Z kotem w pajęczynie życia.

Z Kotem w pajęczynie życia

W strugach deszczu cumuje do burty jachtu. Szarość wieczoru przechodzi w ciemność nocy. Jachtem rzuca na fali. Wiatr wzmaga się. W kajucie wita mnie szary perski kot Peri. Mruczy i wtula się w moją szyję kiedy kładę się w koi. Obaj przeczuwamy zbliżającą się nawałnicę.

“Na rubieżach zanikają utarte drogi, a na krańcach poznania myślenie zawodzi.” – jak na ekranie komputera pojawia się napis w mojej wyobraźni.
Przenikam przez pomarańczowe źrenice szeroko otwartych kocich oczu i jestem w ezoterycznej sieci wiecznego życia – w Matrix.
Czyżbym odnalazł bramę do spokojniejszego świata? Gdzie naprawdę jest mój dom, bo przecież nie na tym rozhuśtanym falami jeziorze? Duchu jeziora! Oświeć mnie. Odpowiedz, proszę, kim jestem i co tu robię. Chcę znać prawdę. Gubię się. – zasypiając, w świat snu, wysyłam pytania.

“Wdarłeś się oczami kota do świata snu. Kot ci wszystko wyjaśni po swojemu.” – słyszę szept. Usypiając czuje ciepło kociego ciałka. Peri wtula się w moją szyję i tak do mnie cichutko mruczy:

“Posłuchaj człowieku o ludziach i ich lękach i bezsensownych działaniach w poszukiwaniu Prawdy.
Otóż, diabeł szedł ze swym przyjacielem ulicą. Ujrzeli przed sobą człowieka, który zatrzymał się, podniósł coś z ziemi, obejrzał i włożył do kieszeni. Przyjaciel zapytał: Cóż człowiek ten podniósł? Diabeł odparł: Podniósł odrobinę Prawdy. To chyba bardzo dla ciebie niekorzystne – rzekł przyjaciel. Ależ nie – odparł diabeł – pozwolę mu ją teraz zinstytucjonalizować.
Człowieku! Prawda jest krainą bez dróg i  nie można zbliżyć się do niej po żadnej drodze. Nie zbliża do niej ani nauka ani żadna religia. Prawdy nauki są jedynie hipotezami. Prawda, będąc nieograniczoną, bezwarunkową, nieosiągalną na jakiejkolwiek drodze, nie może zostać zinstytucjonalizowana. Tworzenie organizacji, która by wiodła, czy siłą prowadziła ludzi po pewnej drodze – jest skazane na niepowodzenie i wyrządza wielu ludziom krzywdę.”

Kocie! Chcę wierzyć tak jak wielu ludzi…

„Człowieku! Wierzysz, że w proch się obrócisz? Wierzysz w zbawienie? Wierzysz, że jesteś jedynie chwilowym kaprysem Stwórcy? Wierzysz, ze nauka rozwiąże wszystkie twoje problemy? To wszystko śmiechu warte. Weźmy wiarę. Jest sprawą czysto osobistą – nie wiemy więc wierzymy. Jeśli się prawdę o Stwórcy zinstytucjonalizuje to umiera ona i ulega stagnacji. Staje się wyznaniem, sektą, religią, którą narzuca się innym. Tak czynią wybrane grupy oświeconych zbawicieli na całym świecie. Zawężają oni prawdę i czynią z niej zabawkę dla ludzi słabych, dla tych, którzy są chwilowo niezadowoleni. Prawdy nie da się sprowadzić w dół, to raczej jednostka zdobyć się musi na wysiłek, by się do niej wznieść. Nie można sprowadzić szczytu góry w dolinę. Jeśli chce się zdobyć szczyt góry, trzeba przejść przez dolinę i wspiąć się na zbocze nie lękając się niebezpiecznych przepaści. Prawdy nie można obniżyć. To przede wszystkim organizacje podtrzymują zainteresowanie ideami, ale organizacje te budzą jedynie zainteresowanie zewnętrzne. A zainteresowanie, które nie jest zrodzone z miłości do Prawdy, a jedynie wzbudzone przez organizację, – jest bezwartościowe. Organizacja staje się szkieletem, do którego jej członkowie mogą się wygodnie dopasować. Oni nie pożądają już Prawdy, czy szczytu góry, ale raczej wyszukują sobie wygodne miejsce lub pozwalają, by umieściła ich tam organizacja i uważają, że organizacja ta będzie w ten sposób wiodła ich do Prawdy. I najważniejsze! To nie my znajdujemy Prawdę. – to Prawda znajduje nas. Musimy się tylko przygotować. Czy można zaprosić gościa, którego się nie zna? Nie. Ale można wysprzątać dom tak, że kiedy ten przyjdzie, będziemy gotowi przyjąć go i poznać. Gdy się jest cierpliwym dostrzega się Prawdę – przez chwilę gdy przemawia Głos. Ale owa chwila wystarcza, aby mieć pewność, że nie pochodziła ona z wiary, a z doświadczenia. Nie z doświadczenia innych, a własnego. To owa pewność podtrzymuje poszukiwania i rozwój.”

Kocie! Doświadczyłeś tego wszystkiego o czym opowiadasz?

Człowieku! Nie rozśmieszaj mnie. Odpowiem ci gdy wypijesz wodę z całego tego jeziora.
Kocie! Już wypiłem.
Człowieku! Więc już ci odpowiedziałem.

Dam ci kilka rad. Przede wszystkim umysł – uspokój go. Rozluźnij wszystkie mięśnie tak jak to my koty potrafimy. I słuchaj Głosu, który jest w każdej stworzonej istocie. Nie możesz być niecierpliwym, gdyż intuicja, która otwiera wyższą świadomość, przychodzi rzadko. Może to być tylko kropla, ale kiedy się pojawia, jest jak ocean. Głos, który wtedy przemówi do ciebie, to głos wewnętrzny. Nazwać go można dowolnie Umiłowanym, jak czynią to sufiowie; kamieniem filozoficznym, jak alchemicy; Bogiem, Buddą; nazwać go można On albo Ona. Ale ten Głos, istnieje. Jest Tym prawdziwym, ponieważ Ty i To nie jesteście osobno. Ty jesteś Tym. Pamiętaj – jesteś w relacji ze Stwórca jak promień ze Słońcem. Nie jesteś Słoncem – uważaj na pychę.

Krótki błysk światła i suchy wystrzał pioruna przywracają mi świadomość. Głęboko oddycham. Wyciągam kota spod koszuli. Wbił się pazurkami w moje ciało. Jego pomarańczowe oczy żarzą się. Słyszę łomot skrzydeł, wielki plusk, i pojękiwania podobne podniesionemu, wściekłemu, starczemu gderaniu. Wystawiam głowę z zejściówki mesy. Na zewnątrz panuje upiorna ciemność. Po oczach zacina deszcz. Twarz oblepiają mokre liście. Obrywam w głowę skrzydłem. W świetle błyskawicy spostrzegam ptaka, przypominającego kształtem dzioba sępa. Obok trzepoczą inne. “Harpie!” – błyska w głowie. “Zgadza się, to Hades!”- ironicznie chichocze Intelekt. Umysł uwikłany w senne wizje znajduje w końcu racjonalne wyjaśnienie. Na jacht zwaliła się wysoka, nachylona nad wodą brzoza z siedzącym na niej stadem kormoranów. Słyszę uderzenia o wodę skrzydeł startujących do lotu ptaków. Spycham drzewo za burtę. W błysku pioruna widzę nisko pędzące chmury. Dookoła pobłyskują białą pianą jeziorne grzywacze. Burza przetacza swe cielsko nad jeziorem. Jest groźna, ale i piękna.

“Nie podlegaj gwiazdom, nie podlegaj żywiołom” – szepcze Głos, gdy kładę się do koi. Czuje, że niebezpiecznie zbliżyłem się do nieznanych mi węzłów w sieci zdarzeń – w pajęczynie życia. Uderzenia fal o burtę jachtu nie dają mi zasnąć. Mam dość hałasów.
. Wciskam kota głęboko w koję i otulam  kocem. Na chwilę kładę się przy nim. A on zaczyna mruczando – pełną tajemnej mocy kołysankę, wymyśloną zapewne przez jego egipskich przodków i nieustannie tworzoną i poprawianą przez wszystkie koty świata. To mruczando jest kluczem do ezoterycznego świata. Potulnie przekręcam klucz i otwieram Bramę Wyobraźni.

Oto, trzymając się boi, przez szkło maski i zacinający deszcz, ledwo dostrzegam zapalone światła w kabinie jachtu. Rozglądam się dookoła. To co widzę zapiera dech w piersiach. Tak mogłoby wyglądać piekło; Hades – szaleństwo natury, omamy narkotycznej wyobraźni. Żywioły zwarły się w śmiertelnym uścisku.
Co na dole to na górze… Żarty Stworcy?
” Człowieku! O nie mój drogi – szepcze kot – To Prawda o życiu na Ziemi. To twój astralny świat. Patrz! Na górze: czarne strzępy porozrywanych wichurą chmur gnają bezrozumnie ku zderzeniu i zagładzie. To mysli. Na dole: chaotyczne, uderzenia porywistego wiatru wściekłe smagają wypiętrzone grzywacze. To uczucia.
A w Niebie tak jak i na Ziemi… Żarty Stwórcy?
„Człowieku! Niebo? Jakze ci daleko do niego! To twój czyściec. Popatrz. W Niebie: chmury pełne krwistej czerwieni i zimnego fioletu rozżarzane od wewnątrz przez przerażające fajerwerki splątanych z sobą błyskawic. A na Ziemi: grzywacze upiornie migoczące srebrem, wzbijane ku niebu porywami wiatru i splątane pasmami piany poskręcanymi w warkocze. To twoje cierpienia. „

Mam dość kocie! To mój własny sen i mogę w nim zrobić co tylko zechcę.
„Człowieku! Masz wolną wolę. Co zrobisz?”

Uwolnię się od ciebie. Koty nie nurkują! Zapalam lampę. Wypuszczam unoszące mnie na powierzchni powietrze z kamizelki i zanurzam się. Nurkuje wzdłuż liny kotwiczącej boje. Po chwili opadam na podwodny pomost i siadam wygodnie w fotelu. Ogarnia mnie cisza i spokój. Mam nadzieję, że  w Głębi odnajdę odpoczynek, przeczekam atak burzy, uwolnię umysł od chaosu myśli, poczuje istotną samotność, odkryje i odnajdę siebie. W tym podwodnym Domu czuję się bezpieczny. 

Gdzieś nade mną gromowładną rapsodią straszy Monstrum z otchłani snu. A tu w głębinie, oddzielony kilkunasto metrową warstwą wody, odczuwam kosmiczną ciszę i błogi spokój. Wygaszam w sobie emocje. Odprężam ciało. Kładę zapaloną lampę na stole oświetlając szachowe figury. I  zapraszam kota.

W półcieniu, w fotelu na wprost mnie, zasiada Jasna Kocia Postać – ma wielkie pomarańczowe oczy.
„Człowieku! Gra w szachy to gra wyobraźni. Intelekt docieka, przewiduje, stawia hipotezy, weryfikuje je, wraca do źródeł, przegląda, sprawdza, modeluje, stymuluje, symuluje. A Intuicja zna prawdę – posiada dar bezpośredniego poznania. Trafne wybory dokonuje bez wahania.”
Nie marudz! Grajmy kocie!

„Człowieku! Czy warto grać? W świecie prawości, harmonii i jedności nie ma sensu ani wygrana, ani przegrana. To, czego faktycznie pragniesz, to bezpieczeństwa, prawda? Dlatego więc chcesz być innym, sprytniejszym, bardziej bystrym i pomysłowym. Dlaczego zależy ci właśnie na trwałym bezpieczeństwie? Czy coś takiego w ogóle istnieje? Otóż, mój drogi, bezpieczeństwa nie znajdziesz we wzajemnych związkach, w wierze, w działaniach , ale ponieważ go wciąż szukasz, tak jak inni – wywołujesz w świecie chaos. Uwierz! To myśli stwarzają chaos na Ziemi. Zauważ, że każda myśl dzieli! Ład nie jest wynikiem myślenia. Ład nastaje, gdy chaos zanika. To w ciszy rozkwita kwiat, to w ciszy słyszy się podszept Boga.
Trudno ci będzie zrozumieć, że to złe i nienawistne człowiecze myśli są powodem pogodowych kataklizmów. Co zasiałeś to zbierzesz…Ta burza jest też twoja..”
Uważaj kocie! Wiem swoje. Jest tak od zarania: Najlepszy wygrywa a zwycięzca bierze wszystko.I co teraz zrobisz Pac! Atakuje twoją białą królową.?

„Człowieku! Prawo przyczynowości, tak jak prawo grawitacji, jest boskim prawem. Zasiałeś niepokój, zbierzesz gromy. Atakując czyjąś królowa narażasz na niebezpieczeństwo własną…. Kto pod kim dołki kopie ten sam w nie wpada, znasz to przysłowie?”

ciąg dalszy nastąpi

 
Advertisements

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 30 Sierpień 2012, in Uncategorized. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: