Być innym

Być Innym

 

 

Od zawsze fascynowała mnie woda – pływam, żegluje, nurkuje ponad 50 lat.. Jako instruktor setki razy nurkowałem na duże głębokości – sam lub z uczniami. Zawsze dla mnie woda była i jest przyjazna – nigdy nie czułem jej wrogości. Otóz to:  woda ma pamięć, woda jest żródłem informacji – o ludziach i kosmosie (potwierdza to nauka).

http://youtu.be/EFaZC-5ys9g

Wody można „słuchać” godzinami. Na duzych głębokościach opowiada też „starodawne dzieje.” na przykład o Atlantydzie i innych „zaginionych” cywilizacjach. Opowiada o Aniołach, Archaniołach i Duchach Śłońca,  Księżyca i Gwiazd. Globalnie rzecz pojmując – woda jest pamięcią Planety i jej Interfejsem (odbiornikiem/nadajnikiem) Ziemi we Wszechświecie.   Nie do uwierzenia! Prawda?

Czy powinienem to co opowiada mi Woda przekazać innym ludziom? Może Woda opowiada  bajki? Ryzykowna sprawa….nazwać to co opowiada prawdą. Chociaż? Ale … próbować opowiedzieć warto.

Dookoła nas wszystko „gada” – las, jezioro, rzeka, wiatr, deszcz, śnieg, chmura…. no i my Eiobowicze. Opowiadamy nawet kiedy milczymy. Ale to nic dziwnego przecież jesteśmy zbudowani z wody  – ciała nasze i mózgi.

 

„H.G. Wells zapisał w formie opowiadania starą peruwiańską legendę. Mówi ona o grupie wieśniaków, którzy przed czternastoma wiekami schronili się w zamkniętej dolinie wysoko w Andach i zaczęli tam żyć odcięci od reszty cywilizacji. Warunki na dużej wysokości i zakaźna choroba powodowały, że stopniowo tracili wzrok, aż w końcu wszyscy oślepli. Jednakże ich życie toczyło się dalej, ponieważ rozwinęli w sobie inne zmysły i przystosowali się do sytuacji. Słyszeli, kiedy ktoś się zbliżał, i rozpoznawali osobę po dźwięku kroków, a jej nastrój, zanim cokolwiek powiedziała, po biciu serca. Potrafili dojść do celu, wyczuwając drogę, i rozpoznać porę żniw po zapachu pól. Byli bardzo szczęśliwi.

Pewnego razu jednakże ich szczęście zostało zagrożone. Zdarzyło się, że trafił do nich przypadkiem pewien poszukiwacz przygód. Przybysz zorientował się wkrótce, że jest tam jedyną widzącą osobą i postanowił zostać, aby dzięki swojemu wzrokowi pomóc im wieść lepsze życie. W niedługim czasie — sądził z pewnością — zostałby ich przywódcą, ponieważ między ślepymi nawet człowiek o jednym oku jest królem. On miał parę oczu i chciał im dowieść swojej przewagi. Jednakże ku swemu zaskoczeniu nie potrafił ich przekonać. Wynajdywał przeróżne argumenty, ale te do nich nie trafiały. Poprosił, aby otoczyli go kołem, a on prześlizgnie się między nim tak, aby go nie złapali. Oni jednak mieli nadzwyczaj wrażliwy słuch i zamykali przejście, nim zdołał się wydostać. Wyprzedzali go podczas biegu w terenie, ponieważ ich uszy potrafiły znaleźć drogę wcześniej niż jego oczy. Szybciej też zrywali owoce z drzew, ponieważ wyczuwali ich dojrzałość węchem i dotykiem prędzej i skuteczniej, niż on mógł to zrobić za pomocą wzroku. Próba nie powiodła się i ku irytacji poszukiwacza zaczęli uważać go za chorego, a jego zdolność widzenia za defekt, który zakłócił naturalny rozwój jego zmysłów.

Uważali, że jest upośledzony, i tak go traktowali.

W tym czasie nasz bohater zakochał się w jednej z miejscowych dziewcząt. Oczywiście dziewczyna była ślepa, ale on sądził, że kiedy się już pobiorą, zabierze ją do cywilizowanego świata, gdzie dzięki specjalistycznemu leczeniu przywrócą jej wzrok. Jednak sprawy potoczyły się zgoła inaczej. Kiedy poprosił dziewczynę o rękę, ona odpowiedziała: „Ja także cię kocham i pragnę wyjść za ciebie. Jest jednak pewna trudność. Radziłam się starszych naszego ludu. Zgadzają się, ale stawiają jeden warunek… przepraszam, że o tym mówię, ale chyba mnie zrozumiesz… cierpisz na chorobę oczu, która ogranicza ciebie i twoje zmysły. Nie chodzi tu o mnie, oczywiście, ale oni boją się, że gdy się ze mną ożenisz, twoja choroba może się rozprzestrzenić na naszych ludzi. Jest na to jedno lekarstwo. Ponieważ tak bardzo mnie kochasz, jestem pewna, że się zgodzisz. Pośród nas są bardzo zdolni chirurdzy, zrobią ci operację i wtedy twoje oczy staną się normalne, i będziemy mogli się pobrać. Operacja nie jest bolesna, a jej rezultat gwarantowany. Wtedy staniesz się jak my wszyscy, w pełni rozwiniesz się jako człowiek i będziemy mogli się pobrać i być szczęśliwi. Są gotowi przeprowadzić operację już jutro. „Czy dla swojego i mojego dobra zgodzisz się?”
Zakochany młodzieniec myślał o tym przez całą noc. W pełni zrozumiał słowa dziewczyny: Chcą go oślepić. Operacja będzie polegała na usunięciu mu oczu. Chcą, aby był „normalny”, a dla nich być normalnym oznacza być ślepym jak oni. Dla kogoś, kto był świadkiem, jak oni funkcjonują mimo swego ograniczenia, i kto tak głęboko zakochał się w ślepej dziewczynie, nie było to zupełnie pozbawione sensu.

W ciemności nocy, gdzie ślepota i zdolność widzenia są po społu pogrążone w mroku, godził się na ofiarę i test miłości. Chciał dobrowolnie zostać ślepcem. Jednak świt przyniósł pierwsze promienie wschodzącego słońca, które zaczęły igrać tysiącami barw i odcieni po przepięknej dolinie. Piękno szczytów, łąk, rzeki, kwiatów, wszystko w jednej chwili przebudziło się z niesłychanym czarem dziewiczej natury. Mężczyzna spojrzał w zachwycie na świeżość krajobrazu, przez chwilę próbował z tym wszystkim się pożegnać, ale stwierdził, że nie potrafi. Nie mógłby być ślepy. W jednej chwili przebudził się ze swego romantycznego snu, poczuł się na tyle zdesperowany, że tym razem udało mu się zmylić czujność straży i uciec do świata życia i kolorów, który był jego światem, z dala od Doliny Ślepców.

Opowiadanie ma morał. Ludzkość jest ślepa. To nic, że jakoś sobie radzimy i żyjemy; potrafimy znaleźć drogę życia, zbierać plony i jakoś napełniać swoje brzuchy. Ale jesteśmy ślepi. Nie widzimy piękna, kolorów, znaczenia życia, wiary w wieczność, błękitu nieba, zieleni łąk, kwiatów i ptaków. Ludzie są ślepi i przystosowują sposób życia do swojej ślepoty. Ich myśli i zachowanie, ich zasady i wartości należą do ślepców. Są przystosowane do ich sytuacji, ale ograniczone brakiem wzroku. Niczego nie widzą. Tragedia zaczyna się, kiedy jedna osoba w społeczeństwie otwiera oczy i odważy się widzieć. Staje się dla niego zagrożeniem, ponieważ widzi to, czego inni nie widzą, mówi o rzeczach, których oni nie rozumieją, robi to, czego oni nie potrafią naśladować, jest inna, jest dziwna, jest „chora”. Jej zdolność widzenia jest wadą i brakiem, który trzeba usunąć.

„Bądź jak my, a wszystko będzie dobrze”. Będziesz mógł się ożenić z dziewczyną, którą kochasz, i żyć szczęśliwie po wiek wieków. Musisz tylko zapłacić niewielką cenę, dla swojego dobra. Krótka operacja. Bezbolesna i bezpieczna. Zamknij oczy. Przestań widzieć, przestań myśleć, przestań być niezależny, przestań być sobą. Poświęć swój wzrok, swoje poglądy, swoją wolność. Przystosuj się do grupy, a grupa weźmie cię pod swoje skrzydła, ochroni cię, obroni, uszanuje, da ci honor i poczucie bezpieczeństwa. Nie będziesz się musiał o nic martwić do końca życia. Tylko poświęć oczy. Złóż w ofierze swoje widzenie. Zrezygnuj ze swych ideałów. Podpisz się pod naszą wiarą i przysięgnij na naszą konstytucję, a twoje życie będzie bezpieczne i szczęśliwe.

Tylko nie waż się znowu otwierać oczu. Jeśli to zrobisz, poczujesz przemożną pokusę ucieczki z doliny.

Temat ten często pojawia się w różnych literackich dziełach. Przychodzi mi na myśl kilka utworów pochodzących z różnych okresów, które w taki czy inny sposób posługują się podobną przypowieścią.

Flatland, a Romance in Many Dimensions (Płaska kraina, romans w wielu wymiarach) przedstawia nieszczęścia przedsiębiorczego trójkąta w dwuwymiarowym świecie, który domyśla się, że istnieje trzeci wymiar, wskakuje w niego i wraca do pierwotnej płaszczyzny, aby opowiedzieć nie dowierzającym słuchaczom — wielokątom i okręgom — o cudach trójwymiarowego świata: wadze, objętości i perspektywie, które obserwował w przestrzeni. Reakcja jest typowa dla wszystkich tych opowieści: Najpierw uznają go za szaleńca, a potem, gdy upiera się przy swoim, wsadzają do więzienia jako niebezpiecznego osobnika. Nikt nie jest bardziej niebezpieczny od tego, kto widział prawdę. Trzeba go uciszyć za wszelką cenę. Najpierw go ośmieszają, a potem pozbawiają wolności. Oto co przytrafia się naszemu przedsiębiorczemu trójkątowi.

W Logan’s Run (Ucieczka Logana) akcja zostaje przeniesiona w świat science fiction, gdzie ludzie żyją w nierealnym mieście pełnym wszelakich wygód, w którym nie trzeba pracować. Jedynym nakazem jest to, że w wieku trzydziestu lat należy zakończyć życie na bezbolesnej karuzeli śmierci. Logan odkrywa, że człowiek nie musi umierać w wieku trzydziestu lat. Znajduje poza miastem szczęśliwie żyjącego starca i wraca z nim, aby podzielić się dobrą wieścią ze współobywatelami. Są ubawieni jego opowieścią, śmieją się z niego, lekceważą jego słowa, a kiedy on w zapale i emocji zaczyna przemawiać do tłumów, policja próbuje go powstrzymać, a potem zabić. Jednak w tej książce bohaterowi udaje się uciec i wyswobodzić miasto.

Brzydkie kaczątko jest pełną uroku baśnią o jaju łabędzia podrzuconym do kaczego gniazda. Kacza matka usiłuje bez skutku przystosować niekształtne stworzenie do tego, jak powinna się zachowywać i wyglądać prawdziwa kaczka. Szaty cesarza podkreślają nieprzystosowanie spontanicznego dziecka pośród bezdusznej zmowy społecznego kłamstwa.

Nawet Mały Książę ukazuje nam cudownego gościa z małej planety, który nie potrafi zrozumieć postępowania Bankiera kupującego więcej gwiazd po to, aby mieć więcej pieniędzy, dzięki którym kupi więcej gwiazd, po to, by mieć więcej pieniędzy…; Latarnika, który zapala i gasi lampy, choć nie ma dla kogo, lecz robi to po to, by spełniać przestarzały rozkaz; nie potrafi zrozumieć Króla, który rządzi nie istniejącymi podwładnymi. W końcu Książę musi umrzeć, aby wydostać się z planety, na której nie ma dla niego miejsca. Wciąż ta sama historia o banalnym społeczeństwie, w którym każdy, kto nie chce się przystosować, nie pasuje i trzeba się go pozbyć. Opowieść o Małym Księciu ma swój pierwowzór w Ewangelii.

Jezus także nie pasował do swego społeczeństwa.”

 

Z  książeczki „Odwaga bycia sobą” Carlos G.Valles

 

Nie mam pojęcia kto zrobił  poniższe fotki. Ale pewne jest tylko, że ci autorzy mają  wielkie poczucie humoru. Wybaczą, że podpisze tak  – oto fotki z zasobów internetu

 
Reklamy

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 6 czerwca 2013, in Uncategorized and tagged , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: