Nie – takiej słuzbie zdrowia

Nie – służbie zdrowia

 „No to idziemy?” pyta jeden, drugi odpowiada „Chodźmy”. I nie ruszają się z miejsca. Z tekstu sztuki Czekając na Godota  – sztuka napisana przez Samuela Becketta, reprezentująca tzw. teatr absurdu.

Gdy nie ma na co liczyć w publicznej służbie zdrowia, trzeba: „swoje zdrowie wziąć w swoje ręce” i nie tracić czasu na wizyty, stanie w kolejkach, wydawanie ciężko zarobionych pieniędzy i czekanie na Godota.

Dlaczego?

Oto wyznanie uczciwego i wspaniałego pisarza  – lekarza i naukowca Davida Serwana-Schreibera: (niestety -zmarł na raka mózgu)

(fragment książki „Zdrowiej!”)

„Wystarczyło, by chory zażywał proszki, a te mu po prostu pomagały, nawet jeśli lekarz zupełnie z nim nie rozmawiał, jeśli sam chory źle się odżywiał i podchodził biernie obojętnie do procesu leczenia. Z tego fantastycznego sukcesu zrodziło się na Zachodzie nowe, dotychczas nieznane podejście do praktyk medycznych: stosunek do chorego bez uwzględnienia jego historii, sytuacji, wewnętrznej życiowej siły i zdolności do samo leczenia. To czysto mechaniczne podejście do chorego i do choroby uogólniło się na całą medycynę, wychodząc daleko poza choroby infekcyjne. Obecnie całe niemal kształcenie medyczne polega na nauczeniu diagnozowania konkretnej choroby i przypisania jej odpowiedniego leczenia. Jest to metoda, która doskonale sprawdza się w przypadku ostrych stanów chorobowych: appendektomia przy zapaleniu wyrostka robaczkowego, penicylina przy zapaleniu płuc, kortyzon przy alergii… Ale już w wypadku chorób przewlekłych okazuje się ona niewystarczająca, gdyż leczy tylko stany gwałtownego nasilenia się choroby i jej objawy.

O ile doskonale umiemy leczyć zawał mięśnia sercowego i ratować życie chorego, dostarczając mu tlen i potrzebne leki, o tyle takie leczenie nie cofa ukrytej choroby, na skutek której zablokowane zostały tętnice wieńcowe. Teraz wiemy, że głębokie zmiany dokonane w trybie życia pacjenta (opanowanie stresu, odpowiednia dieta, ćwiczenia fizyczne itd.) są w stanie cofnąć przewlekłą chorobę tętnic.

W latach czterdziestych XX wieku odkrycie antybiotyków stało się przełomowym momentem w historii medycyny. Dotychczas nieuleczalne choroby po raz pierwszy mogły zostać zwalczone dzięki specyficznemu leczeniu. Zapalenie płuc, syfilis, gangrena skapitulowały przed zwykłymi farmaceutykami. Skuteczność antybiotyków okazała się tak duża, że wszystko, co poprzednio stanowiło podstawę praktyki medycznej – relacja lekarz-chory, sposób odżywiania, nastawienie pacjenta – stanęło pod znakiem zapytania. To samo odnosi się do stanów lękowych i depresji, które są w całym tego słowa znaczeniu chorobami przewlekłymi.

Złudne jest przeświadczenie, że jeden zabieg lub nawet jeden sposób leczenia może doprowadzić do stanu równowagi między złożonymi, nawzajem na siebie zachodzącymi i nawzajem się pobudzającymi czynnikami, które razem od wielu lat, czasami wielu dziesiątek lat, podtrzymują chroniczny stan chorobowy. W tym względzie praktycy i teoretycy są zgodni. Nawet najbardziej uparci psychoanalitycy z jednej strony i biologiczni psychiatrzy z drugiej przyznają, że najskuteczniejsze leczenie przewlekłej depresji, które może zaoferować konwencjonalna medycyna, polega na połączeniu psychoterapii z leczeniem farmakologicznym. Potwierdzają to imponujące badania przeprowadzone równolegle na kilku uniwersytetach i opublikowane w „New England Journal of Medicine”. Podobnie jak wówczas, gdy chcemy, by woda w rzece jak najszybciej odzyskała dawną czystość, aby wyleczyć przewlekłą chorobę, trzeba uruchomić program oddziałujący wielokierunkowo i wzmacniający różnorakie mechanizmy samo leczenia. Stosując różne zabiegi, należy między nimi wytworzyć współdziałanie silniejsze od samej choroby.”

Zasady są następujące:

Pierwszą rzeczą, którą należy uczynić, to nauczyć się nadzorować własne wnętrze. W ciągu życia każdy rozwija w sobie metody samo pocieszania, umożliwiające przebrnięcie przez trudne momenty. Na nieszczęście chodzi tu najczęściej o papierosa, czekoladę, lody z bitą śmietaną, piwo czy whisky albo drzemkę przed telewizorem. Są to zdecydowanie najbardziej popularne sposoby szukania pocieszenia. Medycyna konwencjonalna z łatwością zwalczyłaby te codzienne toksyny za pomocą środków uspokajających (na przykład valium, ativan czy xanax) albo jakiegoś leku antydepresyjnego. W latach sześćdziesiątych XX wieku niemal cała amerykańska prasa medyczna przepełniona była reklamami librium. poprzednika valium. Głosiły dumnie: „Librium wyleczy każdy problem!”. Wydaje się, że największy oddźwięk hasło to znalazło we Francji: Francuzi zażywają obecnie najwięcej środków uspokajających na świecie…

Gdyby zamiast lekarza słuchać rad jakiejś grupy licealistów, studentów czy mało odpowiedzialnych przyjaciół, środki uspokajające zapewne zostałyby wyparte przez znacznie bardziej drastyczne metody samo pocieszania, jak konopie indyjskie, kokaina lub heroina. Podstawową kwestią jest oczywiście zastąpienie tych mało skutecznych metod – najczęściej toksycznych – technikami pobudzającymi możliwości samo lecznicze mózgu emocjonalnego, pozwalającymi przywrócić harmonię między zdolnością poznawczą, emocjami i ufnym spojrzeniem w przyszłość. Następnie należy w miarę możliwości rozpoznać bolesne wydarzenia, które zaistniały w przeszłości i w dalszym ciągu wywołują dojmujące emocje. Najczęściej pacjenci bagatelizują znaczenie takich minionych emocjonalnych zranień, które w sobie od dawna noszą. Nie zdają sobie bowiem sprawy, że nadal wywierają one wpływ na ich podejście do życia, bezustannie odnawiając cierpienie lub pomniejszając zdolność doznawania przyjemności.Większość lekarzy nie zwraca na nie uwagi lub nie wie, jak pomóc pacjentom pozbyć się ich.

A wystarczy kilka seansów EMDR, aby usunąć skutki ciężkich przeżyć i wyrobić w sobie nową i bardziej harmonijną wizję życia. Należy mieć świadomość chronicznych konfliktów istniejących w najważniejszych dla nas relacjach emocjonalnych, konfliktów, z którymi się borykamy tak w życiu osobistym – z rodzicami, dziećmi, małżonkami, rodzeństwem – jak i w życiu zawodowym – z przełożonymi, kolegami, pracownikami. Te relacje warunkują nasz ekosystem emocjonalny. Uzdrowione, pozwalają odzyskać wewnętrzną równowagę. Jeśli jednak w sposób ciągły „zanieczyszczają” nasz mózg emocjonalny, w końcu dochodzi do zablokowania jego mechanizmów samo ozdrowieńczych. Zwykła likwidacja skutków traumatycznych przeżyć z przeszłości może powodować, że aktualne związki emocjonalne nabierają nowej siły.

Po wyzbyciu się widma przeszłości, koszmarów nie mających już żadnego związku z teraźniejszością, tworzą się całkowicie nowe możliwości nawiązania więzi z otoczeniem. Opanowanie umiejętności kontrolowania koherencji rytmu serca pomocne jest w lepszym kształtowaniu związków emocjonalnych. Bezpośrednią i niezwykle skuteczną metodą prowadzącą do zharmonizowania wzajemnych relacji i odzyskania równowagi wewnętrznej jest komunikacja emocjonalna pozbawiona przemocy. Wszyscy powinniśmy dążyć, przez systematyczne ćwiczenia, do doskonalenia takiego sposobu porozumiewania się. Jeśli pomoc doświadczonego terapeuty w opanowaniu wszystkich tych metod okaże się niewystarczająca, należy szukać innych, bardziej kompleksowych rozwiązań, na przykład terapii rodzinnej (jeśli najistotniejsze konflikty odnoszą się do dziedziny życia osobistego).

Zmiana sposobu odżywiania, prowadząca do uzyskania odpowiedniej równowagi między kwasami tłuszczowymi omega-3 i kwasami tłuszczowymi omega-6, dostarczającymi organizmowi i mózgowi idealnego surowca do odbudowy, przynosi korzyści niemal każdemu, kto się na nią zdecyduje. Wiemy już dzisiaj, że ta dieta, zwana „kreteńską”, nie tylko pomaga zwalczyć stres i depresję, ale również podwyższyć zmienność rytmu serca. Wszyscy powinniśmy więc dążyć przynajmniej do zrównoważenia własnej diety, spożywając na co dzień większe ilości ryb – lub zażywając dodatkowo kwasy omega-3 -jednocześnie zmniejszając w pożywieniu ilości kwasów omega-6.

Uprawianie ćwiczeń fizycznych nie powinno stanowić dla nikogo problemu, gdyż nie wymaga żadnego specjalnego zaangażowania i wystarczy poświęcić im dwadzieścia minut po trzy razy w tygodniu. Podobnie należałoby się zastanowić, czy bez większego wysiłku można zmienić sposób porannego budzenia się. Ponieważ wystarczy tylko na początku przeprogramować swój biologiczny zegar, zastąpić budzik lampą nastawioną na wywoływanie sztucznego świtu, wysiłek jest minimalny, a potencjalne korzyści ogromne.

Akupunktura wymaga już większych nakładów finansowych i czasowych. Zalecam ją przede wszystkim tym osobom, które poza problemami emocjonalnymi mają dolegliwości fizyczne – głównie bóle. W takiej sytuacji zastosowanie chińskich igieł pozwala zwykle leczyć oba problemy jednocześnie (trudno jest bowiem zwalczyć depresję u kogoś, kto odczuwa cierpienie fizyczne).

I na koniec, osiągnięcie prawdziwego spokoju wewnętrznego często uzależnione jest od odnalezienia głębokiego sensu w zaangażowaniu się w życie społeczności, do której należymy (poza najbliższym środowiskiem rodzinnym), w roli, jaką w nim odgrywamy. Te osoby, którym uda się odkryć taką prawidłowość, osiągają najczęściej dużo więcej niż zwykły powrót dobrego samopoczucia – mają poczucie czerpania energii z tego, co nadaje sensu samemu życiu..

A oto fragment z książki (T.Terzani „Nic nie zdarza się przypadkiem”)

„Starzec zaśmiał się i opowiedział mi anegdotę z życia Rabii, wielkiej świętej sufizmu. Pozostawała ona przez większość czasu w domu i kontemplowała. Któregoś dnia pod jej oknami przechodził przyjaciel i zawołał: Rabia, wyjdź zobaczyć piękno stworzenia. Zza zamkniętych okiennic dobiegła odpowiedź: Wejdź do środka zobaczyć piękno Stwórcy!

Piękna historia. Ale mój przekorny duch znów się odezwał i instynktownie zareagowałem: Wciąż to „wewnątrz” i „na zewnątrz”. Ale gdzie jest to przeklęte „wewnątrz”? Na pewno nie wewnątrz twojego ciała. Tam śmierdzi tak samo jak na zewnątrz – odparł Starzec. Istnieje wewnątrz, które jest nigdzie, jak cisza, jak tamten świat. Gdzie jest tamten świat? Gdybyś był myślącą rybą, ze skłonnością do metafizyki, powiedziałbyś: „Musi przecież być coś poza wodą”. Otóż wewnątrz jest w tamtych stronach…”

 

 

 

 

Reklamy

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 5 czerwca 2013, in Uncategorized and tagged , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: