Przeczucie i jasne widzenie

Przeczucie i jasne widzenie.

Po kilku art. powiązanych z Zagadkami Wszechświata, które to zagadki naukowcy tworzą pytaniami i rozwiązują hipotezami, postanowiłem głęboko pooddychać (oczywiście zakręciło mi się w głowie i zasnąłem bardzo lekkim snem) i w lekkim tym zamroczeniu sięgnąłem do głębszych zwojów mózgu. Wydobyłem z pamięci marzenia i życiowe wybory. Traf chciał, że na początek  „przebiło” się do mojej świadomości  mistyczne opowiadanie a w spisie życiowych wyborów – spotkanie ze Starcem jasno widzącym.

Opowiadanie

Leżałem pod sosną na mokrym od rosy mchu. Nie wiedziałem gdzie jestem. Obudziłem się z przeczuciem, ze otacza mnie tłum mówiących na raz istot. Rozejrzałem się dookoła. Wśród otaczających mnie sosen i świerków nikogo nie zauważyłem. Obok mnie leżał na mchu pusty, szklany dzban a przede mną na ścieżce stał samochód. Przymknąłem oczy chcąc zmusić umysł do skupienia i poukładania wspomnień w jakąś logiczną całość. Doszedłem szybko do wniosku, ze wszystko to co zdarzyło się było snem. Gdy samochód nie chciał zapalić, widocznie usiadłem pod sosną i zasnąłem. Sennym marzeniem była Piękność, jej Ojciec i ich dom. Odetchnąłem z ulgą. Chociaż? Gdyby to była prawda było by wspaniale – westchnąłem.

Nagle, przez kakofonie w uszach, przypominającą brzęczenie w ulu pszczół, dość wyraźnie usłyszałem: Hej! Tam leży człowiek. To musi być on bo przy nim jest jej dzban. Czarna opaska zasłoniła mi oczy. Moje ręce zostały związane powrósłem. Nie ruszaj się a nic ci się nie stanie! Wstań! Pójdziesz z nami! Czekają na ciebie – usłyszałem wesoły, sepleniący głos. Kilka innych głosów, również przedziwnie brzęcząco – sepleniących, dołączyło do tego radosnego śmiechu. Poczułem dotyk wielu małych rączek, które pomogły mi wstać. Domyśliłem się, ze mam do czynienia z leśnymi duszkami. Te sympatyczne, sięgające mi ledwie do kolan, istotki prowadziły mnie godzinami przez lasy. Często odpoczywaliśmy i posilaliśmy się poziomkami, jagodami, malinami, jeżynami popijając rosę z liści. Nie zgodziły się zdjąć mi z oczu opaski. Podczas posiłków duszki opowiadały o roślinach i o Stwórcy, który stworzył świat. Doszedłem do wniosku, ze chodzimy w kółko. Widocznie duszki pragnęły bym je wysłuchał. Słuchałem, ale nie miałem pojęcia dlaczego im na tym zależy.

Oto co zapamiętałem: 
Przyroda jest łaską boską. Wspaniałe jest nasze istnienie tutaj wśród drzew i innych roślin. Drzewa istnieją na Ziemi 150 milionów lat dłużej niż ludzie i w istocie są one pierwszymi pionowymi istotami. Nie duszków czy tym bardziej ludzi zasługą jest to stworzenie. Mówiąc, że przyszliśmy na wypełniony łaską wszechświat, mówimy o pierworodnym błogosławieństwie, które zachodziło poprzez osiemnaście miliardów lat i którego rozwój trwa nadal w zdumiewającym akcie współtworzenia. Co roku drzewo tworzy absolutnie od początku dziewięćdziesiąt dziewięć procent swoich żywych części. Każdego dnia w lecie drzewo średnio wydziela tonę wody; a duże drzewo wiązu w jednym tylko sezonie rodzi sześć milionów liści nie ruszając się z miejsca.
Zamiast odnosić się do przyrody tak jak czynią to ludzie, jako do czegoś, co trzeba ujarzmić lub z czego czerpać zysk, potrzeba całkowicie nowego doń podejścia , które jest w istocie pierwotne: odnoszenia się jako podmiotu do podmiotu, a nie jako podmiotu do przedmiotu. Jest to odniesienie pełne czci, bowiem cześć i zachwyt są najbardziej stosowną odpowiedzią na błogosławieństwo Stwórcy. Jest to podejście mistyczne, wejście w tajemnice Stworzenia.

Według mitu stworzenia rdzennych ludów Australii, które są najstarszym plemieniem ludzkim na świecie, Stwórca wyśpiewał każde stworzenie do istnienia. Ta pieśń pierworodna powołująca do życia wszystkie istoty uczyni więcej, aniżeli wymyślone przez religie pojęcia grzechu pierworodnego. Uwierzmy i zacznijmy żyć prawdą, że wszyscy zostaliśmy prawdziwie wyśpiewani do istnienia przez łaskawego i mądrego Stwórcę, dla którego jesteśmy pierworodnym błogosławieństwem. W pewnym momencie duszki ostrożnie sprowadziły mnie po stromej skarpie. Usłyszałem falowanie jeziora i na twarzy poczułem wiatr. Duszki rozwiązały mi ręce i umilkły. Zdjąłem opaskę z oczu.

 

Byłem na drewnianym pomoście, na którym często w samotności medytowałem wpatrując się w świty i zachody słońca. Starzec siedział ze skrzyżowanymi nogami w pozycji lotosu. Siadłem obok w milczeniu. Słońce dotykało już czubków ściany drzew na przeciwległym brzegu jeziora.
Witam cię, mój drogi. Posiedźmy troszkę w milczeniu – powiedział nie otwierając oczu.
Przymknąłem oczy. Po chwili usłyszałem wewnętrzny głos. Przemawiał Starzec: Miłość osiąga tylko ten, kto miłość daje – zaczął ……Przyciągać ku sobie miłość z Kosmosu możemy w tym samym stopniu, w jakim kochamy każdy przejaw Natury, czy będzie to krzew, poziomka czy jagoda, owad, czy ptak. A nikt przecież nic może gnębić lub niszczyć tego, co rzeczywiście kocha. Tym specyficznym pierwiastkiem, który w nas spływa z każdej żyjącej formy, jest życie! W miarę tego, jak wchłaniamy w siebie ten pierwiastek, budzą się w nas siły, które tylko słowem cud dadzą się określić. Zniszczymy lasy, a odetniemy tym siłom drogi działania. Zamieńmy dzikie drzewa przez sztuczne odmiany, a siły te zaraz zmarnieją jak marnieje każde drzewo, dające uszlachetnione owoce, tak samo jak marnieje wątroba tuczonej gęsi.Gdy poczniemy się zbliżać ku szczęściu i zdrowiu, stosunek nasz do drzew i wszystkiego żyjącego zmieni się zupełnie. Poznamy wkrótce, że jak tylko ukochamy drzewa, rośliny, owady, ptaki i zostawimy je w spokoju, energia życia, która stanowi ich istotę, spłynie w nas.Lecz czyż można żyć – spytasz – bez opału, bez roślinnego lub zwierzęcego pożywienia?

Tak – ale czyż w wieczności jest tylko jedna forma życia? Czy warunki życia nie zmienią się z czasem stosownie do naszej wrażliwości! Przecież już teraz milionom ludzi każe najgłębszy instynkt ze wstrętem odsuwać się od zwierzęcego pożywienia. Zapewne – ludzkość nie może od razu, w jednym momencie, zaprzestać gwałtu nad roślinnym i zwierzęcym Królestwem
Tylko dlatego, że kochamy, wyrastamy ku szlachetniejszemu i dłuższemu życiu. Przez miłość uczymy się szacunku dla wszystkiego co żyje.
Otworzyłem oczy. Powiało chłodem. Zerwał się wieczorny wiatr. Nad jezioro napłynęły ciemne chmury. Z oddali nadleciał odgłos grzmotu. Fale uniosły się i zaczęły zalewać pomost. Starzec podniósł ręce w górę i przemówił:
„Boże! Czemu uczyniłeś mnie tym kim jestem? Proszę pozwól mi przekazać dar, którym mnie obdarzyłeś…”

Ciąg dalszy nastąpi… o tym jak Starzec uczył mnie jasnego widzenia. Okazało się, że dar jasnego widzenia jest bardzo „ciężkim” darem i trafiony nim człowiek jak najszybciej pragnie się z niego uwolnić…

Reklamy

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 5 czerwca 2013, in Uncategorized and tagged , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: