Widzieć i działać

Widzieć i działać

 

Dopóki rozpieszczamy zwierzę, jego reakcje są łagodne, z chwilą jednak gdy je uderzymy, ujawnia całą gwałtowność swej natury. Gdy wszystko wokół układa się szczęśliwie, gdy partner cię kocha, a ty kochasz go, gdy mamy ładny dom, dzieci, dużo pieniędzy – wówczas nie jesteśmy wcale świadomi swoich uwarunkowań. Gdy jednak pojawiają się kłopoty – partner zaczyna oglądać się za kimś innym, tracimy pieniądze, pojawia się zagrożenie wojną, dotyka nas ból czy niepokój – wtedy zauważamy, że jesteśmy uwarunkowani.

Życie, polityka, sytuacja ekonomiczna, strach, brutalność, smutek zarówno świata, jak i własny – wszystko to sprawia nam kłopot, a wskutek tego uświadamiamy sobie, jak bardzo jesteśmy uwarunkowani. I cóż mamy począć? Pogodzić się z kłopotami i niepokojem i żyć z nimi, jak czyni to większość z nas? Przyzwyczaić się do nich tak, jak człowiek przyzwyczaja się do bólu w krzyżu? Znosić je cierpliwie?

W każdym z nas istnieje skłonność do znoszenia cierpliwie trudności, przyzwyczajania się do nich i potępiania za nie okoliczności. „Ach, gdyby sytuacja była normalna, byłbym inny” – powiadamy. Albo mówimy: „Dajcie mi szansę, a pokażę wam, na co mnie stać”. Mówimy także: „Jestem przygnieciony niesprawiedliwością tego wszystkiego”.  Zawsze zrzucamy winę za swoje niepowodzenia na innych, na środowisko lub sytuację ekonomiczną.

Jeśli człowiek przyzwyczaja się do kłopotów, znaczy to, że jego umysł stał się przytępiony. Podobnie można przyzwyczaić się do otaczającego piękna w takim stopniu, że się go już nie zauważa. Człowiek staje się obojętny, twardy i gruboskórny, a umysł jego tępieje coraz bardziej. Jeśli przyzwyczailiśmy się już do kłopotów, to staramy się od nich uciec:  zażywając leki lub narkotyki,  przystępując do jakiejś grupy politycznej,  lub tez krzycząc, pisząc, udając się na mecz piłki nożnej, do świątyni albo znajdując sobie jeszcze inną formę spędzenia czasu.

Dlaczego uciekamy przed faktami? Boimy się śmierci – na przykład – i wynajdujemy sobie wszelkiego rodzaju teorie, wierzenia i nadzieje, aby ukryć fakt śmierci, lecz fakt ten nadal istnieje. Aby zrozumieć fakt, musimy mu się przyjrzeć, a nie uciekać od niego. Większość z nas boi się zarówno żyć, jak i umrzeć. Boimy się o swoją rodzinę, obawiamy się opinii publicznej, utraty pracy, lękamy się o swoje bezpieczeństwo. Boimy się jeszcze stu innych rzeczy. Po prostu: boimy się – a nie: boimy się tego czy tamtego.

Dlaczego jednak nie możemy stawić czoła temu faktowi? Stawić czoło faktowi można tylko w teraźniejszości. Jeśli nigdy nie pozwalamy mu być obecnym, bo zawsze przed nim uciekamy, tym samym nie możemy stawić mu czoła. Ponieważ zaś wytworzyliśmy całą sieć sposobów uciekania, przeto jesteśmy w niej uwięzieni.

Jeżeli jednak jesteśmy choć trochę wrażliwi i poważni, musimy sobie uświadomić nie tylko swoje uwarunkowania, ale także niebezpieczeństwa, jakie z tego wynikają. Skutkiem tych uwarunkowań jest brutalność i nienawiść. Dlaczego zatem nie działamy, skoro dostrzegamy niebezpieczeństwo swego uwarunkowania? Czy dlatego, że jesteśmy leniwi? A lenistwo jest brakiem energii?

Skoro dostrzegamy niebezpieczeństwo swego uwarunkowania  jako pojęcia intelektualnego, nigdy nic przeciw niemu nie zrobimy. Gdy widzi się zagrożenie tylko jako pojęcie, powstaje konflikt między pojęciem a działaniem. Ten konflikt pochłania  energię. Będziemy działać tylko wtedy, gdy uwarunkowanie i wynikające z niego zagrożenie będzie widoczne bezpośrednio, tak jak widzi się przepaść.

Widzieć w ten sposób, to zarazem działać.

 

Użyłem myśli J. krishnamurti. 

Działanie uwalnia od „pajęczyny” uwarunkowań. Trzy wazne atrybuty człowieka to: wola, mądrość i działanie. 

                                                                                                                   ————–

Po awarii PC-ta przeczytałem z uwaga komentarze. Artykuł jest o „zniewoleniu” przez uwarunkowania. Osobiście, na Eioba, pisząc od dwóch lat i zamieszczając zdjęcia, nie chodziło mi o popularność i ranking – chodziło mi o odnalezienie Przyjaciół. I takich odnalazłem tu bardzo wielu – z tego powodu jestem bardzo szczęśliwy. Te przyjaźnie owocują w życiu prywatnym. Koresponduje i radzę się wielu z nich. Czy przyjaźń też jest uwarunkowaniem? Otóż – jest. Ale jest to uwarunkowanie pozytywne – tak jak pozytywnym jest rodzina żyjąca w harmonii. Zachwycony tez jestem, ze w rankingach Eioba na czołowych miejscach utrzymują się piszący o sprawach życiowych, duchowych lub też piszący wspaniałe opowiadania (takie jak Hussair). Polityki i krytykanctwa mamy dość w życiu codziennym.

Pewien mędrzec zauważył: gdy krytykujesz po trzykroć czynisz źle: pogarszasz siebie, tego , którego krytykujesz , wiec cały świat.

Zdecydowanie zgadzam się z tym mędrcem. Pogadałem o tym z naszym kotem Peri przed niedzielnym obiadkiem. On też tak uważa.

 

 

Reklamy

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 8 czerwca 2013, in Uncategorized and tagged , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: