku dla wszystkiego co żyje.

Zamilkła. Siedzieliśmy tak zatopieni w medytacji. Promienie słoneczne stworzyły świetlisty namiot.

 

Z chmury opadła na Ziemię tęcza.

Nagle w myślach odebrałem jej cudowny głos. 
Siądź teraz naprzeciwko mnie i patrząc mi w oczy wyznaj mi w myślach miłość. Ja zrobię to samo – usłyszałem.
Proszę, dotknij otwartymi dłońmi moje dłonie. Czujesz moc naszych serc? Czujesz moc stwarzania nowego życia?

 

 
Advertisements

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 30 sierpnia 2012, in Uncategorized. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: