Łańcuch zdarzeń

Łańcuch zdarzeń

 

W zeszłym roku.

Jadąc pociągiem z Augustowa do Warszawy przeglądałem fotki w macbooku. Ktoś siedzący obok mnie również je oglądał. Młody człowiek, ciągle odbierający telefony i rozmawiający o biznesie, odezwał się do mnie: „Przepraszam pana, ale wie pan co? Powinien pan zabierać ludzi na takie… no… safari fotograficzne. Mam niezły aparat fotograficzny i sam bym się z panem zabrał ale na razie nie mam czasu… ale jak da mi pan numer telefonu to zadzwonię i umówimy się. Przyjadę z narzeczoną … ona lubi przyrodę. Dałem mu wizytówkę i pomyślałem : Dlaczego nie? Safari? Ale pomysł… Ale? Czy ktoś mając narzeczoną wstanie o świcie? – nie wierzę.

Od dawna nie zaskakują mnie ” przypadkowe spotkania i zdarzenia losu”, które rozwijają się w łańcuchy w których przyczyny zamieniają się w rezultaty i ciagną się tak przemiennie aż po bezkres Niewiadomego. Pojedyncze zdarzenia i łańcuchy są rezultatem naszych myśli i uczuć. Warto takie łańcuchy zdarzeń śledzić i analizować – dla własnego rozwoju i poznania siebie. Przyglądając się kolejnym zdarzeniom w łańcuchach udowadniamy sobie, że nic nie zdarza się przypadkiem i jesteśmy, chcąc nie chcąc, kowalami swojego losu – świadomie czy też nieświadomie.

Jesienią na Foto-Safari przyjechała Graża. Wstawała o świcie. Była cudownie zorganizowana. Przywiozła pogodne i przemiłe dni. Wybrała hotelik w Płaskiej na swoją wypadową bazę – zaowocował ten wybór pozytywnym zdarzeniem – wystawą fotograficzną Jakie będą dalsze zdarzenia w „łańcuchu Foto-Safari”. Kto tym razem pozytywnie odpowie na myśli młodego mężczyzny z pociągu, rzecz jasna wzmocnione moją aprobatą?

Jesteś w „węźle życia” z którego rozchodzi się wiele dróg. Masz problem? Chcesz podjąć ważną decyzję?

 

„…Oderwij umysł od szczegółów tego, co Ci się przydarzyło, i spróbuj opisać to jeszcze raz, używając metafory zaczerpniętej z natury. Na przykład pozbawioną perspektyw pracę, z powodu której musiałeś zmienić bieg swojej kariery, można porównać do rzeki wpływającej do zamkniętego kanionu, wzbierającej i znajdującej inne ujście. 

Kiedy zewnętrzne siły rozrywają związek, można pomyśleć o planecie mającej zbyt małą masę i gubiącej satelity albo o ciężkim atomie, którego słabnące jądro odrzuca elektrony wymagające większego ładunku. 
 
Kiedy rejestrujemy osobiste doświadczenia i przekładamy je na język natury, nawiązujemy dialog z wszechświatem. Zaczynamy ponownie definiować swoją tożsamość, korzystając ze zwiększonej świadomości istnienia naturalnych cykli: trudnych i łatwych, zamkniętych i otwartych, pozytywnych i negatywnych.
 
 Dzięki znajomości praw fizyki, znajdujących odzwierciedlenie w życiu, nawiązujemy bezpośrednie i wzajemne relacje z eleganckim, bezstronnym i ewoluującym wszechświatem. Po dostosowaniu rytmu egzystencji do rytmu wszechświata zaczynamy rozumieć jego cel i odzwierciedlać jego znaczenie w naszym życiu. Siła i wnikliwość, będące owocami przyjęcia tego uniwersalnego sposobu pojmowania świata, przydają się w wielu sytuacjach życiowych.
 
Uczymy się ludzkich zachowań i dróg ewolucji społeczeństwa oraz rozpoznajemy sytuacje, które nie rokują nadziei, ponieważ rozwijają się w sposób prowadzący nieuchronnie do upadku. Zdobywamy moc sterowania własnym życiem w stronę przyszłości, w której tworzeniu uczestniczymy. Wszystko, czego dotykamy umysłem, ulega pod naszym wpływem procesowi ewolucji, stając się dla nas źródłem spełnienia…”
 

 

Smutek naszego życia

„…Smutek naszego życia polega na tym, że nazywamy miłością to, co właściwie należy do intelektu. Przepełniamy serce tym, co pochodzi z dziedziny myśli więc serca nasze są wciąż puste i głodne.To intelekt rodzi zaborczość i zazdrość, to on chwyta, trzyma, zagarnia, i on też niszczy i pustoszy. Życiem naszym rządzą intelekt i nerwy. Pragniemy wciąż aby nas kochano; a nie znamy miłości która niczego nie żąda; dajemy tylko po to, aby coś w zamian otrzymać, a to jest hojnością typowo intelektualną, nic z sercem nie mającą wspólnego.

Myśl wciąż szuka pewności i zabezpieczenia się, a czyż można upewnić się myślą w miłości? Czy może intelekt, którego podłożem jest pamięć, jest czas, pochwycić miłość która jest sama w sobie wiecznością? Myśl, z całą swą emocjonalną zawartością, to nie miłość. Myśl nieodmiennie miłości zaprzecza, gdyż podstawą jej jest pamięć, a miłość nie ma nic z pamięcią wspólnego. Gdy myślimy o kimś kochanym, owa myśl nie jest miłością. Możemy sobie przypominać przyzwyczajenia, ruchy, sposób bycia, upodobania czy antypatie przyjaciela, i myśleć o miłych lub smutnych chwilach czy zdarzeniach w naszym wzajemnym stosunku, ale obrazy, które nam pamięć podsuwa, to nie miłość.

Myśl z samej swej natury zawsze dzieli i wyodrębnia. Poczucie czasu i przestrzeni, rozłąki i bólu rodzę się wszystkie z myślowego procesu, a miłość może istnieć tylko tam, gdzie len proces ustaje.Rozwijanie, wyrabianie czegoś nie jest nigdy twórcze. Odnowienie twórcze dokonuje się samo, gdy nie ma z naszej strony żadnego wysiłku, gdy dobrowolnie odrzucamy wszelki impuls do gromadzenia, zdobywania doświadczeń, jako środków do zbierania coraz to nowych i wspinania się coraz wyżej. Właśnie ten zaborczy i samoobrony impuls stwarza rozpiętość czasu i uniemożliwia twórcze odnowienie.Świadomość
taka jaka znamy, działa zawsze w czasie, notuje i gromadzi doświadczenia na różnych swych poziomach; i wszystko, co się w tej świadomości odbywa jest jej własną projekcją, posiada właściwe sobie cechy i jest całkiem wymierne.

Podczas snu ta świadomość albo zostaje zasilona, albo też zachodzi coś zgoła innego.U większości z nas sen wzmacnia nasze dotychczasowe przeżycia, jest także procesem notowania i gromadzenia, w ciągu którego dokonuje się ekspansja, ale nie odnowienie. Rozszerzanie swego „ja” – proces ekspansji – daje nam uczucie podniosłego podniecenia, zachwytu własnym osiągnięciem, jest dokonaniem – jak się nam zdaje – czegoś wielkiego, ale to wszystko nie jest bynajmniej twórczym
odnowieniem. Cały ten proces stawania się i zdobywania musi skończyć się, ale nie po to, by nam ułatwić nowe doświadczenia; musi po prostu samorzutnie się skończyć.

Nieraz podczas snu, a niekiedy i za dnia, gdy troska o własne stawanie się całkowicie znika, gdy skutki jakiejś przyczyny przestają działać, rodzi się to, co jest poza czasem, poza obrębem wymiernej przyczynowości…”

 

 

 
Uzyłem fragmenty z opowiadań J. Krishnamurti 
i z Tao Mocy R.L. Wing

 

 
 

 

Advertisements

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 5 czerwca 2013, in Uncategorized and tagged , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: