Moje ciało pragnie mówić

 

„Moje ciało przez cały czas pragnie mówić”.

http://www.youtube.com/watch_popup?v=ThFCg0tBDck Czy nie lepiej tak zyć? Zobacz filmik.

 

Po wczytaniu się w komentarze w poprzednim artykule (w tym Mugola o Inuitach ) poszperałem w biblioteczce. Mugola pytanie o Inuitów było bardzo zasadne (poprawka – z nazwy z Eskimosi na Inuici –  naszego Younga…) Dlaczego? Dlaczego ludzie zamieszkują takie a nie inne tereny: zalewowe, tereny nawiedzane przez tornada, tereny w pobliżu wulkanów, tereny zadymione etc. Dlaczego? Podlegają wielu żądzom : narkotyki, alkohol, palenie papierosów i wiele innych – to długa lista.

Z przyzwyczajeń tworzą się nawyki. Nawyki tworzą charakter. Bardzo często stajemy się więźniami swoich negatywnych nawyków. Toniemy w niewiedzy, i umieramy nie zdając sobie sprawy, że „bez wyroku siedzieliśmy w więzieniu”, które sami sobie latami budowaliśmy. Interesująco i mądrze opisuje to Carlos G. Valles w książce „Odwaga bycia sobą. „

Oto fragment książki Carlosa:

„..Każdy z nas musi nauczyć się chodzić i bez długiego, wytrwałego treningu nie potrafi dokonać tego, co wydaje się najprostszą czynnością. Wolno, niezdarnie, po wielu nieudanych początkach i upadkach, dziecko w końcu zaczyna chodzić… i wkrótce zapomina, jak ciężko było mu się nauczyć tego podstawowego zadania. Wszystkiego, co teraz robię, musiałem się nauczyć podczas długotrwałego procesu. Nawet to, co wydaje mi się spontaniczne, jest starannie wyuczonym odruchem. Nic bardziej naturalnego niż wyciągnięcie ręki i złapanie piłki, którą do mnie rzucono. Nie uświadamiam już sobie, że wyuczenie się tego prostego ruchu zajęło mi lata. Odmierzanie okiem właściwej odległości, wyciągnięcie ramienia ku piłce pod właściwym kątem i zrobienie tego w odpowiednim ułamku sekundy — są bardzo skomplikowanymi umiejętnościami, których nabycie zabiera nam w dzieciństwie wiele czasu. Zapominamy o tym procesie, przyjmujemy to za rzecz całkiem „naturalną”. Nic nie jest naturalne. Wyuczenie się najprostszego ruchu jest porównywalne z napisaniem doktoratu.

Kiedy dorosły dozna wylewu, traci w jakiejś części ciała zdolność ruchu. Jeśli nie ma fizycznego uszkodzenia, władze w kończynach można odzyskać, ale tylko przez długi i regularny trening, który jest jednocześnie upokarzający i bolesny. Mięśnie i nerwy znajdują się tam, gdzie były dzień przed wylewem, ale obwód w mózgu, który był odpowiedzialny za dane ruchy, zanikł i aby go zastąpić, trzeba ogromnej pracy. Obserwowanie, jak dorosła osoba przechodzi podstawową reedukację, aby odzyskać władzę w ręce czy nodze, jest niezwykle pouczającym doświadczeniem. Nic w nas nie jest spontaniczne. Wszystko, co mamy bądź robimy, jest wyuczone i nabyte.

To uwarunkowanie mięśni dla odpowiedniej postawy i poruszania się jest dla nas dobrodziejstwem. Bez tego nie mógłbym żyć jak człowiek. Najważniejsze to zdawać sobie sprawę z ceny, jaką za to płacimy. Każde uwarunkowanie jest ograniczaniem, pozbawieniem czegoś, cenzurą. Masz możliwość wykonania tego… kosztem rezygnacji z innych możliwości i sposobów. Mięśnie znajdują się tuż przy nerwach, a nerwy przenoszą bodźce; dlatego warunkowanie moich mięśni oddziałuje na emocje, a poprzez nie na charakter. Jako człowieka Zachodu uczono mnie chodzić szybko i to wycisnęło piętno na całym moim życiu, moich myślach, pracy. Należy się spieszyć, aby szybko pracować i szybko docierać do różnych miejsc, szybko i skutecznie osiągać dobre wyniki. Hindusa z kolei od dziecka uczy się siedzieć „po turecku” i w tej prastarej postawie, blisko ziemi, z której pochodzi, połączony z nią poprzez swe ciało, uczy się cierpliwości i spokoju, żyje w kosmicznej kontemplacji i oczekuje wieczności. Kształtowanie naszych mięśni wpływa na kształtowanie się naszego umysłu. Gdy uczyłem się chodzić, stać i siedzieć, cały mój styl życia został zapisany w kościach i ścięgnach. A skoro takie niepozorne ćwiczenia zaznaczyły się w moim życiu i kierują moimi myślami, to zastanawiam się, jak to jest z bardziej zamierzonymi i wypracowanymi metodami, za pomocą których społeczeństwo i tradycja zmusiły do posłuszeństwa nie tylko moje ręce i stopy, ale mój system wartości i gust.

Therese Bertherat w swojej książce The Body Has Its Reasons (Ciało ma swoje racje) opisuje zmuszające do zastanowienia zdarzenie.

Pewna staruszka w ostatnich latach swego życia poruszała się zgięta w pasie niemal pod kątem prostym. Mogła więc chodzić, tylko opierając się na lasce. z twarzą zwróconą ku ziemi. Jej kości i stawy stwardniały w tym położeniu na tyle, że nie była w stanie się wyprostować. Kiedy zmarła, ludzie myśleli, że będzie potrzebna specjalna trumna złamana pod kątem prostym. Jednakże ich obawy okazały się niepotrzebne. Natychmiast po śmierci ciało samo z siebie rozprostowało się miękko i naturalnie. Z kośćmi i ścięgnami było wszystko w porządku. Kości nie stwardniały. To mięśnie, w niewolniczym napięciu udręczonego bytu, więziły kości w nienaturalnym pochyleniu. Kiedy śmierć uwolniła mięśnie z napięcia, ciało wyprostowało się bez trudu.

Widzę tu przerażającą mnie analogię. Myślę o swoich mięśniach stwardniałych przez lata dyscypliny i ograniczeń, sztywnej postawy i wyprostowanego chodzenia. Uczono mnie, abym chodził prosto, składał ręce w grzecznej powściągliwości, trzymał wzrok utkwiony w podłodze tuż przed swoimi stopami. Nagradzano nas, gdy potrafiliśmy siedzieć godzinami bez ruchu, modlić się na kolanach niczym kamienna rzeźba, kontrolować swe ruchy za pomocą czegoś, co nazywano „religijną dojrzałością”. No właśnie! Czuję, jak moje mięśnie zwijają się wokół nerwów i kości, nieugięci tyrani wewnątrz mojego własnego ciała. W moje tkanki zostało wpisane polecenie nietolerancji wobec spontaniczności ruchów. Cała sieć wewnętrznej komunikacji między głową i członkami, myślą i działaniem znalazła się pod okupacją obcej armii. Sedno problemu i powaga sytuacji leży w tym, że nie zdaję sobie z tego sprawy i nadal wierzę, iż mam nad tą siecią władzę. Dopóki nie dotrze do mnie prawda, że sam sobą nie rządzę, dopóty nie będę w stanie zmobilizować i skierować swych sił do odzyskania kontroli nad mym życiem.

Jeśli chcę być niezależny, muszę najpierw uświadomić sobie własną zależność.

Buckminster Fuller, genialny wynalazca ażurowych konstrukcji kopułowych o niebywałym architektonicznym pięknie i geometrycznej perfekcji, zwierzył się, jak pewnego dnia jego młodsza córka zwróciła mu uwagę na sztywność jego ciała i ruchów. Nigdy przedtem nie uzmysławiał sobie tego, uważając swą postawę za absolutnie właściwą. Jednak trafna krytyka bliskiej i kochającej osoby stała się dla niego objawieniem. Miało to ogromny wpływ na wyzwolenie giętkości w jego ciele, a co za tym idzie, w jego niepowtarzalnych architektonicznych kreacjach. Oto jak opisał to przeżycie: „Kiedy moja córka, Allegra, miała dwanaście lat, powiedziała mi: 
«Tatusiu, wychowano cię na bostońskiego dżentelmena, który wszelki ruch ciała uważa za niestosowny. Jako oficera amerykańskiej Marynarki uczono cię trzymać się prosto i każdy twój ruch musiał mieć oficjalne treści».

Potem dodała: «Moje ciało przez cały czas pragnie mówić. Podobają mi się twoje pomysły, tato, twoja filozofia. Sądzę, że bardzo ograniczasz efektywność swego myślenia przez samokontrolę».

To, co powiedziała, wywarło na mnie tak ogromne wrażenie, że w wieku trzydziestu dziewięciu lat postanowiłem się otworzyć. W moim życiu nastąpiła wielka zmiana, co zresztą pokaże moja historia po roku 1940″.

„Moje ciało przez cały czas pragnie mówić”.

Piękne słowa. Każde ciało pragnie mówić, ma swój własny język, potrafi okazać radość i smutek, potrafi błyskawicznie porozumiewać się i trafiać celnie do wrażliwości i myślenia drugiego człowieka. Istnieje gramatyka gestów i dotyków, spojrzeń i uśmiechów, która przewyższa wszelkie słowa i każdemu przekazowi nadaje wyraz niepowtarzalności i autentyzmu. Niestety, nasze ciała są związane przez zwyczaje i formy, wyrażają tylko „oficjalne treści”, które w ostateczności są pozbawione wszelkiej treści. Nasze uściski dłoni są mechaniczne, nasze uśmiechy zaprogramowane. Usztywnione ciało jest wynikiem chybionego wychowania, które teraz z kolei podczas naszych codziennych spotkań z innymi ludźmi jest nieustającym źródłem nienaturalnego zachowania tak zaprogramowanego, żebyśmy patrzyli nie widząc i dotykali nie czując. Działamy i poruszamy się przez większość czasu jak dobrze wychowane roboty. Wynikiem długiego warunkowania jest stereotypowe zachowanie, tłumiące nasze rekacje i zubażające nasze życie.

Pierwszym krokiem ku wyzwoleniu jest zdanie sobie sprawy z rozmiarów tych krępujących więzów.

Prosty namysł uświadamia nam, w jaki sposób nasza fizjologia została uwarunkowana przez wychowanie w dzieciństwie i jaki wpływ wywarło to uwarunkowanie na nasze życie. Niewielu ludzi potrafi nauczyć się obcej wymowy, chyba że zetknęli się z nią w dzieciństwie. Nasze gardło, struny głosowe, język, wargi i całe usta są tak ukształtowane przez naukę macierzystego języka, że przez resztę życia z łatwością możemy wydawać jedynie ojczyste dźwięki, podczas gdy prawie niemożliwe jest wytwarzanie dziwacznych głosek ludów z innych regionów świata. Nasze struny głosowe są z początku dziewicze i podatne na zmiany, ale kiedy już dostroją się, trudno je ustawić inaczej. W Rzymie przed Soborem Watykańskim II powstało niemałe poruszenie, gdy zaczęła krążyć plotka, że amerykański biskup odprawia mszę po angielsku, co było surowo zabronione w tamtym czasie. Okazało się jednak, że ten poczciwy biskup używał podczas liturgii łaciny, która wymawiana przez jankesa brzmiała we włoskich muzykalnych uszach jak język barbarzyńców. Zamieszanie nie do uniknięcia w tej wieży Babel.

 

Tyle o języku. Przejdźmy teraz do myśli. Powszechnie znany jest ścisły związek, jaki istnieje między językiem a mentalnością. Cała kultura odbija się w języku, a język z kolei wprowadza nowe myśli do odziedziczonej po przodkach kultury. Zatem fakt, że moje gardło ma trudności z wymówieniem innych dźwięków, jest jednocześnie symbo-lem i czynnikiem, który warunkuje sztywność moich myśli i poglądów. Moje gardło odmawia przyjęcia nowego punktu widzenia. Nie mogę uznać za swoje czegoś, czego nie potrafię z łatwością wymówić. Moje struny głosowe oddają mi niesłychane usługi, pozwalając mówić, a jednocześnie subtel-nie i skutecznie ograniczają mój świat wyrazu i pojmowania, nie pozwalając mi czuć się jak w domu pośród innych ludzi i w innych kulturach. Jestem niewolnikiem własnej mowy. Organiczne uwarunkowanie naznacza mnie na całe życie. Sposób, w jaki te delikatne mięśnie zostaną nastrojone, determinuje muzykę, jaką będę śpiewał i jaka będzie mi się podobała, kiedy przebywam w tym ciele. Ta muzyka może być dobra, ale ja pragnę szerszego repertuaru. Jeśli chodzi o muzykę i o język, problem nie leży w tym, aby zapomnieć o tym, co wynieśliśmy z domu; problem polega na tym, aby nauczyć się innych, nowych języków: języków umysłu.

Cały mój organizm został uwarunkowany, aby robić, cieszyć się, przyjmować, nagradzać, powtarzać jedne rzeczy, a odrzucać inne. Nie jest to wcale proces świadomy, ale zaprogramowany wybór, który został zapoczątkowany w moich komórkach, zanim zdałem sobie sprawę, co się dzieje w zakamarkach mózgu. Automatyczny pilot nadal trzyma kurs bez udziału mojej woli, chociaż siedzę w kokpicie. Metoda ta jest wygodna i bezpieczna, ale dobra tylko podczas rutynowego lotu. Teraz pragnę badać nowe horyzonty i wybierać nowe trasy. Dziękując mięśniom, nerwom, neuronom i dendrytom za ich bezbłędną służbę w przeszłości, chcę, aby wiedziały, że odtąd ja przejmuję dowodzenie i chwytam za stery. Pragnę na nowo posiąść swój organizm i wprowadzić w ruchy mojego ciała i mojej duszy nową spontaniczność i nową łaskę. Pragnę się rozprostować, zanim będzie za późno. Nie chcę, aby ludzie musieli się martwić o kształt mojej trumny…”

 
Advertisements

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 6 czerwca 2013, in Uncategorized and tagged . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: