On na powrót się urodzi

On na powrót się urodzi

Medytowałem w nocy wpatrując się w zapaloną świeczkę oświetlającą fotografie mojego Przyjaciela. Widzisz?- powiedział Głos – Śmierć nie jest negatywna. Może być Wielką Nauczycielką. Dzięki niej zadajemy sobie wielkie pytania na temat życia. A jeśli dobrze się zastanowisz to właśnie Śmierć nas tu na Ziemie przywiodła.

Nie odczuwałeś  strachu przed śmiercią – zapytałem. Ostatnimi czasy byłem raczej ciekaw śmierci. I nie chodzi o to, żeby zrozumieć ją głową. Jedynym sposobem poznania jej – jest umrzeć.
Łzy popłynęły mi po policzkach. Więc On już wie jak tam jest…

 

Wspomnienie

Odwiedziłem przyjaciela – leśniczego z Przewięzi. Wraz z żoną zamieszkał w małym domku nad jeziorem Studzienicznym. Gdy wygodnie rozsiedliśmy się przed domem, usłyszałem:
Zapewne znasz – zaczął leśniczy – to dziwne uczucie kiedy nocą przechodzi się obok cmentarza lub też nieoczekiwanie bezksiężycowa noc zaskoczy cię gdy znajdujesz się w środku lasu. Ciarki przebiegają wtedy po plecach, serce mocniej bije i przyśpieszasz kroku. Takie właśnie uczucie zawładnęło mną kilka dni temu.
Całą noc przesiedziałem  na kilkanaście metrów nad ziemią na ambonie, wypatrując zwierzyny. Od lat już nie poluje. Ale lubie posiedzieć na ambonie w samotności i pomyśleć sobie w spokoju.  Nad ranem, gdy z odległych zabudowań leśniczówki doszło do mnie ujadanie psów i lekko już świtało, zszedłem na dół i usiadłem na szczeblu drabiny. Próbowałem uspokoić myśli i pogodzić się ze stratą czasu. Nic nie wymyśliłem genialnego. Bolała mnie głowa i czułem , że łapie mnie grypa.  Potężny łyk z piersiówki ukoił żal i poprawił mi humor. Otworzyłem nową paczkę papierosów. Rozejrzałem się dookoła.
Gonione wiatrem poszarpane, ciemne chmury co chwila przysłaniały tarczę księżyca wyblakłą od światła wschodzącego słońca. Z pobliskiej lipy usłyszałem przenikliwy krzyk sowy. I nagle poczułem czyjąś obecność. Dotarł do mnie ostry zapach kawy takiej jak lubię. Wiesz przecież jakiej – takiej mielonej we własnym młynku, zalanej wrzątkiem i postawionej na gorącej blasze.
” Kogo to po nocy niesie!” – krzyknąłem w ciemność.
W odpowiedzi usłyszałem chichot i szelest traw. Zimny powiew wiatru zmroził mi krew w żyłach. Zapachniało bagnem. W trzęsawisku zabulgotały bąble gazu. Podniosłem dubeltówkę i krzyknąłem:
” Ktoś ty za jeden! Pokaż się”
„Panie leśniczy, to ja Jasiek” – usłyszałem po chwili ciszy.
„Jasiek! Jaki do cholery Jasiek. Odpowiadaj!” – wrzasnąłem.
„Znacie mnie panie leśniczy. Jestem z Wojciecha. Pracowałem u pana – odpowiedział ktoś świszczącym i przeciągającym sylaby głosem.
„Jasiek? Jasiek z Wojciecha! – krzyknąłem
„Tak to ja.” –  zaświstało a raczej zabulgotało bardzo blisko mnie
“Kłamiesz!! Jasiek zmarł kilka lat temu. Nie wygłupiaj się pan! Wyłaź stamtąd!” – krzyknąłem w ciemność.
” Błądzę po tych bagnach. Chce pogadać.Zapalić.Napić się z panem.Jak dawniej…”
Pomyślałem, że to jakiś żartowniś podszył się pod zmarłego Jaśka Kłusownika aby mnie nastraszyć. Ale ten zapach kawy? Na środku bagna? Ten świszczący głos? Ciarki mi przechodziły po krzyżu kiedy go słuchałem . I nagle zobaczyłem kilka metrów przed sobą wynurzający się z głębi bagna cień. Kępy traw zaczęły zapadać się dookoła mnie. Nie wiele myśląc…
Leśniczy przerwał nagle i spojrzał w niebo jakby tam szukał odpowiednich słów.
„I co było dalej?” – zapytałem.
 Leśniczy nagle chwycił leżąca na stole dubeltówkę i specjalnie nie mierząc strzelił w kierunku nieba.
„Jezu!”- krzyknąłem – „Co ci stało! Na miłość Boską.”
Gospodarz śmiał się:
„Popatrz w górę. Przegoniłem jastrzębia. Miał drań ochotę na moje gołębie.”
Rzeczywiście. Jastrząb odlatywał a rozpierzchnięte stadko gołębi lądowało na dachu drewutni tuż za plecami leśniczego. Huk wystrzału zaalarmował leśniczynę. Otworzyły się drzwi domu i na naszym stoliku wylądowała taca z talerzem pełnym ziemniaczanych placków oraz kawa w kubkach – taka jaką obaj lubimy: mielona w domowym młynku, zalana wrzątkiem i wygrzana na blasze. Leśniczyna przysiadła się do nas:

„Ale powiedz szczerze, mój kochany mężusiu; jaką to nalewkę wtedy popijałeś?” – zapytała.
Leśniczy wybuchnął śmiechem:
„Otóż, piłem nalewkę z winogron. A winogrona dostałem od wróżki. Znacie ją przecież.”
” Jestem pewna, że tam objawił się jakiś eliksir wywołujący duchy.” – powiedziała leśniczyna a zwracając się bezpośrednio do mnie dodała:
„Od kilku dni mój mąż popija nalewkę w sporych ilościach. Chce pogadać z duchami”
Nie wytrzymałem i zacząłem się śmiać. Leśniczy pogrzebał za pazuchą i z wewnętrznej kieszeni kurtki wyjął piersiówkę.
„Ależ to prawda. Gadam z nimi ile tyko zechcę. Nalewkę nazwałem – Smak Nieba. Weź na drogę.” – powiedział.
Podziękowałem za podarek i gościnę ale leśniczyna, jak się okazało, miała jeszcze coś do opowiedzenia o duchach.
„Jeszcze nie czas na ciebie. Zjedz jeszcze jeden placek i dopij kawę a ja ci opowiem o zdarzeniu z duchem w stu procentach prawdziwym” – powiedziała podsuwając mi talerz z plackami.
„Otóż, Pomyśl tylko. Ile to pokoleń, ilu ludzi tu żyło przed nami. Każdy kawałek ziemi dookoła jezior ma tu swoją magiczną historię. Tak jak gdzie indziej każda dolina, wąwóz, strumień. W naszej okolicy magie wyczuwa się dosłownie wszędzie. Tu mieszkały czarownice, tam wilkołaki, w lasach duchy leśne a w jeziorach i na bagnach rusałki. Dawniej ludzie żyli nie telewizją, lecz fantazją. Spędzali wieczory opowiadając sobie historie przekazane ich rodzicom przez ich dziadków, pradziadków. Opowiem ci co zdarzyło się w mojej rodzinnej wiosce, w Wojciechu.
Padał śnieg, a wiatr hulał po lesie. W starej wiejskiej chacie gdzie mieszkała moja babcia kobiety przędły przy ogniu.
„Wy boicie się wszystkiego – powiedziała najmłodsza – ale ja nie wierzę w czarownice!”
Żeby je przekonać, wyszła sama w noc. W kieszeni zapaski miała motek wełny i wrzeciono. Weszła w ciemny las. Nagle poczuła, że coś ją ciągnie do tyłu. Chciała zrobić krok, ale nie mogła się ruszyć. Następnego ranka znaleziono ją martwą.
Okazało się, że wrzeciono wypadło z kieszeni jej zapaski i wbiło się w śnieg. Dziewczyna, czując, że coś ją przytrzymuje w miejscu, pomyślała, że to czarownica, i zmarła ze strachu i zimna.”
Leśniczyna pozbierała naczynia i wróciła do domu. Pogrążeni w zadumie wpatrywaliśmy się obaj w stadko gołębi szybujące beztrosko nad nami. Wstrzymałem się od pytań o zakończenie przygody z Jaśkiem.  Niedokończone opowieści są najciekawsze.

Wsiadłem do samochodu i dróżkami leśnymi pojechałem nad jezioro.  Było późne popołudnie. Zszedłem po schodkach nad jezioro. Rozebrałem się i wskoczyłem do wody. Spokojna i orzeźwiająca woda, puste jezioro otoczone lasami, odgłosy ptaków i dochodzący z daleka odgłos dzwonów kościelnych a po chwili ledwo słyszalna modlitwa. Mój Boże, tak wiele na tym świecie jest cudowności – płynąc, leniwie myślałem.

Po powrocie na brzeg zdecydowałem, że zostanę na noc na polanie. Rozłożyłem koc na trawie..Z piersiówki ofiarowanej przez leśniczego pociągnąłem tęgi łyk. Po chwili zasnąłem.
Pije Twoje zdrowie Przyjacielu. Pije czując smak Nieba. Będzie mi Ciebie bardzo brakowało.
Śniło mi się, że  siedzę na ławce koło Przyjaciela. On łowi ryby. Słońce wschodzi. On uśmiecha się do mnie i mówi:
Nie martw się. Tu Tam jest cudownie…

Jak ziarno Człowiek dojrzewa,
Jak ziarno On na powrót się rodzi.
 
Advertisements

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 8 czerwca 2013, in Uncategorized and tagged . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: