Brakuje nam pokory


Nie ma świętego bez przeszłości i grzesznika bez przyszłości.

 

„…Kto się poświęca i rezygnuje z przyjemności świata, po czym rozwija, jakby na zasadzie kompensacji, poczucie wyższości, jeśli nie jest głęboko pokorny, w końcu też zaczyna się uważać za świętego.

Hindusi dobrze znają ten mechanizm. Żeby się mieć na baczności, opowiadają historię jogina, który – po latach ciężkich prób i wyrzeczeń – czuje w końcu, że zyskał „moc”, do której dążył. Przygotowuje się do opuszczenia swojej pustelni w lesie, kiedy ptaszek siedzący na gałęzi dokładnie nad nim… plaf, robi mu na głowę. Jogin jest wściekły, spogląda na biedne stworzenie, i to spada na ziemię spopielone. Jogin jest zadowolony. Ma dowód, że jego zamiar się powiódł. Przepełniony pychą, schodzi do doliny i w pierwszej wiosce puka do drzwi, żeby poprosić o jedzenie. Kobiecy głos mówi mu ze środka, żeby zaczekał. Jogin się irytuje i kiedy w końcu kobieta otwiera, aby podać mu ryż, ten patrzy na nią złym wzrokiem.
– Ej, ja nie jestem jak ten ptaszek, którego dopiero co spopieliłeś – mówi kobieta.
Zaszokowany jogin uprzytamnia sobie, że istnieją różne sposoby zyskania „mocy”…”

——————–

„..Pewnego razu zapytałem Starca, czy rodzina może być przeszkodą dla życia wewnętrznego.
– Dla Buddy była – odparł. Potem, kiedy zrozumiał, że mówię o sobie i że porównanie z Oświeconym nie jest dobre, opowiedział mi historię Tagore, zatytułowaną Kandydat na ascetę. – Ta bardziej pasuje do twojego przypadku – stwierdził.
Pewien człowiek postanawia opuścić rodzinę, żeby zostać sannjasinem. Którejś nocy, kiedy ma ukradkiem wyruszyć w drogę, rzuca ostatnie spojrzenie na śpiącą żonę i dzieci, i zwracając się do nich, mówi:

– Kim jesteście, że trzymacie mnie tu przywiązanego?
Jakiś głos w ciemności szepce:
– Oni są mną, są Bogiem.
Mężczyzna nie zwraca na to uwagi. Nie słucha i opuszcza dom. A Bogu pozostaje tylko stwierdzić:
– Oto ktoś, kto, żeby mnie odszukać, porzuca mnie…”

Niech Twoje życie będzie jak róża – nawet w ciszy przemawia ona językiem zapachu”.

Kochaj i służ całej ludzkości. Pomagaj wszystkim. Bądź szczęśliwy. Bądź uprzejmy. Bądź sprawcą trwałego szczęścia. Rozpoznaj dobro w każdym obliczu. Nie ma świętego bez przeszłości i grzesznika bez przyszłości. Błogosław wszystkim. Jeśli komuś nie możesz błogosławić – pozwól mu odejść z twojego życia. Bądź oryginalny, bądź pełen inwencji. Nie bój się, nie lękaj się, nigdy się nie bój. Nie naśladuj. Nie bądź uzależniony od wsparcia innych. Bądź wzniosły. Bądź wzburzony. Myśl swoim umysłem, bądź sobą. Wszystkie doskonałości i cnoty Boga ukryte są wewnątrz ciebie – odszukaj je. Mędrzec jest także wewnątrz ciebie – odszukaj Go. Pozwól Jego łasce wyzwolić cię.


Jak święty Franciszek wędrując z bratem Leonem tłumaczył mu, co jest radość doskonała

Kiedy święty Franciszek szedł raz porą zimową z bratem Leonem z Perudżii do Świętej Panny Maryi Anielskiej, a ogromne zimno dokuczało im wielce, zawołał na brata Leona, który szedł przodem, i rzekł:

 O Bracie Leonie, choćby bracia mniejsi dawali wszędzie wielkie przykłady świętości i zbudowania, mimo to zapisz i zapamiętaj sobie pilnie, że nie to jest jeszcze radość doskonała .

Kiedy święty Franciszek uszedł nieco drogi, zawołał nań po raz wtóry:

– O bracie Leonie, choćby brat mniejszy wracał wzrok ślepym i chromych czynił prostymi, wypędzał czarty, wracał słuch głuchym i chód bezwładnym, mowę niemym i – co większą jest rzeczą – wskrzeszał takich, co byli martwi przez dni cztery, zapisz sobie, że nie to jest radość doskonała.

I uszedłszy nieco, krzyknął znów głośno:

– O bracie Leonie, gdyby brat mniejszy znał wszystkie języki i wszystkie nauki, i wszystkie pisma tak, że umiałby prorokować i odsłaniać nie tylko rzeczy przyszłe, lecz także tajemnice sumień i dusz, zapisz, że nie to jest radość doskonała.

Uszedłszy nieco dalej, zawołał święty Franciszek jeszcze głośniej:

– O bracie Leonie, owieczko Boża, choćby brat mniejszy mówił językiem aniołów i znał koleje gwiazd i moce ziół, i choćby mu objawiły się wszystkie skarby ziemi, i choćby poznał właściwości ptaków i ryb, i zwierząt wszystkich, i ludzi, i drzew, i skał, i korzeni, i wód, zapisz, że nie to jest radość doskonała.

I uszedłszy jeszcze nieco, zawołał święty Franciszek głośno:

– O bracie Leonie, choćby brat mniejszy umiał tak dobrze kazać, że nawróciłby wszystkich niewiernych na wiarę Chrystusową, zapisz, że nie to jest radość doskonała.

I kiedy mówiąc tak uszedł ze dwie mile, brat Leon z wielkim zdziwieniem zapytał:

–  Ojcze, błagam cię na miłość Boską. powiedz mi, co to jest radość doskonała?

A święty Franciszek tak rzecze:

– Kiedy staniemy u Panny Maryi Anielskiej deszczem zmoczeni, zlodowaciali od zimna, błotem
ochlapani i zgnębieni głodem i zapukamy do bramy klasztoru, a odźwierny wyjdzie gniewny i rzeknie:
– Coście za jedni? – a my powiemy:
– Jesteśmy dwaj z braci waszej – a on powie:
– Kłamiecie, wyście raczej dwaj łotrzykowie, którzy włóczą się świat oszukując, i okradacie biednych z jałmużny, precz stąd – i nie otworzy nam, i każe stać na śniegu i deszczu, zziębniętym i głodnym, aż do nocy; wówczas, jeśli takie obelgi i taką srogość, i taką odprawę zniesiemy cierpliwie, bez oburzenia i szemrania, i pomyślimy z pokorą i miłością, że odźwierny ten zna nas dobrze, lecz Bóg przeciw nam mówić mu każe, o bracie Leonie, zapisz, że to jest radość doskonała.

I jeśli dalej pukać będziemy, a on wyjdzie wzburzony i jak nicponiów natrętnych wypędzi nas, lżąc i policzkując, i powie:

– Ruszajcie stąd, opryszki nikczemne, idźcie do szpitala, bowiem nie dostaniecie tu jedzenia ani noclegu – jeśli zniesiemy to cierpliwie i pogodnie, i z miłością, o bracie Leonie, zapisz, że to jest radość doskonała.

I jeśli mimo to, uciśnieni głodem i zimnem, i nocą, dalej pukać będziemy i wołać, i prosić, płacząc
rzewnie, by dla miłości Boga otwarli nam chociaż i wpuścili do sieni, a ów, jeszcze wścieklejszy,
powie:

– A to bezwstydne hultaje; dam ja im, jak na to zasługują – i wyjdzie z kijem sękatym, chwyci 
nas za kaptur i ciśnie o ziemię, i wytarza w śniegu, i będzie bić raz po raz tym kijem. Jeśli to wszystko 
zniesiemy pogodnie, myśląc o mękach Chrystusa błogosławionego, które winniśmy ścierpieć dla miłości 
Jego, o bracie Leonie, zapisz, że to jest radość doskonała.

Przeto słuchaj końca, bracie Leonie.

Ponad wszystkimi łaski i dary Ducha Świętego, których Chrystus udziela przyjaciołom swoim, jest pokonanie samego siebie, i chętnie dla miłości Chrystusa znoszenie mąk, krzywd, obelg i udręczeń. Z żadnych bowiem innych darów Bożych nie możemy się chlubić, gdyż nie są nasze, jeno Boże. Przeto mówi Apostoł:
 Cóż masz, co nie pochodzi od Boga? A jeśli od Niego pochodzi, przecz się tym chlubić, jakby 
pochodziło od ciebie?

Lecz krzyżem udręki i utrapienia możemy się chlubić;

 
Advertisements

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 29 grudnia 2012, in Uncategorized and tagged . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: