Dobroc tkwi w każdym

Dobroć tkwi w każdym człowieku

 

Gdyby jakiś Ojciec dobry i mądry uczestniczył przy stwarzaniu i rozwoju dziecka, musiałby rozumować następująco;
Słaba Istota, która rozwijając się stanie się Człowiekiem, narażona będzie na wszelkie niebezpieczeństwa. Cierpieć będzie od zatknięcia się z podobnymi do siebie. Zazdrość i złośliwość sprawiać jej będą cierpienia w walce o byt. Słabych pokonają i zdepcą silni. Narażona na pastwą ciągłych zniechęceń, straci wiarę w przyszłość. Potrzeba jej będzie towarzysza podróży, któryby jej życie rozjaśniał najłagodniejszym światłem – pełnym ciepła i spokoju. Trzeba jej będzie radości, szczęścia, miłości i ciepła domowego ogniska, by przy nim uzdrawiać nękaną lękami i cierpieniami świadomość. Trzeba będzie jej spokoju mędrca, by w zawieruchach Życia rozwijać się w harmonii- w zdrowiu, miłości i mądrości.

Jak zaopatrzyć wędrowca na czas pobytu na Ziemi? Jakiego towarzysza podróży mu wybrać? Może dobroć?

Otóż to, dobroć będzie niezmordowaną towarzyszką jego radości i smutków i nigdy go nie opuści. Dziecko czy dorosły człowiek dojrzały czy wiekowy mogą bez ograniczeń czerpać z tej boskiej mocy. Intelekt wskazuje, że ludzkość zawdzięcza dobroci to co najlepsze w przeszłości i teraźniejszości. Intuicja podpowiada, że przyszłość zawdzięczać jej będzie więcej, niż czasy minione. A jednak nigdy nie przestawano oczerniać jej czynów, wyszydzać jej pobudek, ośmieszać jej wysiłków.

Dostępna dla wszystkich dobroć w zarodku tkwi w każdym człowieku. Jak Słońce, zawiera ona w sobie niewyczerpaną energię. Jak Słońce, świeci dla wszystkich. Nadaje królewskość najpokorniejszemu biedakowi. Czynami swymi upiększa duszę, w której się rodzi. Co więcej, upiększa tego, który ją przygarnia.

Gdy dobroć opanuje świadomość jednostki to czyni z niej królową królów, ale jej władanie jest dyskretne. Pozostaje w ukryciu. Wystarcza jednak znalżć się w jej pobliżu, aby odczuć jej boski wdzięk..

I tak już od zarania…Wśród mroźnej nocy zmęczony wędrowiec spostrzega skromny domek. Światło padające z okien, ciepło szerzące się z tego przybytku ludzkiego napełniają jego serce rozkoszą. Jakaś słodycz wstępuje w jego duszę zanim jeszcze zdąży się zbliżyć do oddalonego mieszkania. Domyśla się tylko, iż ma przed sobą przytułek, w którym jest dobroć, i radosna nadzieja przenika jego serce.

Geniuszami są tylko wyjątkowe istoty. Bogactwo często nie wybiera swych wybrańców: sztuka złota nieraz spada niespodzianie na stertę nawozu. Przywileje urodzenia stają się udziałem jednostek przeznaczonych ku temu przez ślepy przypadek. Jedyna tylko dobroć wyciąga swe braterskie ramiona do wszystkich ludzi. Nie czyni różnicy między wielkimi a maluczkimi, między różnymi wierzeniami, płciami, wiekami, między bogaczami albo biedakami, ludźmi zdolnymi albo geniuszami. Wszyscy mogą oddawać jej cześć. Największy nędzarz albo najnieszczęśliwszy człowiek zachowuje przywilej pozostawania dobrym i praktykowania dobroci. Jej wyznawcy, skądkolwiek pochodzą, są jej jednakowo drodzy.

Cud nad cudami. Rozrzucaj dobroć na zewnątrz a ona urośnie w twojej duszy. Dobroć, zająwszy kącik naszej świadomości, wnet przenika ją całą. Widok dobroci rozjaśnia twarz. Dobroć udziela sił słabym, nadziei zrozpaczonym. Drobna dawka dobroci wystarcza, jak ów dobry ewangeliczny chleb, na ukojenie cierpienia całego tłumu. Dobroć działa jak Opatrzność. Stwarza z niczego wiele. Promienie rozsiewane przez dobroć wracając do swego źródła doprowadzają do niego słodycz uzbieraną po drodze. Tym sposobem wytwarza się wokoło siebie dobrą atmosferę i wypełnia własną jaźń boską treścią.

Geniusz wymaga podziwu. Talent wymaga uznania. Bogactwo wymaga zazdrości. Wymagają również hołdów, jedynych wskaźników ich wartości. Dobroć niczego od nikogo nie wymaga. Wystarcza sama sobie. Znajduje swą nagrodę w swej własnej królewskości.

Fotki robiłem z okna pociągu…

Advertisements

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 6 sierpnia 2013, in Uncategorized. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: