Czy stoimy w obliczu epidemi raka?

Stoimy w obliczu epidemi raka!

To takie miłe, gdy odbiera się rano od przyjaciół  życzenia dobrego zdrowia przesłane pocztą mailową. Lubię odpisywać natychmiast po przeczytaniu:

Dziękuję za piękne życzenia,

Napisałaś: „A teraz refleksje: kolejne zdarzenie pokazuje, jak kruche jest życie…i dlatego….. warto dbać o jego jakość każdego dnia, odrzucając rzeczy nieważne, niepotrzebne spory, itp. Ale my to chyba już od dawna wiemy…:).”

Masz rację. Rankiem, kiedy jeszcze ciemno, medytuję przy zapalonej świeczce.(jak to czyni pewien Starzec z Himalajów z książki T.Terzaniego – Nic nie zdarza sie przypadkiem) Klęczę sobie i gapię się w płomyczek albo skupiam uwagę na oddechu.  A płomyczek chwieje się, a jak przymknę oczy to strumienie światła przyjmują kształty literek i obrazków. Lubie jak powstaje świetlista literka V. O niczym nie myślę. Jestem szczęśliwy… A ten płomyczek… jak życie … masz rację – może zgasnąć. Oczywiście żartuję. Jesteśmy nieśmiertelni. Sam go zdmuchuję, wącham struzkę dymku i radośnie schodzę po drabinie na dół do salonu i zapalam gwiazdkowe światełka na choince- nieboskłon wśród gąszczu zielonych igieł – cudo dla oczu. Piję zbożową kawę (cudowna) i przegryzam obranym jabłkiem (palce lizać)… A dookoła wszyscy śpią. Za oknami biało – bo spadł w nocy śnieg.. Masz rację  – ten świat jest piękny…

Marcin

Jakie życzenia dostałem o świcie? Proszę bardzo:

Spaceruj 10 do 30 minut dziennie i uśmiechaj się podczas spaceru
Usiądź spokojnie na co najmniej 10 minut każdego dnia
Posłuchaj dobrej muzyki. Jest to posiłek dla ducha
Żyj z energią , entuzjazmem i empatią
Baw się lepiej niż w poprzednim roku
Czytaj więcej książek niż w ubiegłym roku
Popatrz w niebo przynajmniej raz dziennie. Zauważ majestat który cię otacza.
Zjadaj więcej żywności, która rośnie na drzewach i rośliny a mniej produktów wytwarzanych lub przetwarzanych w zakładach przemysłowych
Pij zieloną herbatę, dużo wody i kieliszek czerwonego wina dziennie

Zaintrygowany  życzeniem : Zjadaj więcej żywności, która rośnie na drzewach i rośliny a mniej produktów wytwarzanych lub przetwarzanych w zakładach przemysłowych postanowiłem poddac się twórczemu stresowi i przeczytałem fragment książki „Antyrak” Davida Servan-Schreibera:

„Niedźwiedzie polarne żyją z dala od cywilizacji. Szerokie przestrzenie śniegu i lodu, których potrzebują do przeżycia, nie ulegają urbanizacji i uprzemysłowieniu. Mimo to ze wszystkich zwierząt na świecie to właśnie niedźwiedzie polarne są najbardziej zatrute toksycznymi chemikaliami, tak bardzo, że zagrożony jest ich układ immunologiczny i rozrodczy. Te potężne ssaki żywią się fokami i dużymi rybami, zjadającymi mniejsze ryby, które jedzą jeszcze mniejsze ryby, żywiące się planktonem i roślinami wodnymi.
Zanieczyszczenia, które wylewamy do rzek i strumieni, trafiają do morza. Wiele z nich jest trwałych, co oznacza, że nie ulegają rozkładowi i zostaną wchłonięte przez biomasę ziemi i oceanu. Przez kilka lat wędrują po oceanach, by w końcu osiąść na dnie. Gromadzą się również w organizmach zwierząt (są bioakumulatywne), a szczególnie w tłuszczu. 
Uczeni twierdzą, że są rozpuszczalne w tłuszczu, występują więc w sadle zwierzęcym. Najpierw dostają się do tłuszczu małej ryby, później większej, która ją zjadła, aż wreszcie do organizmów zwierząt żerujących na dużych rybach. Im wyższe miejsce w łańcuchu pokarmowym zajmuje dane zwierzę, tym większa zawartość trwałych zanieczyszczeń organicznych w jego tłuszczu. Niedźwiedź polarny znajduje się na samym szczycie łańcucha zanieczyszczonego od początku do końca – siłą rzeczy jest zatem najbardziej dotknięty narastającą koncentracją zanieczyszczeń w środowisku.
Istnieje inny ssak zajmujący miejsce na szczycie łańcucha pokarmowego, którego środowisko życia nie jest tak nieskażone jak środowisko niedźwiedzia polarnego: człowiek.

Daniel Richard jest prezesem francuskiego oddziału największej organizacji ekologicznej na świecie – WWF (World Wildlife Fund -Światowy Fundusz na rzecz Dzikich Zwierząt). Jego pasją jest ochrona środowiska naturalnego. Przez dwanaście lat mieszkał w Camargue na skraju dobrze chronionego rezerwatu przyrody. Kiedy w 2004 roku europejski oddział WWF podjął próbę zmierzenia ilości zanieczyszczeń chemicznych, które noszą w sobie ludzie, Daniel zgłosił się na ochotnika. Ze zdumieniem dowiedział się, że w jego ciele występuje prawie połowa (czterdzieści dwa ze stu dziewięciu) poddanych próbie substancji. Prawie tyle samo co w niedźwiedziach polarnych. 
Dlaczego? „Jem mięso” odpowiada Daniel. Identycznemu badaniu poddało się trzydziestu dziewięciu członków Parlamentu Europejskiego, a także czternastu ministrów zdrowia i ochrony środowiska z kilkunastu krajów Europy. Wszyscy nosili w sobie znaczne ilości substancji, których toksyczność dla ludzkiego organizmu jest stwierdzona. Trzynaście rodzajów zanieczyszczeń (ftalanów i związków fluoropochodnych) wykryto u wszystkich członków Parlamentu. U ministrów stwierdzono między innymi występowanie dwudziestu pięciu identycznych substancji chemicznych: środka zmniejszającego palność dwóch pestycydów oraz dwudziestu dwóch PCB (polichlorowanych bifenyli)
Zanieczyszczenie to nie ogranicza się ani do wysokie! urzędników, ani do Europejczyków. W Stanach Zjednoczonych uczeń z Center for Disease Control wykryli obecność stu czterdziestu ósmiu toksycznych środków chemicznych we krwi i moczu Amerykanów ze wszystkich grup wiekowych.

Podobnie jak nagły wzrost spożycia cukru i zaburzenie proporcji kwasów tłuszczowych omega-6 i omega-3, pojawienie się tych substancji toksycznych w naszym środowisku i organizmach jest zjawiskiem całkowicie nowym. Ono także wystąpiło po drugiej wojnie światowej. Roczna produkcja syntetycznych związków chemicznych wzrosła z miliona ton w roku 1930 do dwustu milionów ton obecnie.

Dziś już prawie nie kwestionuje się istnienia związku między nowotworami i środowiskiem naturalnym.”

————————–

Mój Boze – pomyślałem – to juz kolejny autor, którego szanuję jako naukowca i pisarza, i podziwiam jako człowieka, i który po napisaniu pięknych i mądrych książek – zmarł na raka. (ostatnio fascynowały mnie książki wspaniałego dziennikarza T.Terzaniego – zmarł na raka oraz J.Krishnamurtiego – zmarł na raka)

A świat tak ciągnie…. by go poznać i zobaczyć wielu ludzi… pogawędzić z nimi… i by pożyć jak najdłużej w zdrowiu. Czy to takie wielkie marzenie?

—————————

Przeglądając swoje zasoby fotek w komputerze , trafiłem na uśmiechnięte twarze ludzi z całego świata. Podobno najmilej w dzisiejszych czasach żyje się w Szwajcarii. Czyzby?

A oto odpowiedz pewnego misjonarza, który wrócił od pierwotnie zyjacych indian w dorzeczu Amazonki. Zapytano go co tam zdziałał dobrego. Odpowiedział, ze nic: „Oni dzienie śmieją się więcej  niż  my podczas całego roku.”

Oto – Wystawa „Uśmiech Świata” –  w Łazienkach Królewskich Elżbiety Dzikowskiej – wspaniałej podróżniczki.

 

Co mogłoby to oznaczać? Epidemia raka!! Więc czytałem dalej… co o tym zjawisku pisze naukowiec David.

Epidemia – czy stoimy w obliczu epidemi raka?

„Gdy trzy lata temu zadałem to pytanie znanemu profesorowi onkologii, udzielił wielu odpowiedzi, które miały uspokoić opinię publiczną. „Nie ma nic zaskakującego w tym zjawisku – stwierdził. – Skoro obecnie ludzie żyją dłużej niż w 1940 roku, to jest rzeczą normalną, że częstotliwość występowania raka jest większa. Poza tym kobiety rodzą dzieci w późniejszym wieku, są zatem bardziej narażone na raka piersi. Skoro rak jest wcześniej wykrywany, to oczywiście rejestrujemy większą liczbę przypadków
Sens jego wypowiedzi był jasny: nie powinniśmy dać się zwieść alarmistycznym krzykom o Bóg raczy wiedzieć jakich tajemniczych czynnikach chorobotwórczych. Powinniśmy raczej poświęcić więcej energii badaniom mającym na celu ulepszenie metod terapii i wczesnego wykrwania raka – dwóch filarów współczesnej onkologii. Jak wielu moich kolegów i wielu pacjentów, chciałem mu wierzyć. To było bardziej pocieszające nastawienie.
Dziś jednak nawet ten arcykonserwatywny onkolog zmienił zdanie – fakty są druzgoczące. Doktor Annie Sasco, która od sześciu lat kieruje działem epidemiologicznym zapobiegania raka WHO, wskazuje dane, które zapewne nakłoniły osoby wolące nie dostrzegać pewnych faktów do zmiany zdania. Wzrostu liczby zachorowań na raka nie można wyjaśnić wyłącznie jako efektu starzenia się populacji. WHO zwróciła uwagę na ten fakt w piśmie „Lancet” w 2004 roku: od 1970 roku szczególnie silnie rosła między innymi częstotliwość występowania chorób nowotworowych wśród dzieci i młodzieży. To prawda, że istnieje niewielki wzrost zagrożenia wśród kobiet, które rodzą pierwsze dziecko po ukończeniu trzydziestu lat, ale ten czynnik wyjaśnia tylko bardzo niewielką część wzrostu częstości zachorowań na raka. Częstotliwość raka prostaty (który z definicji jest chorobą wyłącznie mężczyzn) wzrosła jeszcze bardziej niż raka piersi w krajach Zachodu. 
W wielu krajach europejskich w latach 1978-2000 wzrosła o 200%, a w Stanach Zjednoczonych o 258% w tym samym okresie . Nie może tego wyjaśnić również wcześniejsze wykrywanie raka, ponieważ wzrost częstotliwości zachorowań dotyczy również nowotworów, które nie są rutynowo poszukiwane (trzustki, płuc, mózgu, jąder, gruczołów chłonnych), a może nawet jest jeszcze wyraźniejszy.
Naprawdę mamy do czynienia z epidemią raka na Zachodzie . (*)

Można nawet całkiem precyzyjnie określić jej początek: zaczęła się w trakcie grugiej wojny światowej. Ważne badania, których wyniki opublikowano w „Science”, wykazały, że ryzyko zachorowania na raka piersi przed ukończeniem pięćdziesięciu lat u kobiet mających geny powodujące wzrost zagrożenia (BRCA-1 lub BRCA-2) jest niemal trzy razy większe wśród kobiet urodzonych po wojnie niż przed wojną.

Starsi lekarze, z którymi rozmawiałem, są tym zdziwieni i zaskoczeni W ich czasach rak wśród młodych ludzi był czymś bardzo rzadkim. Jeden z nich wspominał, jak w akademii medycznej widział trzydziestopięcioletnią kobietę mającą raka piersi: wszyscy studenci z pobliskich wydziałów zostali zaproszeni, żeby ją zbadać. W latach pięćdziesiątych stanowił;; „wyjątkowy przypadek”. Czterdzieści lub pięćdziesiąt lat później zachorowałem, mając trzydzieści jeden lat, dwaj moi kuzyni – jeden w Europie, drugi w Stanach – w wieku czterdziestu lat. Czterdziestka – w tym wieku zmarła również moja koleżanka ze szkoły podstawowej która pierwsza w klasie miała biust. Zmarła z powodu raka w piersiach z powodu których chichotaliśmy na szkolnym dziedzińcu, kiedy zaczęh rosnąć. Niestety, dane epidemiologiczne nie są tylko abstrakcyjnymi liczbami.”

(* )Ściślej biorąc, słowa „epidemia” używamy wtedy, gdy mamy do czynienia szybko rosnącą liczbą zachorowań. Nie dotyczy to jednak wszystkich rodzajów raka. W ostatnich latach poważnie zmalała częstotliwość występowania raka żołądka i ENT na zachodzie. Jednak zanotowano wzrost liczby chorych na raka piersi, płuc, mózgu, skóry (czerniaka)”

Po przeczytaniu tego fragmentu książki Davida wypiłem (profilaktycznie)  litr soku z marchwii i jabłek (z domowej wyciskarki) …..żeby natychmiast enzymami wzmocnić układ odpornościowy. Po chwili relaksu, pół godzinną jogę  ofiarowałem ciału. Rozgrzany i uspokojony wybiegłem z domu na ulicę i pobiegłem nad Wisłę. Po kilku kilometrach biegu   uzyskałem to co znane jest biegaczom – eufoyczną jasność umysłu – tak zwane „uniesienie biegacza”. 

No cóz! Namawiam wszystkich młodych i „wcześnie urodzonych” na picie soków z marchewki i selera (z ekologicznych najlepiej warzyw i jabłek), na jedzenie surowych warzyw i owoców. Na unikanie , jak diabelskiego nasienia, spożywania mięsa, cukru, mąki, kawy, papierosów i alkoholu. Na zjadanie więcej żywności, która rośnie na drzewach i roślin a unikanie produktów wytwarzanych lub przetwarzanych w zakładach przemysłowych  Namawiam na medytowanie kiedy i gdzie się da.  Słuchanie miłej muzyki… i najwazniejsze:  Na Ruch! Ruch! i jeszcze raz Ruch –  spacery każdego dnia , bieganie i wiele śmiechu .

Kochani!  Warto też omijać ludzi (…takich a takich. …) a przebywać jak najczęściej z radosnymi przyjaciółmi. I wierzyć… na Miły Bóg … Wierzyć w zdrowy rozsądek i pomagać bliźnim gdy pobłądzą i oddadzą swoje zdrowie i zycie w szpony „nieludzkich”  lekarzy, farmaceutów, polityków, prawników … urzędników i ponuraków, też rodzinnych.

I gdy to juz wszystko wymyśliłem –  wpadłem na „odkrywczą” myśl: 

Otóż, w łańcuchu pokarmowym, wypełniając te powyższe  zalecenia i rady, znajdziemy się troszkę wyżej   niz warzywa i owoce – w naszej zwierzęcości. Coś tak jakby na poziomie długo żyjacych słoni i spokojnych i  sennych  misiaczków koala. Opanujemy wtedy „zwierzęce” emocje (atak i ucieczka)  i wycofamy „podniebienie”  z dzikości drapieżników zabijajacych inne zwierzęta by żyć.. Przestaniemy być  barbarzyńcami…Staniemy się myślacymi istotami. To moze być ta Dobra Nowina

dla gatunku – człowiek.

Podnosłem dwie łapki w górę z uciechy i wdrapałem się po drabinie do swego wygodnego łózka na antresoli i zapadłem w zimowy sen. 

Śniłem o ludziach… łańcuchach pokoleń… różnorodności … indywidualności i jednosci. Ten sen zbudził we mnie   wielki gniew:

  Przestańmy  zatruwać Planetę i popełniać samobójstwo globalne. Własny zdrowy rozsądek i wielu naukowców podpowiadają nam, że jesteśmy oszukiwani przez producentów żywności, korporacje i rządy i tych wszystkich dla których „zysk” jest najważniejszą sprawą na świecie. Nie dajmy się ogłupiać reklamiarzom i ludziom zatrudnionym przez korporacje!!

NIE WOLNO NAM KUPOWAĆ I JEŚĆ ZATRUTEJ ŻYWNOŚCI

Trzeba protestować

Na konferencji z udziałem ekspertów w dziedzinach biologii i epidemiologii, w odpowiedzi na stwierdzenie, że brak jest niezbitego dowodu na zwiazek między wzrostem zachorowań na raka a zmianami środowiskowymi, pewna słuchaczka  wstała i powiedziała:

Jeśli będziemy czekać aż epidemiolodzy uzyskają taką pewność, nikt z nas tego nie doczeka.

—————-

„Uczcie swoje dzieci tego, czego myśmy nauczyli swoje, że ziemia jest naszą matką. To co spada na ziemię, spada też na synów Ziemi. Jeśli ludzie plują na ziemię, plują na siebie.
Wiemy jedno: to nie ziemia należy do ludzi, ale człowiek należy do ziemi. To wiemy. Wszystkie rzeczy są ze sobą połączone jak krew jednocząca rodzinę. Wszystkie rzeczy są ze sobą połączone.”

Tak z powagą powiedział Wódz północnozachodnich Indian w 1854 r w Seatlle podczas przekazywania terytorium i ludzi Stanom Zjednoczonym

————————————————————-

 

 

 

 

Reklamy

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 8 czerwca 2013, in Uncategorized and tagged , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: