Coś czasem załka

Coś czasem załka.

(fotkami zapraszam na safari.. po łąkach … Wsiadasz Braciszku i Siostrzyczko? – drzwi otwarte, czekają) 

„Rozbroił” mnie Braciszek Hussair komentarzem:

Wiecej: http://www.eioba.pl/a/45a0/nauczyciele-i-hakerzy#ixzz2K0X1G1WM

A jeszcze niedawno ktoś napisał, że Marcin wrzuca w kółko te same teksty i foty. No ba – jeśli tylko spoglądać na artykuły z głową wbitą w blaszane wiaderko, istotnie wszystko jawi się rutyną… 😉 
Czarodzieju, mam zupełnie inne wrażenie: jakby Twój rozwój przyspieszył w ostatnim czasie, jeśli dotąd szedłeś ścieżką piaszczystą, to teraz masz pod stopami rzymski bruk. Informacje i wskazówki idą od Ciebie falangą nie do powstrzymania. 
A skoro tak, to kopniak. Za karę. 😉 
http://www.youtube.com/watch?f(…)CZRAPzM 
I dzięki.

Tekst piosenki Skaldów:

Oj, dana, dana, dana, da, dana.

Oj, dana, dana, 
nie ma szatana,
a świat nierealny jest poznawalny.
Oj, dana.

Życie jest formą istnienia białka,
ale w kominie coś czasem załka.
Czasem coś świśnie, czasem coś gwiźnie, 
coś się pokaże w samej bieliźnie.
Oj, dana.

Oj, dana, dana, dana, da, dana./x2

Oj, dana, dana…

Księżyc zachodzi, a Ziemia wschodzi, 
wszystko to wiemy, nic nam nie szkodzi.
Lecz kiedy mysza piśnie na dachu, 
wtedy krzyczymy z wielkiego strachu.
Oj, dana.

Oj, dana, dana, dana, da, dana.

Niedawno podróżowałem pociągiem pośpiesznym „Hańcza” z Augustowa do Warszawy i patrząc na innych podróżnych przypomniałem sobie pewną wypowiedz przeczytaną w ksiązce „Antyrak” Davida Sevan-Schreibera  (lekarza i naukowca)

„Mknę pociągiem ekspresowym, jedną z błyskawic amerykańskiej kolei. W niebieską mgłę i ciemne powietrze pędzi piętnaście stalowych wagonów z tysiącem ludzi. (Wagony zardzewieją na złomowisku, a mężczyźni i kobiety, śmiejący się w przedziałach, obrócą się w proch).
Pytam mężczyznę w przedziale dla palących, dokąd jedzie, a on odpowiada: „Omaha”.

—-

Gdy juz dotarłem do domu, odnalazłem zapamiętany fragment książki, a obok taki tekst Davida:

Strach przed niedokończonymi historiami

„Śmierć to ostateczne odejście. Żeby odejść w pokoju, musimy się pożegnać. Bardzo trudno jest odwrócić stronę z niespełnionymi ambicjami, marzeniami o podróżach lub związkach, które kiedyś były ważne, lecz zostały przedwcześnie zerwane. Często najlepszym sposobem, by się pożegnać, jest podjęcie jeszcze jednej próby. Napisanie wierszy, które zawsze chcieliśmy napisać, wybranie się w podróż, o której marzyliśmy, póki to jeszcze możliwe. Są to ostatnie próby, więc nawet jeśli coś nie wychodzi tak, jak byśmy chcieli, nie zwracajmy uwagi na drobne niedociągnięcia. Najtrudniejsze bywa jednak rozstanie ze związkiem, który boleśnie naznaczył nasze życie.

Jennifer miała trzydzieści sześć lat i cierpiała na wyjątkowo złośliwą odmianę raka piersi, który nie reagował już na leczenie. Ojciec zostawił rodzinę, kiedy Jennifer miała sześć lat, a jej brat jedenaście. Mieszkał w Meksyku i nigdy nie próbował się z nimi zobaczyć. Długo się wahała, nim postanowiła do niego napisać. Jak zareaguje? Czy po trzydziestu latach nieobecności będzie się wstydził odpisać? A może okaże obojętność i w ogóle się nie odezwie? Czy, jeśli tak się stanie, Jennifer poczuje się zdruzgotana?

Śmierć otwiera jednak nawet najbardziej zatwardziałe serca. Ojciec Jennifer przyjechał. Bał się, wstydził, ale mimo wszystko przyjechał. W czasie jedynej rozmowy, którą odbyli jako dorośli ludzie, powiedziała
mu, że zawsze chciała go poznać, pragnęła, by ją chronił i nauczył tego, co wiedział o życiu. Pokazała mu zdjęcia syna i swoje jeszcze sprzed choroby, gdy promieniała radością. Patrząc na zmizerowane ciało i twarz córki, ojciec nie miał sumienia bronić się i usprawiedliwiać. Słuchał. Na koniec powiedział, że on też żałuje. Że zrobił to, co mógł w tamtych okolicznośach, poddany emocjom i rozterkom wieku, w którym wtedy był, że teraz pewnie postąpiłby inaczej, ale jest już za późno. Błagał córkę o przebaczenie. Jennifer zmarła wkrótce potem, z nieco większym spokojem w sercu.

 

Bycie wśród żywych

Często się słyszy, że ludzie, którzy doznali nagłego ataku serca, mieli dobrą śmierć. Jednak taki koniec życia nie daje nam szansy przygotowania się, wymiany lub podzielenia się swoimi doświadczeniami, okazji domknięcia niespełnionego związku. Ja bym tak nie chciał. Dziś rak nie jest już synonimem śmierci, lecz niesie ze sobą jej cień. Dla wielu pacjentów, także dla mnie, ów cień staje się okazją do refleksji nad swoim życiem, nad tym, co pragniemy z nim zrobić. Okazją, by zacząć przeżywać je w taki sposób, żebyśmy w dniu śmierci mogli spojrzeć na nie godnie i dojrzale. Żebyśmy mogli się żegnać, mając spokój w sercu. Ten swoisty realizm odnalazłem w postawie nieomal wszystkich ludzi, którzy żyli z rakiem dłużej, niż wynikało to ze statystyk. „Tak, może umrę wcześniej, niż powinienem. Ale jest też możliwe, że będę żył dłużej.

Cokolwiek się zdarzy, od tej chwili będę żył najlepiej jak umiem. To najlepszy sposób, by przygotować się na to, co mnie czeka”…”

Drogi Braciszku Hussair -Czy  o takim przyśpieszeniu myślałeś?

Użyłem fragmenty z książki Davida Sevan-Schreibera  

Te Fotki z okolic Biebrzy koło Jastrzębnej pewnie już pokazywałem na Eioba ale… w końcu chodzi o to by tę zimę przepędzić… pięknem wiosny. Hu , hu, cha Nasza zima zła… szczypie w uszy … kto dalej zna? 

Pamiętliwych przepraszami za te powtórzenia fotek…ale „podobno lepszy rydz jak śmigły” i co w sercu to na….

Ciekawe: https://www.youtube.com/watch?v=EFaZC-5ys9g&feature=player_embedded

 
Reklamy

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 8 czerwca 2013, in Uncategorized and tagged . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: