Sen w śnie

Sen w śnie

Gdy jedzie się pociągiem i miarowo stukają koła, a za oknem przelatują krajobrazy pełne cudów przyrody, zmęczony w końcu wzrok prosi o odpoczynek.

 
„Gdybyś wiedział coś, w co nikt by nie uwierzył, to czy próbowałbyś to powiedzieć innym?” 

Gdy przymykam oczy, niespokojny umysł przywołuje strumień przedziwnych myśli o jasnowidzach i innych światach. Oto one:

fizycy teoretyczni, mistycy i jasnowidzący w swoich poglądach na Wszechświat mają dużo wspólnego. Interesują ich inne światy w innych wymiarach. Fizycy umieścili te światy w Hiperprzestrzenni i podali prawa matematycznie panujące w wielowymiarowości. Mistycy przeczuwają, że światy te zamieszkują myślące istoty. Jasnowidzący – te istoty po prostu widzą. Może się okazać, że nikt z nas nie umiera, że każdy koniec życia na Ziemi jest równocześnie początkiem życia w innym wymiarze. Inne wszechświaty przenikające nasz wszechświat i zaludnione są prawdopodobnie tak jak nasz, bo też są w relacji ze Stwórcą – jak każdy promyk ze Słońcem. Opuszczając kolejne ciała: fizyczne, astralne, mentalne, rodzimy się mniej lub bardziej świadomie w coraz wyższych wymiarach. Podróżujemy w wielowymiarowości, w innych światach? A tam spotykamy swoich najbliższych a także naszych Opiekunów i Nauczycieli. I nie tylko, bo i Anioły, Elfy, Gnomy, Rusałki i całą plejadę wszelakich Istot. Przejawiają tam się też Istoty  z górnej, niebiańskiej półki – prorocy, i mniej przyjemne duchy …te inne… ale o nich lepiej nie wspominać. Nie wywołuje się wilka z lasu.

Koła pociągu stukają teraz bardzo miarowo. Są w koherencji z uderzeniami mojego serca. Skupiam na nim uwagę, oddycham dwa razy bardzo głęboko i zapadam w sen w śnie:

Po co żyjemy? – odwieczne pytanie każdej Istotki. Pewien jasnowidz tak to ujrzał w błysku światłości:

Stwórca jako Najpotężniejszy i Najmądrzejszy, krótko mówiąc – Absolut, był też bardzo Najsamotniejszy. Więc oddzielił z siebie cząstki – Iskierki, duszyczki nasze – i posłał je do materii stworzonej zawczasu. Do trudnej do życia materii – bo tej – grubej -fizycznej. Do takiej z jakiej zbudowany jest nasz Wszechświat.

„Idźcie dzieci. Daje wam… i to i tamto”.

Wszyscy wiemy co nam dał. Nasze duszyczki, rzecz jasna nieśmiertelne bo stanowiace czasteczki Stwórcy, wylądowały na planecie Ziemia. Z celem? – by prztrwać, by przeżyć, a raczej doskonalić się przez własne doświadczenia uzyskane w kontakcie z przyroda Ziemi i innymi istotami. Ale też i cierpieć za „zejścia” z drogi rozwoju – powrotnej drogi do Stwórcy. Duszyczki zaczęły stopniowo „ubierać się” w szaty: materialną, uczuciową, mentalną – w ten sposób dopasowując się do ewolucyjnych zmian na Planecie Ziemia. Te szaty, jak wiemy, nie są i jeszcze dzisiaj doskonałe. W ich tkaninie mocno szwankuje uczuciowość i myślenie. Ale wszystko jest przed duszyczkami – coraz wyższe poziomy świadomości, coraz lepsze panowanie nad uczuciami – emocjami i coraz mądrzejsze myślenie. Nasuwają się pytania: 
Po co tak Stwórca uczynił? Po co oddzielił z siebie nas – cząstki – duszyczki – i wrzucił w kłopoty? Otóż, jak twierdzi Jasnowidz: “Uczynił to żeby mieć kogo kochać – bo był Najsamotniejszy a to, jak sie domyslami, nie daje poczucia Najszczęśliwości.
.

Koła pociągu cichutko postukują. Myśl leniwie płynie. Serce spokojnie pracuje .Przez błogi spokój, nieoczekiwanie, przebija się taka oto refleksja :

Przecież na podobieństwo?! Kobiety rodzą dzieci i mogą tak jak Stwórca –  kochać swoje duszyczki, dziciaczki. Ale? Czy Stwórca mógłby faworyzować tylko jedną płeć? Czy może same kobiety kiedyś odczytały jego pomysł na szczęśliwe życie? Szybciej się rozwinęły niż mężczyźni i Stwórca to docenił i dał im przywilej rodzenia ? I nagle, jak to podczas snu w śnie:

Wielki Duch otulił mnie swoją światłością a mając wybór w wyobrażeniu go sobie przywołałem postać swego Mistrza – Starca z Himalajów. 
Powoli, wszystko dookoła nas się zmieniło. Znaleźliśmy się w lesie u stóp potężnego drzewa. Pod nim, z twarzą zwróconą na wschód ujrzałem kapłankę spoczywającą na podium ukwieconym nieznanymi mi roślinami, przepięknymi w barwie i kształcie. Usłyszałem jej śpiew, a raczej powtarzane rytmicznie pojedyncze dźwięki, głoski. W kręgu, dookoła, siedziało kilkadziesiąt kobiet i mężczyzn, zasłuchanych w te dźwięki ze wzrokiem zagubionym gdzieś we wnętrzu siebie. Po chwili tony dźwięków, które wydobywała z siebie Kapłanka, nabrały mocy i zniewalającej potęgi. Zebrani dookoła ludzie zaczęli się poruszać w tańcu. W ruchach ich czuło się rytmy przyrody. Wyraźnie odczuwali jedność z przyrodą i z rządzącymi w niej mocami.

“To są nasi dalecy przodkowie szepcze mój przewodnik. Nie zdziw się. Byłeś jednym z nich. Sporo już wiesz o reinkarnacji i łańcuchach zdarzeń” – i dodaje uśmiechając się promiennie – “Tu zobaczysz, na własne oczy, że to kobiety pierwsze zaczęły mówić -śpiewając. Mężczyźni w tamtych czasach tylko porykiwali jak zwierzęta. 
„A ta kapłanka? Kim obecnie jest kapłanka? ” – pytam. Ale nie otrzymuje odpowiedzi. 
Przechadzam się wśród tańczących ludzi. Zbliżam się do kapłanki i chociaż wydaje mi się, że powinienem być dla niej niewidoczny, kobieta przerywa śpiew i patrzy mi prosto w oczy. Jej uduchowiona twarz zaczyna zmieniać rysy. Jej oczy tylko pozostają niezmienione – jasno niebieskie oczy? Nagle w mojej głowie wyświetla się, jak na ekranie komputera, tekst. Kto go wypowiedział, kiedy i dlaczego?

“Biorę postać pięknej, młodej, wrażliwej kobietki, która poznaje kandydata na zakonnika w przypadkowych, zdumiewających okolicznościach. Zachwyca się nim, jego wewnętrzna siłą, odwagą, mądrością, wrażliwością i poprzez przyjaźń z nim, próbuje wznieść się ponad swoje dotychczasowe doświadczenia. Próbuje tez go wspierać w jego decyzji poświecenia się Bogu i ludziom przez służbę w zakonie. Jednak odczuwa cały czas jakiś wewnętrzny dyskomfort i nie rozumie, na czym on polega. Wydaje się jej, że pogłębienie przyjaźni z nim i zrozumienie przyczyn jego decyzji może usunie ten dręczący niepokój. Pokonuje lęk i nieśmiałość i zaczyna odkrywać przed nim nie opowiadane nikomu dotąd aspekty swojego życia, swoje tajemnice, niepewności, słabości. Nieoczekiwanie on odpowiada jej tym samym. Maski spadają, pojawia się prawda, pojawia się piękno. Już nic nie jest takie same, jak przedtem, a ta relacja, spotkanie z nim staje się dla niej ważniejsze, niż inne sprawy, którymi żyła dotąd. Zastanawia się, do czego prowadzi ją ta droga. On próbuje ja namówić do wstąpienia do zakonu żeńskiego. Sprawia jej to ból i wtedy zdaje sobie sprawę, ze nagle On znika i nikt nie wie, co się zdarzyło. Ona, jak to zwykle z kobietkami bywa, uważa, że to przez nią, że może coś nie tak powiedziała, coś nie tak zrobiła, że on ją karze bo nie potrafiła się wznieść tak jak on, albo dlatego, że odczytał jej uczucia. Ale rzeczywistość okazuje się zupełnie inna. Mroczna tajemnica z jego życia, jedyna, o której jej nie powiedział, upomniała się o niego…”

 

“Mistrzu! Znam kapłankę! Wiem kim ona jest obecnie . Muszę wrócić w swoje czasy i naprawić błąd!” – krzyczę. Ale z siebie wydobywam jedynie nieartykułowany, pojedynczy dźwięk. A kapłanka wyciąga do mnie ręce i przywołuje do siebie, na podium.

Mistrzu! – pytam – Wszedłem w dawne ciało i naprawdę przeżywam to co kiedyś przeżyłem w którejś z inkarnacji? 
“I nic więcej nie możesz zrobić, tylko przeżywać dokładnie to co zdarzyło ci się kiedyś. Boskie prawo wyklucza jakąkolwiek ingerencję w przeszłość. Co było to było i jest nienaruszalne.Uważaj! Nie pozostań w tym stanie zbyt długo bo nie wrócisz w swoje czasy” – jak przez mgłę docierają do mnie słowa Mistrza.“

Słowa Mistrza milkną, bo oto wśród zebranych podnosi się wielka wrzawa. Wszyscy patrzą w jedną stronę. Nagle, z za rozłożystej palmy wyskakuje olbrzymia małpa i w susach zbliża się do kapłanki. Pierwszą moją myślą w tej sytuacji jest zwiać – jak najszybciej w swoje czasy. Małpolud pół metra wzrostem góruje nade mną. Desperacko próbuje go uderzyć, ale Kapłanka podcina moje nogi ratujac mmie przed smiertelnym uderzeniem małpy.. Leżymy oboje bezpieczni na posłaniu z kwiatów. Czuje jak po grzbiecie leci mi krew. Małpi pazur przejechał po mojej łopatce. Kapłanka wtula się we mnie.

Małpa wpada między ludzi. Mężczyźni próbują ją zatrzymać. Kobiety zbite w gromadkę głośno lamentują. Bezradni, obserwujemy z Kapłanką, jak małpa zadaje straszliwe ciosy, od których padają mężczyźni. Krok po kroku z łatwością przebija się przez tłum. Wtedy widzę główny cel tej małpiej agresji. Otóż, za kręgiem ludzi, oparty o konar wielkiej paproci, siedzi w pozycji lotosu cały bielusieńki Staruszek. (Muszę w tym miejscu wyjaśnić, że wszyscy byliśmy nadzy, a nasze ciała pokrywała ciemnego koloru sierść. Jednak w odróżnieniu od nas, sierść Staruszka i jego włosy i długa broda lśniły nieskalaną bielą.)

Staruszek patrzy na zbliżającą się wielką małpę bez poruszenia i nie okazuje strachu. Nagle na małpę pada strumień ostrego światła. Dookoła jej nóg w błyskawicznym tempie kiełkują paprocie i obwijają się dookoła ciała. Po kilku, coraz wolniejszych krokach, małpa staje skrępowana pędami roślin. Stoi jak posąg; kilka kroków od Staruszka. I tylko jej wybałuszone oczy pełne nienawiści błyskają białkami. 
Patrzę w piękne, jasno niebieskie, oczy kapłanki. Odwzajemnia mi się uśmiechem. Kładzie rękę na krwawiącej ranie i piekący ból ustępuje. W podzięce chcę ją pocałować nachylam się do niej… Nagle, całe otoczenie roztapia się w mgle.

Obudź się!” – słyszę czyjś stanowczy głos i czuję mocne szarpanie za ramie – za to, które uszkodziła mi małpa. Jęczę z bólu, pół przytomny, wyrwany nagle z dramatycznego snu, otwieram oczy i widzę nad sobą nachyloną kobietę. Młodą i bardzo ładną, i mającą coś z urody kapłanki. “Boże! Gdzie ja jestem!” – wrzeszczę cofając ręce obejmujące przed chwilą kapłankę. Nie będąc jeszcze w pełni świadomy, i kompletnie zdezorientowany szybkością zmian, zupełnie bez sensu, szepcze: “Kochanie, to ty?” Kobieta odskakuje i chlusta w moją twarz wodą z trzymanego, dużego kubka. Przytomnieje zupełnie. 
“Przepraszam – mówię, myśląc, że powróciłem do swoich czasów. “Miałem koszmarny sen. Proszę mi wybaczyć…” 
Zakonnica uśmiecha się ironicznie. Patrzę na nią teraz z dystansu. Jest zgrabna i zwinna w ruchach i ubrana w przeźroczysta, grecka tunikę. 
“ Dlaczego nazywasz mnie siostrą. Zapomniałeś kim jestem obwiesiu. Gdzieś się włóczył tej nocy. Przyszłam po świętą wodę dla chorego i zobaczyłam cię hultaju śpiącego na ławce. Gdy nabierałam wodę ze studzienki, nagle zacząłeś krzyczeć, płakać i wymachiwać rękoma. Jakbyś bronił się przed złymi duchami. Grzeszniku! Przyznaj! Kogoś chciał całować! Mnie! Kapłankę! „
Kobieta wyciąga w moją stronę kubek ;
“Napij się i pomódl do Dobrych Duchów to może pamięć i rozum ci wrócą! Od dwóch lat jesteś moim niewolnikiem. Kupiłam cię na targu w Atenach. Robota czeka! Rusz się leniuchu!” 
„No nie! Protestuje Mistrzu! Niewolnikiem być kobiety? Mistrzu! Pomocy! Chce do domu! – krzyczę z zalanymi wodą oczami..

Czuje znów mocne szarpanie za ramie. Otwieram oczy. Patrzę w niebieskie oczy nachylającej się nade mną kobiety. 
“Dobrze się Ojciec czuje?- dociera do mnie pytanie.
“Doskonale!” – odpowiadam jąkając się. 
“Pomóc Ojcu wstać? Zasnął Ojciec i spadł na podłogę. Pociąg nagle zahamował. ”, 
“ Kim pani jest?” – pytam. 
„ Ja? Siostrą…” – odpowiada wpatrując się we mnie niebieskimi oczami z rozbrajającym uśmiechem. 
Serce mi wali. Palpitacja!? Podejrzewam lekki zawał serca. Nie wiem co odpowiedzieć. Miarowo stukają koła pociągu. Trące świadomość…
” Słyszy mnie Ojciec!? Proszę głęboko oddychać” …

 
Advertisements

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 8 Czerwiec 2013, in Uncategorized and tagged . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: