„Książka o Niej” (rozdział pierwszy)

 

Pisane razem zB.B.

Rozdział pierwszy

Ona była z mojego snu.

Późnym wieczorem, gdy już układałem się do snu, zapukała do mnie znajoma wróżka. Powiedziała, że jest lekko wstawiona i wszystko ją cieszy, nawet moja zaskoczona mina. Powiedziała, że przed chwilą opuściła towarzystwo, bo musiała do mnie przyjść. Tajemniczo dodała , że to co jutro rano ma mi się przydarzyć objawiło jej się spontanicznie i będzie dla mnie ważne. „Jutro o świcie spotka cię to o czym marzysz” – powiedziała i ucałowała mnie w czółko na dobranoc.

Po chwili zasnąłem wpatrzony w niebo pełne gwiazd. Przyśniła mi się kobieta – zjawa. Las zasnuwały poranne mgły a ona wciąż znikała pomiędzy drzewami. Podążałem za nią ale ona była wciąż nieuchwytna. Słyszałem tylko jej głos. Mówiła:

„Myślę i myślę i myślę gdzie mógłbyś się zaszyć żeby napisać o tym co cię przepełnia. To będzie opowieść o mnie, prawda? Bóg mi podpowie gdzie, jeżeli będzie dane nam spotkać się w realnym życiu. W tym,po drugiej stronie, jest to pewne – spotkamy się i będzie radośnie, chociaż… Ale i to nasze ziemskie spotkanie już jest blisko, a rano będzie bardzo blisko. Wiesz Marcinie, mam cały czas takie marzenie; przytulny domek na skraju lasu, latem zatopiony w kwiatach, a zimą otulony śniegiem, otwarty dla dobrych ludzi w którym każdy czuje się jak u siebie. I wyobrażam sobie ciebie latem na werandzie w dużym wiklinowym fotelu, w upalne letnie wieczory drzwi na taras szeroko otwarte, świerszcze dają koncert. Zimą odpoczywasz na kanapie. Nieopodal skrzy się ogień z kominka, a ty piszesz książki. W przerwie ucinamy sobie pogawędkę, śmiejemy się wesoło, ogień też wesoło tańczy w chłodne wieczory, a ty co i rusz wyjeżdżasz do Warszawy, podrzucasz żonie a to konfitury z jagód, a to suszone grzybki. Czasami przyjeżdżacie razem i dołącza do was córka, a wkrótce wnuki. I są jeszcze inni ludzie, wszyscy szczerzy, radośni weseli i wiedzą, że zawsze, kiedy tylko chcą mogą wpadać do tego domku. A ja, gospodyni, będę najszczęśliwsza, że mogę sprawiać wszystkim radość. Może to marzenie kiedyś spełni się. A teraz lecę, lecę, znikam , znikam, czekam, czekam…”

I jak to w śnie bywa:  zjawa rozpłynęła się w mgle zostawiając we mnie uczucie niespełnienia.

O czwartej rano byłem już na nogach. Zaparzyłem kawę, tak jak lubię – pod przykryciem i na blasze, przegryzłem garstką pestek słonecznikowych, zabrałem aparat fotograficzny i wsiadłem do samochodu. Dookoła panowała mgła. Postanowiłem  jezioro objechać dookoła. Oczywiście w duchu śmiałem się z przepowiedni wróżki – bo ta „mała była wstawiona” – zaśpiewałem, uchyliłem okno i pstryknąłem pierwsze zdjęcie.

Tafla jezioro była ledwo widoczna. Skręciłem z szosy w las. Słońce wschodziło i mgła ustępowała. Promienie słoneczne przepędzały mrok. Stawałem co chwila i pstrykałem zdjęcia. W jakimś momencie zauważyłem krzak róż rosnący przy skrzyżowaniu dróg. Odebrałem to jako znak i skręciłem w zupełnie mi nie znaną dróżkę. „Dobra Wróżko. Czym mnie dziś zaskoczysz?” – pomyślałem

Gdy przejechałem dróżką kilkaset metrów nagle zgasł silnik w samochodzie i nie chciał zapalić.  Zrezygnowany, postanowiłem pójść dalej  piechotą. Po kilkunastu metrach zauważyłem dziwnie rozjaśniony konar sosny i pod nią leżącą postać. w strumieniu światła, w powiewnej sukience, leżała wśród krzaczków poziomek kobieta. Gdy podszedłem do niej; otworzyła oczy, usiadła opierając się o konar i powiedziała wpatrując się we mnie z rozbawieniem.

„Czekam tu na ciebie i czekam. Nie spieszyłeś się. Oj nie ładnie, nie ładnie” . Stanąłem jak wryty i zaniemówiłem. Ona była z mojego snu.

Nie mogłem oderwać od niej wzroku, coś urzekającego było w jej postaci, podniosła się leciutko i stanęła przede mną . Oczy jej skrzyły się jak dwie iskierki, długie, jasne włosy rozwiewał delikatny podmuch wiatru, cała jej postać migotała w blasku słońca, była i jakby jej nie było?
Jawa to czy sen, zastanawiałem się, gdy ona znowu odezwała się czystym, jakby anielskim głosem.

„Choć ze mną Marcinie i niczego się nie bój. Tak, to ja, kobieta z Twoich snów, zabiorę Cię do mojego bajkowego świata, w którym nic się nie musi a jedynie chce, w którym wszystko o czym pomyślisz natychmiast spełnia się, w  którym wszystko jest możliwe i żyje się beztrosko, łatwo i szczęśliwie, jak w bajce, najpiękniejszej bajce”

Cdn ))

 
 

 

 

Advertisements

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 21 lipca 2013, in Uncategorized. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: