Rozumieć siebie

 

Rozumieć siebie.

 

 

Szedłem ze swym przyjacielem ulicą. Ujrzeliśmy przed sobą człowieka, który zatrzymał się, podniósł coś z ziemi, obejrzał i włożył do kieszeni. Przyjaciel zapytał: Cóż człowiek ten podniósł? Odparłem: Podniósł odrobinę Prawdy. To chyba bardzo dla ciebie niekorzystne – rzekł mój przyjaciel. Ależ nie – odparłem chichocząc – pozwolę mu ją teraz zinstytucjonalizować. (Szatan)

Prawda jest krainą bez dróg i nie można zbliżyć się do niej po żadnej drodze.

Nie zbliża do niej żadna religia, żadna sekta. Prawda, będąc nie ograniczoną, nie uwarunkowaną nie może zostać zinstytucjonalizowana. Tworzenie organizacji, która by wiodła, czy siłą prowadziła ludzi do niej – jest skazane na niepowodzenie i wyrządza wielu ludziom krzywdę. Wiara jest sprawą czysto osobistą. Jeśli się ją instytucjonalizuje to umiera ona i ulega krystalizacji, staje się wyznaniem, sektą, religią, którą narzuca się innym. Tak czynią „wybrane” grupy na całym świecie. Zawęża się prawdę i czyni z niej zabawkę dla ludzi słabych, dla tych, którzy są chwilowo niezadowoleni.

Prawdy nie da się sprowadzić w dół, to raczej jednostka zdobyć się musi na wysiłek, by się do niej wznieść. Nie można sprowadzić szczytu góry w dolinę. Jeśli chce się zdobyć szczyt góry, trzeba przejść przez dolinę i wspiąć się na zbocza nie lękając się niebezpiecznych przepaści. Prawdy nie można „obniżyć”. To przede wszystkim organizacje podtrzymują zainteresowanie ideami, ale organizacje te budzą jedynie zainteresowanie zewnętrzne. Zainteresowanie, które nie jest zrodzone z miłości do Prawdy dla niej samej, a jedynie wzbudzone przez organizację – jest bezwartościowe. Organizacja staje się szkieletem, do którego jej członkowie mogą się wygodnie dopasować. Oni nie pożądają już Prawdy, czy szczytu góry, ale raczej wyszukują sobie wygodne miejsce lub pozwalają, by umieściła ich tam organizacja i uważają, że organizacja ta będzie w ten sposób wiodła ich do Prawdy.

To nie my znajdujemy Prawdę. To Prawda znajduje nas. Musimy się tylko przygotować.

Czy można zaprosić gościa, którego się nie zna? Nie. Ale można wysprzątać dom tak, że kiedy ten przyjdzie, będziemy gotowi przyjąć go i poznać. Gdy się jest cierpliwym dostrzega się Prawdę – przez chwilę gdy przemawia Głos. Ale owa chwila wystarcza, aby mieć pewność, że nie pochodziła ona z wiary, a z doświadczenia. Nie z doświadczenia innych, a własnego. To owa pewność podtrzymuje poszukiwania i rozwój. Przede wszystkim trzeba uspokoić umysł. Tylko wtedy będzie można słuchać Głosu, który jest w nas. Nie można być niecierpliwym, gdyż intuicja, która otwiera świadomość, przychodzi rzadko. Może to być tylko kropla, ale kiedy się pojawia, jest jak ocean. Głos, który wtedy przemawia, to Głos Wewnętrznego Człowieka, Człowieka Kosmicznego, Głos „Ja”. Nazwać go można dowolnie Umiłowanym, jak czynią to sufiowie; kamieniem fi-lozoficznym, jak alchemicy; Bogiem, Buddą, Parśwą; nazwać go można On albo Ona.

Ale To ,ten Głos, istnieje i jest, jest Tym prawdziwym, ponieważ Ty i To nie jesteście osobno. Ty jesteś Tym. Tak więc pozostawieni jesteśmy samym sobie – i taka jest sytuacja człowieka, który traktuje ten problem poważnie. Gdy już nie oglądasz się na nikogo i od nikogo nie oczekujesz pomocy, wtedy jesteś na tyle wolny, by dokonywać odkryć. Wolność wyzwala też energię; ale wolność nie może zrobić nic złego. Wolność jest zupełnie różna od buntu. Gdy w kimś jest wolność, nie ma mowy o czynieniu dobra i zła. Jesteśmy wolni i z tego centralnego punktu działamy.

Od tej chwili nie ma strachu, a umysł, który się nie boi, jest zdolny do wielkiej miłości. A miłość może czynić, co zechce. Toteż wypada nam teraz uczyć się siebie samych – nie opinii jakiegoś psychoanalityka lub filozofa, bowiem gdy uczymy się siebie według kogoś innego, uczymy się tylko jego, a nie siebie. Przystępujmy zatem do uczenia się tego, czym aktualnie jesteśmy. Zrozumiawszy, że chcąc dokonać całkowitej przemiany w strukturze swej psychiki, nie możemy opierać się na żadnym zewnętrznym autorytecie, spotykamy się z nieskończenie większą trudnością odrzucenia swego własnego wewnętrznego autorytetu, autorytetu swych odrębnych, drobnych doświadczeń i nagromadzonych opinii, wiedzy, pojęć i ideałów.

Jeśli wczorajsze doświadczenie czegoś nas nauczyło, to staje się ono nowym autorytetem – ten autorytet dnia wczorajszego jest równie szkodliwy jak autorytet sprzed tysięcy lat. Aby zrozumieć siebie, nie potrzeba wcale ani autorytetu dnia wczorajszego ani autorytetu sprzed tysięcy lat, ponieważ jesteśmy żywymi istotami zawsze w ruchu, nigdy w spoczynku. Gdy patrzymy na siebie podług martwego autorytetu z dnia wczorajszego, nie udaje nam się zrozumieć żywego ruchu ani piękna i wartości tego ruchu.

Aby być wolnym od wszelkiego autorytetu, własnego i cudzego, trzeba umrzeć dla wszystkiego co wczorajsze tak, aby nasz umysł był zawsze świeży, zawsze młody, nieskalany – pełen energii i pasji. Tylko w tym stanie człowiek się uczy i obserwuje. Do tego potrzeba wielkiego stopnia czujnej świadomości, świadomości tego, co się w nas dzieje, bez poprawiania czegokolwiek i bez osądzania, co być powinno, albowiem w chwili, gdy cokolwiek poprawiamy, stanawiamy zarazem nowy autorytet, nową cenzurę.

Tak więc przystępujmy do badania siebie samych, ale nie w ten sposób, że jedna osoba wyjaśnia, a my w miarę słuchania zgadzamy się lub nie zgadzamy z nią; chodzi o to, by podjąć podróż, odkrywczą podróż do najtajniejszych zakątków swego umysłu. By podjąć taką podróż, musimy czuć się lekko; nie możemy dźwigać brzemienia opinii, przesądów i wniosków – całego starego wyposażenia, zgromadzonego w ciągu ostatnich dwóch lub wielu tysięcy lat. Zapomnimy o wszystkim, co wiemy o sobie; zapomnijmy o wszystkim, co kiedykolwiek myśleliśmy o sobie; startujmy z miejsca, w którym nic o sobie nie wiemy.  Zacznijmy swą podróż, pozostawiwszy poza sobą wszelkie wspomnienie dnia wczorajszego – zacznijmy rozumieć siebie po raz pierwszy.

 

 
Advertisements

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 21 Lipiec 2013, in Uncategorized. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: