Wiedza Indii

Wiedza Indii

 

Fragmenty  tekstów C.J. Chatterii (Wiedza Indii)

Ścieżki poznania Joginów

Nie namawiam nikogo żeby poszedł drogą rozwoju joginów. Ale, wieczorową porą, gdy ciało odpoczywa w chłodzie, a dusza przysypia leniwie, zapraszam do „intelektualnej przygody” – przyznaję , niełatwej do akceptacji.

„…Te trzy słowa:  Postęp ku Jedności — dają nam bezpośrednio podwójny klucz, otwierający wejście na „wąską ścieżkę rozwoju świadomości”.

1. Postęp

 Prawem powszechnego  Działanie – jest ruch. Działanie jest identyczne z istnieniem. Jeśli nie możemy istnieć bez działania, to tym bardziej nie możemy postępować naprzód. Jeśli dziś jesteśmy tutaj, to dlatego, że nasze działania harmonizują z działaniem środowiska, w którym żyjemy. Do zmiany, do podniesienia się lub obniżenia, wystarczy działać odmiennie. „Co jest do siebie podobne — łączy się ze sobą”. Jeśli w naszym obecnym środowisku zmieniamy postępowanie, zastosowując je do środowiska, w którym pragniemy się znaleźć — to będziemy popchnięci samą siłą rzeczy, ku temu nowemu środowisku.

Jeśli ryba, znalazłszy się wskutek swoich poprzednich działań na pewnej głębokości, zmieni objętość pęcherza pławnego, stosownie do głębokości, na której pragnie być, to zostanie uniesiona nieświadomie. samą siłą rzeczy na tą nową głębokość.
Dla niejednego jest to fakt, stwierdzony doświadczeniem. Zresztą wszystkie części naszej istoty rozwijają się przez metodyczne spożytkowanie naszych czynności, przez powtarzające się działanie, a natura moralna podlega temu prawu, na równi z myślową lub z systemem muskularnym.Bezczynność — to zastój, to śmierć. By wzrastać trzeba działać — innej metody nie ma.

W naszych czynnościach idzie nie o zmianę formy zewnętrznej, lecz o zmianę ich wewnętrznej pobudki. Te same czynności, które, wykonane były w celu egoistycznym, zatrzymują nas nieskończeie długo na utartych drogach w zastoju, dźwigają nas potężnymi skrzydłami i unoszą poza obręb niedoli, jeżeli mają na celu dobro powszechne, a nie osobiste. Wynik owej przemiany naszych pobudek może uwidocznić się nie od razu, jednak jest on nieunikniony i przejawia się nieświadomie, jeśli tylko przezwyciężymy przeszkody, powstałe z naszych poprzednich działań, czyli, gdy się wyczerpią nasze przeszłe „błedne postępki „.

2. …ku Jedności.

Różnorodność, odrębność istnieje we wszystkich sferach przejawionego świata, lecz nigdzie poza tym. Chcąc iść do celu, do Jedności, ten podział musi zniknąć: innymi słowy — powinniśmy usunąć egoizm z naszej natury. Życie bezinteresowne jest zatem nieodzownym warunkiem duchowego wzrostu. Egoizm, instynkt wyłączności wyznacza nam stanówisko tylko w dziedzinach rozdzielności. Dla osiągnięcia punktu centralnego, musimy koniecznie pozbyć się owego pojęcia podziału, wyłączności. 
Bowiem egoizm rodzi żądzę, jedno nie da się pomyśleć bez drugiego, zaś żądza przywiązuje nas do poszczególnych przedmiotów, skuwa nas potężnym węzłem z kołem narodzin i śmierci. Żądza zaślepia naszą zdolność poznawania i uwodzi w królestwo ułudy, gdzie wszystko się widzi na opak, w ten zawiły labirynt czasu i przestrzeni, gdzie każda rzecz wydaje się różna od innych. Należy więc zwalczyć żądzę, o ile chcemy poznać Prawdę i zdobyć Wolność.

Oto podwójny warunek rozwoju: Wzrastać przez Czyn — bez egoizmu, bez żądzy, bowiem egoizm rodzi żądzę, zaś żądza wytwarza cierpienie, smutek, ból cały aparat niedoli. Sam egoizm jest tylko wyikiem nieświadomości. nieznajomości tej Prawdy, że istnieje tylko jedna Rzeczywistość, i że w istocie: „Ja jestem Tym — Ty jesteś Tym”

Ostateczną właściwą przyczyną wszystkich naszych nędz i cierpień jest niewiedza — nieświadomość faktu, iż jesteśmy jednym z Całością. Niewiedzę tę należy zwalczyć przez stopniowe rozszerzanie naszej świadomości: to właśnie nazywamy wzrostem człowieka.

Człowiek różni się od zwierzęcia, a zwierzę od rośliny, tylko stopniem rozwoju świadomości. Boskość równa Sobie Samej śpi ukryta głęboko w łonie zimnego kamienia. Gdy budzi się coraz bardziej, w miarę ..rozwijania się”, ujrzycie, jak niezmienna w swojej zasadniczej treści, przejawia się jednak coraz szerzej i wyraźniej poprzez powłoki wciąż doskonalsze; z kamienia przechodzi w roślinę, z rośliny w zwierzę, ze zwierzęcia w człowieka, z człowieka w anioła. Szczytna hierarchia ciągnie się |eszcze dalej, ponad wszelkie pojęcie dostępne naszej ciasnej umyslowości. aż do tronu niewyslowionego Boga. 
Tak, od krańca do krańca, wzrost jest tylko stopniowym wyzwalaniem, rozchylaniem się Boskiej Potęgi, całkowitej, a przebywającej w ukryciu we wszelkiej stworzonej formie.

To właśnie oznacza wyraz „ewolucja”‚. Zaś ewolucja jest tylko dalszym logiczmm ciągiem, drugim aktem boskiego Stworzenia, koniecznym wynikiem inwolucji, przez którą: „Słowo stało się Ciałem”, a w której Jedyna Najwyższa Istota przybrała na siebie tajemnicze zasłony, aż do utworzenia tej ostatecznej ułudy: sfery fizycznej. Zaś owo wyzwoleme, owa ewolucja na wszystkich szczeblach drabiny. dokonuje się poprzez działanie.Działanie i przeciwdziałanie wywołują przejaw wszystkich cech, ukrytych w danej istocie. Czyż nawet nasze zmysły nie rozwijają się dzięki oddziaływaniu na nas sił zewnętrznych.”

Nauka przypuszcza, że funkcja tworzy organ; gdy funkcja ustaje — organ ulega zanikowi: świadectwem tego są ryby w podziemnych jeziorach. Działalność jest więc niezbędna, a ponieważ uznajemy, że wszelki dalszy wzrost, następny, wyższy ponad człowieka indywidualnego. powinien dążyć już nie ku oddzielności (jak w królestwach niższych – roslin, zwierząt) lecz ku Jedności.

Egoizm jest potrzebny we właściwym miejscu ewolucji, jak zresztą wszystko inne. Dzięki niemu tworzy się indywidualność, ta indywidualność ludzka, najdalszy kres zróżnicowania. Po osiągnięciu tej granicy egoizm powinien zanikać, gdyż traci rację bytu.  Z dobra którym był, staje się złem, przeszkodą w dalszej ewolucji istoty. Działaniu temu musi nieodzownie towarzyszyć zniszczenie egoizmu i jego rezultatu — żądzy.

Te dwa czynniki powinniśmy łączyć w swojej naturze; na pierwszy rzut oka sprzeczne, gdyż dla większości ludzi pobudką działania jest tylko żądza; pragnienie i stłumienie w nich tego pierwszorzędnego bodźca równałoby się ustaniu wszelkiej czynności. Należy jednak to przeciwieństwo rozwiązać, inaczej bowiem nie moglibyśmy marzyć o rozszerzeniu naszej ludzkiej świadomości aż do dziedzin transcendentalnych Wszechświata. W miarę umiejętności władania tym podwójmm kluczem Mądrości — wzrastać będziemy prosto, jak kwiat pod promieniami słońca, nie myśląc nawet o wzrastaniu.

Jest to pierwszy krok do wszelkiego poznania doświadczalnego. Jeśli chcecie sprawdzić sami rzeczywistość świata transcendentalnego, musicie rozwinąć waszą świadomość, przenosząc stopniowo stan świadomy ku pierwiastkom coraz to wyższym tak złożonej natury ludzkiej, a na to zaś trzeba, pozostając w pełni czynu i działalności, oczyścić się całkowicie ze wszystkiego, co interesowne i egoistyczne.

„Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. Najwyższa to prawda, istotnie niepodobna nic przedsięwziąć bezpiecznie w drodze wzwyż, dopóki nie dokonaliśmy tego pierwszego kroku — oczyszczenia, czyli zniweczenia wszelkiego egoizmu. Jest to punkt, na który niepodobna położyć dość wielkiego nacisku, za mało powtórzyć go stokrotnie. 
Wszędzie spotykam ludzi, żądnych wzrostu, dążących do widzenia rzeczy ponadfizycznych, pragnących dotknąć namacalnie rzeczywistości, praw transcendentalnych Wszechświata. Owszem, jest to możliwe, lecz wyobrażają oni sobie, że mogą to wszystko zdobyć w ciągu jednego lub dwóch dni, za pomocą jakichś tajemnych praktyk.

Jest to smutna pomyłka; nie dokonawszy poprzednio oczyszczenia, nie zdołacie nic poznać w wyższych królestwach przyrody. Możecie wprawdzie nawiązać do pewnego stopnia łączność ze światem astralnym, lecz pierwszy lepszy szarlatan może uczynić to samo. Z całą swą, władzą psychiczną tyle będziecie warci, co pospolity kuglarz wałęsający się po ulicach i pokazujący swoje sztuczki. Lecz filozofami nie zdołacie być, o ile nie oczyścicie swojej natury przez czyny bezinteresowne, przez wyzbycie się egoizmu. Pragniecie wszak poznać Najwyższy Pierwiastek. Jedność pierwszą i ostatnią zarazem; a Jedność ta jest niedościgła dla istoty, w której trwa jeszcze choćby najmniejsze poczucie oddzielności. Jedność, panuje w sferze Boskiej (Niebiańskiej). We wszystkich innych sferach rządzi oddzielność. Jakże możecie osiągnąć Jedność, jeśli nie zwalczycie w swojej naturze wszystkiego, co was dzieli od innych istot. A więc przede wszystkim bezinteresowność i samoofiarność wymagana jest , nie z sentymentalnych, nieokreślonych przyczyn, lecz z niezłomnej naukowej konieczności. Przypomnijcie sobie porównanie matematyczne.

Jak promienie światła, tak istoty pochodzą od jednego centralnego słońca. Dopóki znajdują się z dala od środka, na jednym z obwodów, mają świadomość, że oddzielny promień łączy je z centrum. Lecz jeśli zechcą dotrzeć do samego środka słońca, muszą się wyrzec wszelkiego poczucia oddzielności, gdyż w centrum koncentrują się wszystkie promienie i wszystkie istoty stanowią tam Jedność…
…Wznoszenie się naszej świadomości można osiągnąć jedynie za pomocą działalności, wolnej od wszelkiego egoizmu.
Oczyszczenie — to pierwszy krok: bez niego daremne i bezużyteczne jest mówić o wyższych myślach, o Mądrości prawdziwej. Niewątpliwie mozna wchłonąć umysłem całe mnóstwo książek, stworzyć wiele dzieł i stać się przedmiotem podziwu dla ludzkiego intelektu, lecz mądrości nie osiągnąć. 

„…Jak promienie światła, tak istoty pochodzą od jednego centralnego słońca (Stwórcy). Dopóki znajdują się z dala od środka, na jednym z obwodów, mają świadomość, że oddzielny promień łączy je z centrum. Lecz jeśli zechcą dotrzeć do samego środka słońca, muszą się wyrzec wszelkiego poczucia oddzielności, gdyż w centrum koncentrują się wszystkie promienie i wszystkie istoty stanowią tam Jedność.

Jeśli, przejąwszy się głęboko tą ideą jedności, będziemy wieść na świecie żywot czynny, przekonamy się, że stan naszej świadomości podniesie się stopniowo, najpierw do świata astralnego (uczuć), którego obiekty staną się dla nas coraz wyraźniej dostrzegalne. Potem, w miarę jak ćwiczymy naszą zdolność bezinteresownego działania, czyli służenia — nasza świadomość wznosi się stopniowo ku sferom Manasu niższego (myśli przyziemne) i Manasu wyższego..(myśli abstakcyjne)”

To wznoszenie się naszej świadomości można osiągnąć jedynie za pomocą działalności, wolnej od wszelkiego egoizmu. Oczyszczenie — to pierwszy krok: bez niego daremne i bezużeteczne jest mówić o wyższych myślach, o Mądrości prawdziwej. Można wchłonąć umysłem całe mnóstwo książek, stworzyć wiele dzieł i stać się przedmiotem podziwu dla ludzkiego intelektu: lecz Mądrości nie osiągnie się nigdy, zanim nie zwalczy się egoizmu.

Pozostaje nam teraz zbadać w jaki sposób możemy połączyć absolutną czystość tj. brak żądz i egoizmu, z nieustanną działalnością, potrzebną do rozwoju. Problem ten jeszcze długo pozostanie nie do rozwiązania dla tych, którzy tak wymownie nazwani zostali przez niektórych mistyków „umarłymi za życia”. Lecz ten, kto szuka Mądrości, kto pragnie się oddać najwyższej Filozofii, potrafi pozostać niestrudzenie czynny i wyrzec się zarazem wszelkiego osobistego pragnienia.

Do tego celu prowadza dwie metody, dwie drogi, dwie ścieżki, jak je nazywają hinduscy mistycy:

1. Ścieżka poznania abstrakcyjnego.
2. Ścieżka uczuć religijnych lub czynnego samooddania.

Obie te ścieżki jednakowo prowadzą do oczyszczenia. Obie są wyraźne i łatwo zrozumieć główną ich myśl: otóż, praca wolna od egoizmu jest wskazana wszędzie, jako sposób zdobycia najwyższego pokoju.

Ścieżka poznania abstrakcyjnego.

Wszechświat jest zespołem zorganizowanego ruchu. Cała rozmaitość przejawionego świata polega tylko na nazwie i formie lub raczej na działalności (hinduska Karma), przejawiającej się w nazwie i formie. Analiza jakiegoś przedmiotu, znajdzie w nim tylko pewien szereg ruchów, dostrzegalnych w danej formie, którą nazywamy owym przedmiotem. Nie ma nic poza tym w całym wszechświecie. W gruncie rzeczy nazwa i forma należą do rzędu określeń, wyrażających powszechny dualizm przejawionego Wszechświata. Dualizm, który ustaje dopiero z chwilą spoczynku (hinduska Pralaja) gdy wszystko wraca na łono Jednego.

Jeśli zdamy sobie dokładnie sprawę z faktu, że Wszechświat jest harmonijnym zespołem działań, i że każda rzecz zależy od każdej innej, to z łatwością dojdziemy do wniosku, że nasze działania powinny harmonizować z działaniami Wszechświata, jeśli pragniemy istnieć jako cząstka tego Wszechświata i zachować swoje istnienie.

Nasze „Ja” jest również tylko specjalnym i złożonym zespołem działań, zajmującym swoje miejsce w ogólnym całokształcie kosmicznej pracy. Abyśmy mogli istnieć, poszczególne działania, składające się na nasze „Ja”, muszą harmonizować z ogólną działalnością Wszechświata. Innymi słowy: Prawo naszego bytu musi być zgodne z Prawem Kosmicznym.

Bardzo proste porównanie ułatwi nam zrozumienie tej rzeczy. Wystarczy przedstawić sobie ewolucję Wszechświata z punktu widzenia muzycznego, co jest ujęciem ścisłym i słusznym. Wówczas można uważać jednostkę dosłownie za jeden instrument w olbrzymiej orkiestrze Wszechświata. Wszystkie nasze ruchy wytwarzają rzeczywisty dźwięk, choć nieuchwytny dla zmysłów fizycznych. Ten indywidualny dźwięk musi harmonizować z dźwiękiem Wszechświata, inaczei stanie się czynnikiem niezgody, czyli dysonansu, i jako taki skazany zostanie na zagładę.

Jeśli pojęliśmy dokładnie ideę hierarchii Wszechświata, z jakiegokolwiek punktu widzenia spojrzymy, wywnioskujemy logicznie. że powinniśmy żyć w harmonii z Całością. Medrzec usiłuje zatem poznać, jakie miejsce zajmuje we wszechświecie, miejsce wyznaczone wśród powszechnej działalności.

„Miejsce moje jest tutai — mówi sobie — ponieważ tu się znajduję. Zobaczy wtedy, jaką działalność należy rozwinąć, jakie prace wykonać, aby zachować w obecnym położeniu harmonię kosmosu w punkcie przeze niego zajmowanym” – będzie pracować nie myśląc o sobie, lecz wychodząc z założenia czysto abstrakcyjnego.

„Niech ten Mikrokosmos, ten mały zespól działań, zwany mną, harmonizuje z Makrokosmosem, z tym wielkim zespołem działań, którego jest tylko składową cząstką. Niech nie pozostaje w bezczynności, gdy cały Wszechświat wibruje. Niech działa nieustannie w harmonii i równowadze z otaczającym środowiskiem”.

Mędrzec zdoła osiągnąć w ten sposób doskonałe wyrzeczenie się. Żądze i pragnienia już dla niego nie istnieją, gdyż uznaje on tylko prawo harmonii powszechnej, będące (jak się o tym przekonamy w opisie scieżki uczuć religinych) tym samym, co „Wola Ojca”.

Lecz nie ukrywajmy przed sobą trudności zadania, rozważanego z tego abstrakcyjnego stanowiska. Wszystkie te ogólne idee wydają się większości ludzi czymś mglistym. Istnieją wprawdzie ludzie pracujący poważnie, wychodząc z tego abstrakcyjnego założenia, lecz są rzadkością.

Ścieżka uczuć religijnych

Większość potrzebuje jako bodźca, konkretnego ideału, taki ideał staje wyraźnie przed tymi, którzy idą ścieżką uczuć religijnych. Owa ścieżka uczuć religijnych jest jasno wytknięta dla świata zachodniego w nauce Chrystusa. Chrystianizm jest zasadniczo ścieżką uczuć religijnych.
Tą samą rzecz można rozważać z dwóch punktów widzenia, obiektywnie i subiektywnie, jako Prawo lub jako Istotę.  Cały Wszechświat, z abstrakcyjnego punktu widzenia, można ująć jako Prawo (Karma); a z konkretnego punktu widzenia — jako Istotę – wykonawcę przejawionego przez Siebie Prawa. Istota rozważanej rzeczy jest w obu przypadkach ta sama, różni się tylko punkt widzenia.

Jeśli uświadomimy to sobie dokładnie, to przekonamy się. że w religiach najbardziej na pozór ze sobą sprzecznych, nie ma zasadniczo żadnej różnicy. (Forma ściśle abstrakcyjna, właściwa jest Buddyzmowi.)  Z jednej strony ujrzymy samo Prawo, z drugiej Stwórcę i Jego wszechmogącą Wolą.

… Cel jeden, a do niego dwie drogi. Z jednej strony ścieżka abstrakcji, stroma i trudna, dostępna tyIko małej liczbie, z drugiej — ścieżka uczuć religijnych, otwarta dla każdego człowieka, czującego głębią serca. Na drodze uczuć religijnych nie mówi się nigdy „Prawo” — powiada się „Pan”. Wszędzie dostrzega się Istoty. 
Prawo najwyższe staje się „Ojcem”, „Karma”‚ jest niezbadaną i wszechmocną „Wolą Jego”, dalej następują Syn, Matka, Duch Święty, Duchy otaczające tron, Archaniołowie. Aniołowie. A z punktu widzenia abstrakcyjnego. wszystkie te Istoty są tylko rozmaitymi postaciami (Zbioru Praw) działalności kosmicznej.

Droga uczuć religijnych jest łatwiejsza. Ofiarowuje bowiem ludzkiemu sercu, zamiast oderwanego Prawa, pojęcia niemal dotykalne i żywe. zapewniając w ten sposób trwalszą i mocniejszą podstawę pobudkom bezinteresownej działalności.
Przede wszystkim w miejsce Karmy mamy tu Boga osobowego: jest to doskonały odpowiednik, ponieważ Karma, rozważana subiektywnie, posiada świadomość, jak każdy z nas.

Następnie „Syn Boży”, wcielony, najwyższe przejawienie Jedynego Boga. w ludzkim kształcie. Wszyscy jesteśmy przejawami Boga, bowiem w całym wszechświecie nie istnieje nic, tylko „TO”. Zmienia się tylko stopień przejawienia, zależnie od przejawiającej je formy. Zaś najwyższą formą, z mogących istnieć w sferze fizycznej, formą, w której Jedyny najpełniej się przejawia, jest forma Człowieka Doskonałego, Chrystusa. Syna Bożego, czyli, jak powiedziałby Hindus: Mahatmy. Mistrza.

Taka jest Istota, którą religia serca wskazuje nam jako pośrednika, pomiędzy człowiekiem a Bogiem; to nie fikcyjny ani symboliczny pośrednik, lecz naukowo realny, gdyż człowiek, którego świadomość dosięgła sfery Atma, utożsamia się z Bogiem. Mistrz jest Tym Który Jest w sercu wszechstworzenia. Tylko On jeden, utożsamiony z Najwyższym, ma prawo rzec o Sobie: „Jam jest Tym”; „Ja i Ojciec Mój jesteśmy Jednym”.„Jam jest drogą…”

Przez tego Czlowieka-Boga, przez ten zaszczytny ideał, religia serca doprowadzi nas do tej samej działalności bezinteresownej, zbawczej i wyzwalającej, do której, jak mówiliśmy, doszedł Mędrzec ścieżką abstrakcji, poświęcając się ogólnemu porządkowi, bezosobistemu dobru, powszechnej harmonii. „Ofiarujcie się Panu” — powiada religia.

A jeśli wiemy. Czym jest Mistrz, czy Jego postać nosi imię Buddy, Kriszny czy Jezusa — wiemy dokąd nas zaprowadzi, gdyż Jedyny w rozmaitych postaciach może nas zaprowadzić tylko do Jedynego. „Pójdźcie do Mnie — mówi Chrystus — tylko przeze Mnie droga do Ojca”. „Czemu powiadacie mi: „Pokaż nam Ojca. Ten. który Mnie widział, widział Ojca Mego”. Przez Człowieka-Boga. wszyscy dostąpią żywota.

„Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa” — tak kończą się wszystkie liturgiczne modlitwy. Mało kto się zastanawia nad znaczeniem tego nieustannego pośrednictwa, co jest wyrazem wielkiej i głębokiej Prawdy. Religia nakazuje nam ofiarować się konkretnej Istocie, podobnej do nas w swojej ludzkiej postaci. W rezultacie, wszyscy mogą zrozumieć takiego człowieka, doskonały ideał człowieka niedoskonałego, gdyż niewielu tylko zdoła zrozumieć Prawo proste, nagie i abstrakcyjne. Dlatego też religia, wzywając ludzi do naśladowania takiej Istoty doskonałej, otwiera drogę masom ludzi, którzy bez jej pomocy, jeszcze długo by pozostawali w ciemnościach. A zobaczycie, że ofiarując się, poświęcając służbie Chrystusa, Buddy, czy innego Mistrza, wiemy wyzbywa się stopniowo egoizmu. Nie pracuje on już dla siebie, nie myśli o sobie. Dniem i nocą działa dla miłości swojego boskiego ideału. Tak działając, pracuje, nawet o tym nie myśląc, dla samego Boga, dla Jedynego i Wszechobecnego. Gdyż, Człowiek doskonały, Chrystus, Budda lub Kriszna nie zna spraw innych nad sprawy całego Wszechświata, nie ma innej woli, oprócz „Woli Ojca”.

Gdyby ktoś z was był przedstawicielem bardzo mu drogiej sprawy, z którą by się utożsamiał, nie mając w świecie większego ponad nią ukochania, czyż nie byłoby oczywiste, że ktoś przez to samo oddany wam bez granic, służąc wam, służył by przez to samo sprawie o wiele lepiej, niż by to mógł uczynić, pracując sam oddzielnielnie?
Idąc po ścieżce uczuć religijnych, pracujemy zawsze dla Sprawy Powszechnej, dla Boga, ale poprzez ideał bliższy i konkretny. Ideał ten jest dostępny wszystkim, łatwo jest nie tracić ani na chwilę z oczu Boskiego Mistrza, najdroższego Przyjaciela wiernych serc. Czyż nie jest największą radością duszy służenie najmilszemu przyjacielowi ? Czy najtrudniejsze nawet zadanie nie staje się wówczas łatwe? Tak samo życie miłującego ucznia jest życiem radosnej pracy i szczęścia: pracuje dniem i nocą, nie myśląc o znużeniu, dniem i nocą jest pełen samoofiarnego oddania i nigdy me kala swojej duszy myślą o „sobie”. Praca dopomaga jego wzrostowi, bezinteresowność oczyszcza serce: i oto urzeczywistnia się podwójny warunek, który niedawno wydawał się nam tak trudny do spełnienia. Taka jest tajemnica rozwoju naszej wyzszej Jaźni, drogą żarliwości serca i konkretnego samooddania.

Ścieżka abstrakcji przeznaczona jest dla niewielu. Niech jak najwięcej ludzi poświeci się służbie dla Mistrza. Wszystko jedno, czy będzie to Chrystus, Budda, czy Kriszna, bowiem wszyscy Mistrzowie są Jednym, tylko tam, gdzie istnieje oddzielność.

Ci, którzy mianują się Ich wyznawcami tu na Ziemi, mogą iść z ogniem i żelazem w ręku, i tępić się nawzajem; lecz pokój światów duchowych nie zmąci się od ich fanatyzmu i walki.

 

Problem dobra i zła.

Zasada pierwsza:   Byt jest równoznaczny z działaniem.

Zasada druga:         Mocą działania byt się przeobraża. Mocą działania postępujemy naprzód lub też cofamy się.

To powszechne prawo, w zastosowaniu do ludzkości, da się ująć następująco:

„Każdy człowiek stanowi dla siebie samego swą własną Karmę –  swój odrębny sposób działania”.

( Karma  to Działanie: )

Wszystko. czym jest człowiek i wszystko co posiada, wszystko, czym będzie i co mieć będzie, wszystko to zależy od jego działalności, wszystko to może być jedynie wynikiem tego, co uczynił, co czyni i co czynić będzie w myślach, w mowie i postępowaniu. Myśli, słowa i uczynki, czyli ściślej — myśli, chęci i uczynki przedstawiają działalność człowieka w trzech sferach: mentalnej, astralnej i fizycznej, stanowiących pole jego ewolucji.

Jednym słowem nasza teraźniejszość jest wynikiem naszej przeszłości. Jako przeszłość rozumiem nieskończony szereg minionych działań naszej istoty. Analizując dalej, znajdujemy, że teraźniejszość — wynik przeszłości — ujawnia się nam w podwójnej postaci: radość lub cierpienie, warunki pomyślne lub przeciwne. Ta dwoistość skłania nas do podzielenia czynów przeszłości, których teraźniejszość jest wynikiem, na dwie określone kategorie; mówimy więc, że czyny te były dobre lub złe.

Dobro i Zło w swojej istocie są względne. Nie istnieje nic bezwzględnie dobrego ani nic bezwzględnie złego, bo Absolut wyklucza wszelką właściwość. „Dobro absolutne” nie jest określeniem słuszniejszym od: „absolutny ruch” lub „absolutne ciepło”. W Absolucie ..dobro” i „zło” stanowią jedno, jak zresztą wszystko inne.

Określenia „Dobro” i „Zło” mają znaczenie tylko wówczas, gdy się je przeciwstawia wzajemnie w świecie przejawionym. Jak + i – . Dobro i Zło są nieodzowne w przejawieniu Wszechświata i istnieją tylko w nim. Określenia te są względne, stąd wynika, że to co jest Złem dla mnie, może być Dobrem dla kogoś innego: co było dla mnie Dobrem wczoraj — może być Złem dzisiaj. Określenia te mają wartość realną tylko w stosunku do istoty, do której się odnoszą.

Nie wyprowadzajcie stąd błędnych wniosków, powiadając na to: „ponieważ nie ma rzeczywistego Dobra ani Zła, możemy robić wszystko, co się nam podoba . Dowiedlibyście przez to, że nie rozumiecie. Powiedziałem: „Dobro i Zło istnieją realnie, jak Wszechświat, jak wy sami, lecz równie jak i to wszystko, są one względne”.
Gdzie jest w takim razie kryterium naszych czynów?

Po czym możemy poznać czy nasze czyny są złe, czy dobre?

Po tym, że wszelki czyn mentalny, astralny, czy fizyczny, zmierzający do ograniczenia jakiejkolwiek istoty w jej ewolucji jest zły, gdyż sprowadza cofnięcie się. Wszelki czyn zmierzający do usunięcia ograniczeń, do ułatwienia i przyspieszenia ewolucji jakiejkolwiek istoty, do zbliżenia do Boga — jest dobry. Takie jest określenie Dobra i Zła. Jednym słowem Dobro lub Zło nie są realnością bezwzględną, tylko kierunkiem lub dążnością. Kilka przykładów ułatwi wam zrozumienie dokładnie mej myśli.

Przykład, na który zwracam uwagę mych słuchaczy, to rodzaj odżywiania. Ludzie Zachodu przeważnie nie zdają sobie sprawy, jak bardzo szkodzą swojej ewolucji przez ciężkie pożywienie, które uważają za niezbędne dla normalnego podtrzymyania zdrowia fizycznego. Jadać mięso zwierzęce jest zarazem dobrze i źle. Mogę was zapewnić, że byłaby to dla mnie osobiście rzecz bardzo zła; straciłbym na tym pod wieloma względami; przede wszystkim uczucie głębokiego szacunku dla wszystkich form życia, uczucie, odziedziczone po przodkach, przytępiloby się we mnie, gdybym pozwolił swoim bliźnim zabijać zwierzęta na pokarm dla mnie. Co więcej, me najsubtelniejsze uzdolnienia przyćmiłyby się, a moja niższa natura stałaby się trudniejsza do opanowania. Ale ten sam czyn byłby bardzo dobry dla ludożercy. Moglibyście mu powiedzieć z całą pewnością: .

,Patrz na te piękne jelenie, na wszystkie dzikie zwierzęta. Mięso ich jest smaczne; idź ścigaj je, będzie to dla ciebie zdrowe i szlachetne. Jeśli w tym zasmakujesz, wyrzekniesz się zjadania swoich bliźnich”. 

l gdyby wam się udało go do tego przekonać, zawdzięczałby wam postęp w swojej ewolucji. Podobnie, wielożeństwo, stanowczo złe dla mędrca, byłoby prawie dobrem dla wielu współczesnych ludzi cywilizowanych, gdyż pod przykrywką jednożeństwa, z którego są dumni, żyją w haniebnej rozwiązłości. Jawne wielożeństwo byłoby lepsze z wielu względów od wyuzdania, które wprowadza rozkład i jad we współczesne społeczeństwo.

Nawet w wielkich religiach znajdziecie czasem przepisy, na pozór dziwne; lecz zrozumiecie je doskonale, wiedząc, że stosują się tylko do pewnych kategorii jednostek. Nie ma ogólnego prawa dla wszystkich. Przypuśćmy, że dla nas ostatecznym dobrem byłoby poznanie Najwyższej Inteligencji Duchowego Słońca, ośrodka całego systemu. Ideał ten jest dla nas najwyższy, jakiego możemy pragnąć. Lecz dla istot żyjących w sferach jeszcze wyzszych, niż to duchowe Słońce, byłoby to ograniczeniem, a więc złem. Czyż nawet Prapierwiastek nie jest ograniczeniem dla Absolutu?

Filozofia hinduska powie wam wtedy, że wszystko, co istnieje jest dobrem lub złem, zależnie od obranego punktu widzenia.
Wynika stąd, że chcąc ustalić najogólniejszą klasyfikację naszych czynów, naszej Karmy, należy rozważyć ich następstwa dobre lub złe, obiektywne i subiektywne (tj. skutki naszych czynów, wywarte, z jednej strony na nas samych, z drugiej zaś na otaczający świat) we wszystkich trzech światach: fizycznym, astralnym i mentalnym.

Jednym słowem, każda istota działająca przez ogól swoich czynów, wpływa na siebie i na swoje otoczenie, przetwarzając nieustannie jedno i drugie. Każdy sam wytwarza swą własną naturę i otaczające warunki, może chwalić lub ganić tylko sam siebie, gdyż sam stanowi o swoim łosie i tworzy przeznaczenie. Wszystkim zaś rządzi Prawo Powszechnej Sprawiedliwości.

Zaś owe doskonałe Prawo jest w istocie swojej jednym z Władcą i Panem Wszechświata, bowiem: „Odda On człowiekowi wedle jego dzieł. Nie łudźcie się, nie wolno nikomu naigrywać się z Boga, gdyż co człowiek posieje to samo zbierze”.

Nie ma większej Prawdy ponad stwierdzenie: sami tworzymy swoje przeznaczenie, nasze życie rozwija się z kłębka, który snujemy własnymi rękami.
Nasz obecny stan nie wynika z przypadku ani też z kaprysu jakiegoś despotycznego Boga, stworzonego dowolnie przez nas na obraz i podobieństwo nasze. Zdajmy sobie z tego sprawę, a staniemy się wolnymi ludźmi! Z żebraków, jakimi byliśmy dotychczas, zmienimy się w obywateli Wszechświata. Poznacie też wtedy, że wasza przyszłość jest w waszym ręku; od was zależy urobić ją według własnej woli.

„Jeśli cierpię dziś, to dlatego, że w przeszłości łamałem Prawo. Mogę winić tylko siebie: ze spokojem i męstwem będę stawiać czoło wszystkim pozornym niesprawiedliwościom, które dziś znoszę”. Tak mówi człowiek, który zrozumiał swoje położenie. Kroczy on swoją drogą z podniesionym czołem, cierpliwy wobec teraźniejszości — skutku fatalnej przeszłości — pełen nadziei i ufności w przyszłość swobodną, którą sam sobie gotuje. Człowiek zależny od siebie samego, niepodległy i ufający sobie, cierpimy i mężny — oto wynik zdrowego zrozumienia Karmy.

O Karmie jako działaniu 

Słowo sanskryckie Karma lub poprawniej Karman, znaczy właściwie działanie, czynność. Stąd wypływa jej znaczenie, jako prawo przyczynowości lub następstwa przyczynowego: każda przyczyna jest bowiem czynem, a każdy czyn przyczyną. Wszelki skutek jest z konieczności wynikiem jakiegoś działania, zresztą jest też i sam czynem, a uważany z kolei jako przyczyna, wytwarzą nowe skutki. Ponieważ zaś szereg przyczyn i skutków jest właściwie łańcuchem działań, wytwarzających się wzajemnie, cały ten proces otrzymał miano Karmy, czyli działania. Ludzie, wyobrażający sobie, że znają filozofię Wschodu, rozumieją zazwyczaj pod tym mianem prawo, rządzące wyłącznie losami człowieka. Właściwie Karma znaczy o wiele więcej: rozciąga się ona i stosuje do całokształtu działalności kosmicznej; rządzi ogromem stworzenia w jego całości.

Jest zupełnym niepodobieństwem dla ograniczonej świadomości ludzkiej zbadać prawo Karmy we wszystkich wielorakich jego przejawach, ogarniających cały Wszechświat. Toteż wielcy Mistrzowie hinduscy, między innymi Budda, zabraniali swoim uczniom wszelkich dyskusji, dążących do wyczerpującego oświetlenia tej sprawy. Według nich Karma jest w swojej istocie rzeczą nieogarnioną dla ludzkiej myśli. W tym krótkim szkicu można podać tylko ogólne zasady tego Wszechświatowego prawa.

Pierwsza z tych zasad jest następująca:

Wszystko, co istnieje, jest czynem: istnieć i działać — to jedno.

Nie ma w całym świecie ani jednej materii, która by nie była czynna. Na przykład ołówek, powiecie może, iż jest bierny. Mylicie się! Jego materia może się wam wyda względnie bezwładna, a jednak, jeśli go widzicie, znaczy to, że zmienia on kierunek i barwę światła, które pada na siatkówkę; a więc oddzialywuje. czyli jest czynny. Zresztą, zarówno uczony jak i jasnowidz, powiedzą wam, iż każda cząstka materii znajduje się w czynnym ruchu. Zgodziwszy się na to, możemy podzielić przedmioty na wywierające działanie proste i złożone, przyjmując na przykład ostatni atom fizyczny za działanie ruchu prostego (oczywiście może to być jedynie umowny warunek, widzieliśmy bowiem, przy analizie Wszechrzeczy, że ostateczny atom fizyczny jest tylko ruchem substancji astralnej, a analiza taka da się prowadzić teoretycznie w nieskończoność aż do Praprzyczyny).
Następnie można wyobrazić sobie mnóstwo takich atomów, czyli prostych wirów, połączonych ze sobą pewnym prawem i tworzących jednostkę zbiorową. Specjalne ułożenie tych jednostek utworzy nowy ośrodek działań, jeszcze bardziej złożony.
Ciało ludzkie może nam tu służyć za przykład: każdą komórkę możemy uważać (na mocy umowy) za prosty ruch: pewna ilość skupionych komórek tworzy organ, nową zbiorową jednostkę, zaś pewna ilość organów. złączonych według określonego prawa — stanowi ciało ludzkie. To ostatnie można uważać z kolei za jednostkę: posuwając syntezę jeszcze dalej, otrzymamy naród, rasę, ludzkość — szereg jednostek coraz to bardziej złożonych, ogarniających w końcu cały Wszechświat.
Wszystko we wszechświecie jest więc działaniem względnie prostym lub złożonym; Wszechświat jest olbrzymim zespołem tych działań, zespołem harmonijnym, prawidłowym i planowym.

Druga zasada jest następująca: 
Byt powszechny, równoznaczny — według zasady pierwszej — z powszechnym działaniem, zmienia się nieustannie wskutek tegoż ruchu.

Zmienność ta, w ewolucji czynnego bytu, może się wyrazić postępem lub ruchem wstecznym, przy czym ciągłość i tożsamość istoty nie zmienia się. Na przykład nasze ciało przeobraża się, jak widzieliśmy, wskutek oddziaływań świata zewnętrznego, lecz pozostaje sobą w ciągu całego życia człowieka. W tym znaczeniu rozumiem tożsamość i ciągłość bytu.

 

 
 
 
Reklamy

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 8 lipca 2013, in Uncategorized and tagged , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: