Marzenie senne

Marzenie senne

Otóż rasa ludzka to jednak wieczny optymista. Potrafi obmyślić nowe szanse dla nadziei, nawet w najstraszniejszych okolicznościach; potrafi również wynajdować pomysłowe sposoby wymazania ciemnej lub bolesnej strony życia. W naszej epoce, z wszechobecną rozrywką, staliśmy się w tym szczególnie biegli. Ale uważaj! Osoba, która pragnie wyłącznie przyjemności i odrzuca ból wydatkuje olbrzymie ilości energii i myli się… Opierając się życiu, idąc na łatwiznę, jednocześnie w wielkim stopniu to życie traci, przegrywa, przegapia. Traci szansę na swój rozwój. Kiedy unikamy pewnych postaci cierpienia, nieuchronnie stajemy się ofiarami innych. U podstaw naszej modnej współczesnej kultury konsumpcji leży głębokie duchowe niedożywienie, którego skutkami są: zaburzenia nerwowe, samotność, alienacja, bezcelowość…oto niektóre przykłady. Brakuje nam strawy duchowej. Zapewniliśmy sobie jedzenie. Zapewniliśmy sobie informacje i cóż? Nasze serca i mózgi skręcają się z głodu duchowego! 
 
 
 

Sen:

Płynę w stadzie delfinów.

W błękitnej toni oceanu moje fizyczne, astralne i mentalne ciała rozpadają się na komórki. Chmura komórek wraz z delfinami znika w złotej jasności Głębi. Wysyłam komórki swoich ciał do Uniwersum – po odnowę. Czekam. Przywołuje postacie swoich najbliższych i wszystkich tych, którym chcę zadośćuczynić. Każdemu z osobna przekazuje miłość, radość, jednoczę się. Czekam, aż z Uniwersum napłyną, otoczone rozbawionymi delfinami, iskrzące się wszystkimi barwami zmienione i odnowione komórki moich ciał. Układam je w postać, którą zaplanowałem dla siebie. Komórki są mi posłuszne.

Słyszę Głos:

Stój samotny poza światem zewnętrznym, gdyż nic, co nie ma ciała, nic za coś oddzielnego się uważające, nic co stoi poza Wiecznym, nie może ci pomóc. Rośnij, jak rośnie kwiat, nieświadomie, lecz całą duszą rwący się ku górze. Podobnie i ty dąż naprzód, by swoją duszę otworzyć temu co Wieczne. Lecz wzrost mocy i twojego piękna, tylko Wieczne powinno wywoływać, a nie pożądanie wzrostu. W przypadku pierwszym, rozwijać się będziesz w promieniach czystości, natomiast w drugim, stwardniejesz pod wpływem pragnienia wzrostu osobistego. 

Znasz dużo naukowych mądrości o komórkach, chromosomach, sprężynach, spiralach, atomach, jądrach, elektronach, kwarkach, mgławicach, wszechświatach etc.. i Bóg jedyny wie jeszcze o innych cząstkach, które nie wiadomo po co wirują, rodzą się, żyją i znikają. Użyj w medytacji swojej wiedzy. Medytacją możesz ze swoim ciałem zrobić co zechcesz. Zarówno je oszpecić jak uzdrowić. Nasz wygląd zawdzięczamy naszym myślom, uczuciom i działaniu. Myślenie ma na nasz wygląd największy wpływ. Bądź ostrożny i mądry. Uczony zna innych, mędrzec zna siebie. Jeśli jakaś negatywna cecha nie podoba ci się w zachowaniu jakiegokolwiek człowieka, pamiętaj! To jest też twoja cecha. Zmień ją w sobie. Gdy pokochasz , bez wyjątku, wszystkie istoty na świecie i świat ukaże ci się idealny, wrócą do ciebie miłość, radość i szczęście. Odpowiem Ci anegdotką Mistrza Richarda Bacha:

Mistrz rzekł do zebranych:

– Gdyby człowiek powiedział Bogu, że chce pomóc cierpiącemu światu, bez względu na cenę, jaką musiałby zapłacić, i gdyby Bóg pouczył go, jak ma to zrobić, czy człowiek ten powinien zrobić, jak mu kazano?
– Oczywiście, mistrzu! – krzyknął tłum. – Gdyby Bóg go o to prosił, radością byłoby dlań znosić nawet piekielne męki!
– Bez względu na to, jakie to męki i jak trudne byłoby to zadanie? – pytał dalej mistrz.
– To honor zawisnąć. Chwała do krzyża być przybitym. Chwała spłonąć na stosie, jeśli tego właśnie oczekiwałby Bóg. – odpowiedział tłum.
– A gdyby Bóg – zapytał mistrz – powiedziałby wam prosto w oczy: NAKAZUJĘ WAM, BYŚCIE NA TYM ŚWIECIE DO KOŃCA DNI SWOICH BYLI SZCZĘŚLIWI, co byście wtedy zrobili?
I wtedy tłum pogrążył się w ciszy; na zboczach gór, w dolinach, gdzie zgromadzili się wszyscy, nie było słychać głosu żadnego.

 

Postanowiam zostać delfinem.

 

Schodzę po stromych schodkach na pomost nurkowy. Wskakuję do wody. Płynę i czuję , że ktoś mnie dotyka. Jezu!! To delfin! Biały butelkonosy delfin! Kompletny odlot! Jestem pewny, że zwariowałem. Słyszę, a raczej odbieram gdzieś w swoim wnętrzu jakiś śmiech i popiskiwania. – WITAJ! WITAJ! PRZECIEŻ O TYM MARZYŁEŚ PO NOCACH. CHCIAŁEŚ ZOSTAĆ DELFINEM. POBAW SIĘ ZE MNĄ. Czuję jak moje ciało znów rozkłada się na komórki. Szybuję w tęczowym tunelu. Barwy wirują z oszalałą prędkością. Jestem w jakiejś gigantycznej pępowinie. Dokąd ona prowadzi? Czy Delfin jest przy mnie? We mnie? Stapiam się z nim? Gdzie ja jestem? Chryste! Razem wpadamy w jasność pulsującą złotem. Stapiamy się w jedność. Nasze komórki wchłania gigantyczny wir. Zapada ciemność. Tracę przytomność. Budzę się czując nieznaną mi błogość i lekkość. Leżę na powierzchni wody. Widzę odległy brzeg. Chcę koniecznie dopłynąć do brzegu. Próbuję ruszyć rękami, potem nogami. Nic mogę. Nie mam ich. Obok wybucha radosny ludzki śmiech. Przede mną pojawia się człowiek. Przyglądam mu się uważnie. Podpływam do niego. Na miły Bóg ! Przecież TO JESTEM JA SAM. Na wprost mnie nurkuje MOJE CIAŁO, a gość zamieszkujący w nim uśmiecha się do mnie radośnie. Powoli kojarzę, przypuszczam, dociera do mnie, już wiem. Nastąpiła wymiana ciał. JESTEM w CIELE DELFINA! Siup, chlup i jeszcze raz! Skok, obrót ,plusk, i jeszcze raz! O rany!! I w dół, i w górę, i do słońca, i trzask bokiem o wodę, i mach, mach płetwami i pach, pach ogonem. Wolny! Wolny! Szczęśliwy! Beztroski! Ha! Ha! i duży wydech i pac w górę i w dół strumieniem wody. Podpływam do swojego ludzkiego ciała, a ten ktoś w nim znów się uśmiecha. Klepie mnie po delfiniej twarzy. Łbie? Pokazuje OK! Oczekiwałem właśnie takiego zachowania! Nie jestem zaskoczony. Zdaję sobie sprawę, że wiem dokładnie co któryś z nas zrobi i powie za chwilę. – Ktoś ty? – pytam. – Ja to Ty, a Ty to Ja. – odpowiada on, czyli ja. Chryste! – myślę. Moja jaźń się rozdwoiła. Piękny kąsek dla psychiatrii. Mnie – człowieka zamkną u czubków, mnie – delfina złapią w sieć. – Jacquez! Ty cholerny żartownisiu! Gdzie jesteś? – wołam. I nagle w mojej głowie, i ludzkiej, i delfiniej pojawia się On – Mayol. Prawdziwy z dziada – pradziada Grek. Smukła sylwetka, gęste siwe włosy zaczesane do tyłu i siwy wąs. Śmiech Zorby i błyski w oczach. – Mam cię! – mówi wyraźnie rozbawiony – Umówmy się. Zawrzyjmy układ – dodaje. Puf! Uff! Zdążyłem. Jestem przy brzegu. Instruktorzy znoszą sprzęt i układają na pomoście. Są w specjalnych suchych skafandrach koloru pomarańczowego. Wyglądają kosmicznie. Za nimi po schodkach nadchodzą w czarnych piankowych skafandrach ich uczniowie. Delfinie serce mi zamiera. Schowany w krzakach z niepokojem obserwuję jak na pomoście Jacquez w moim ciele przyjacielsko klepie po ramionach uczniów. Słyszę jak mówi. – Kochani! To takie łatwe! Cud i odlot! Zanurkujcie, a ZMIENICIE SIĘ a  SWIAT ZMIENI SIĘ NA LEPSZE. Jestem przerażony. Co on kombinuje? Czy zamieni ich w delfiny? I nagle jasne światło błyska w mojej głowie. I widzę stado delfinów skaczących po falach oceanu. Widzę jak z radością wyskakują wysoko ponad powierzchnię. A może i ponad przeciętność? – przychodzi mi do głowy. Duży Biały Delfin , widocznie przywódca stada, podpływa do mnie i śmieje się. – Kochany! Nie miej żadnych złudzeń! Jacques zrobi z nich HOMO DOLPHINUS!  

Budzę się. Wschodzi Słońce…

Żal, ze to tylko sen…

Ale jest inne stado – muzyczne – CUDOWNI MUZYCY

http://www.youtube.com/watch?v=KtLYp83pqfo&feature=related oraz  http://www.youtube.com/watch?v=S0gvDw-Hd_M

Cafe Mocha -Jesse Cook oraz „One Night at the Metropolis – integral”

 

„This is a hypnotic music. I can not stop listening to it. It flows through my blood, bones, muscles, veins. I just can NOT stop listening to it…I am just flowing with it..”

„beautiful music. Heavenly. can hear his music without getting tired. At last found someone whose music I can enjoy to my hearts content. Thanks.”

 

Nie zabijaj delfina nawet we śnie.
Słońce nie zajdzie – ty nie zaśniesz.
Nie zabijaj!
Trzepot płetw huragan zrodzi.
Oś Ziemi zmieni.
Słońce nie zajdzie – ty nie zaśniesz.
Nie zabijaj!

PS „HOMO DELPHINUS” Jacques Mayol.  Kultowa książka tych, którzy pokochali podwodny świat:

„Homo Delphinus odniósł wielki sukces we Włoszech, Francji, Rosji, a później także w Japonii, gdzie stał się prawdziwym bestsellerem i uważany jest za biblię wszystkich nurkujących na wstrzymanym oddechu. Mayol był badaczem i światowej sławy nurkiem, któremu szerokie uznanie przyniosły pionierskie prace w zakresie głębokościowego nurkowania na wstrzymanym oddechu oraz jego historyczne, rekordowe nurkowanie na głębokość 100 metrów, dokonane podczas programu eksperymentalnych i medycznych badań nad nurkowaniem. Osiągnął tę zadziwiającą głębokość jako pierwszy człowiek w historii, nurkując w taki sam sposób jak delfiny, na jednym oddechu, i zadając w ten sposób kłam opiniom fizjologów! W książce Jacques Mayol rozwija koncepcję „HOMO DELPHINUS”, której jest jedynym i prawdziwym twórcą. Odkrywanie jego miłości do morza i naszych morskich „kuzynów”, waleni, pozwala obudzić w naszej podświadomości pytania, nad którymi nigdy dotąd się nie zastanawialiśmy: Czy człowiek naprawdę pochodzi od stworzeń wodnych? Jak może na nowo obudzić uśpione zdolności ciała i ducha oraz mechanizmy psychologiczne, jak może sięgnąć do głębi swego psyche i genetycznego make-upu, by wykorzystać potencjał swego wodnego pochodzenia, by stać się „HOMO DELPHINUS”? Mayol odważnie próbuje wyjaśnić zamiłowanie człowieka do wody, a w szczególności morza i oceanów, i ukazuje podobieństwo „wewnętrznego oceanu” człowieka do pierwotnego oceanu. Jako wizjoner wykazuje słuszność koncepcji narodzin w wodzie. Jako badacz Mayol zabiera nas w różne strony świata, by pokazać nam ludzi, którzy szukając zarobku lub pożywienia wciąż nurkują w sposób, w jaki robiono to od tysięcy lat, w „bezdechu”. Jako poeta przywołuje wiele mitów i legend związanych z morzem. Książka „HOMO DELPHINUS.” opisuje „drogę” duchowej więzi człowieka z morzem.
To książka nie tylko dla pasjonatów nurkowania, ale i dla wszystkich ciekawych świata i wielkich ludzi tworzących historię. A takim był bez wątpienia Jacques Mayol”.

 

 

 

 

Advertisements

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 8 czerwca 2013, in Uncategorized and tagged , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: