Czasem wydaje ci się, że kogoś dobrze znasz…

 

…i nagle stajesz oko w oko z tym obcym, wstrętnym stworem.

 

vvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvv

 

Gdy negatywne emocje tobą zawładną,

stworzą sytuację akceptującą energię, nastrojoną na własną częstotliwość. Emocje moją wtedy czym się karmić. Ból może się żywić tylko bólem. Nie może się żywić radością. Po prostu jej nie trawi. Z chwilą gdy ciało emocjonalne przejmie władzę nad, twój apetyt na ból wzrośnie. Staniesz się ofiarą lub oprawcą. Zechcesz zadawać cierpienie albo cierpieć – jedno drugiego zresztą nie wyklucza: tak naprawdę niewielka to różnica. Oczywiście nie jesteś tego świadom i będziesz twierdził z zapałem, że wcale bólu nie pragniesz. Ale jeśli uważniej się przyjrzysz, zobaczysz, że twoje myślenie i zachowanie podporządkowane jest temu, aby ból nie ustawał -zarówno twój własny, jak i cudzy. Gdybyś był tego świadom, cały ten schemat by się rozsypał, bo trzeba być obłąkanym, żeby pragnąć bólu, a nikt nie jest obłąkany świadomie.

Każde bolesne emocjonalnie doznanie pozostawia w pamięci po sobie cierpienie. Żyje ono w tobie jeszcze długo po fakcie, miesza się z zadawnionym bólem, który wcześniej w sobie miałeś, i wrasta w umysł i ciało. Zasada ta oczywiście dotyczy także wszystkiego, co wycierpiałeś w dzieciństwie z powodu nieświadomości świata, w którym zdarzyło ci się urodzić. Z nagromadzonego bólu powstaje negatywne pole energetyczne, wypełniające twoje ciało i umysł. Jeśli masz wrażenie, że jest to niewidzialny, odrębny byt, niewiele się mylisz. Z bólu emocjonalnego powstaje bowiem ciało emocjonalne.

Ma ono dwa tryby istnienia: utajony i czynny. U jednej osoby może przez dziewięćdziesiąt procent czasu pozostawać w uśpieniu, natomiast u innej, głęboko nieszczęśliwej, potrafi być stale aktywne. Niektórzy ludzie uczestniczą w życiu niemal wyłącznie za pośrednictwem swojego ciała emocjonalnego, inni zaś mogą odczuwać jego obecność tylko w pewnych okolicznościach – na przykład w związkach osobistych albo w sytuacjach kojarzących się z niegdysiejszą stratą lub porzuceniem, z fizycznym bądź emocjonalnym zranieniem itp. Ciało emocjonalne może dać znać o sobie pod wpływem jakiegokolwiek bodźca, zwłaszcza gdy uruchamia on echa dawnej bolesnej prawidłowości. Kiedy gotowe jest zbudzić się ze snu, wystarczy myśl czy też niewinna uwaga kogoś z najbliższego otoczenia, żeby je uruchomić.

Niektóre ciała emocjonalne są nieznośne, ale stosunkowo mało szkodliwe – trochę jak rozkapryszone dziecko. Zdarzają się też jednak złośliwe, niszczycielskie potwory, istne demony. Część z nich posługuje się przemocą fizyczną, ale znacznie liczniejsze uciekają się do przemocy w sferze emocjonalnej. Jedne napastować będą ludzi z twojego bliższego lub dalszego otoczenia, podczas gdy inne zaatakują ciebie – swojego żywiciela. Myśli i uczucia, które budzą w tobie własne życie, przybierają wtedy głęboko negatywny, autodestrukcyjny odcień. Często bywa to przyczyną schorzeń i nieszczęśliwych wypadków. Niektóre ciała emocjonalne doprowadzają swoich żywicieli do samobójstwa.

 

To nie my znajdujemy Prawdę. To Prawda znajduje nas. Musimy się tylko przygotować.

Czy można zaprosić gościa, którego się nie zna? Nie. Ale można wysprzątać dom tak, że kiedy ten przyjdzie, będziemy gotowi przyjąć go i poznać. Gdy się jest cierpliwym dostrzega się Prawdę – przez chwilę gdy przemawia Wewnetrzny  Głos. Ale owa chwila wystarcza, aby mieć pewność, że pochodziła ona z doświadczenia. Nie z doświadczenia innych, a własnego. To owa pewność podtrzymuje poszukiwania i rozwój. Przede wszystkim trzeba uspokoić umysł. Tylko wtedy będzie można słuchać Wewnętrznego Głosu, który jest w nas. Nie można być niecierpliwym, gdyż intuicja, która otwiera świadomość, przychodzi rzadko. Może to być tylko kropla, ale kiedy się pojawia, jest jak ocean. Głos, który wtedy przemawia, to Głos Człowieka Kosmicznego, Głos „Wyższego Ja” Głos Boga. Nazwać go można dowolnie.

Ale to ten Głos, istnieje i jest, jest tym prawdziwym, ponieważ Ty i To nie jesteście osobno. Ty jesteś Tym. Tak więc pozostawieni jesteśmy samym sobie – i taka jest sytuacja człowieka, który traktuje ten problem poważnie. Gdy już nie oglądasz się na nikogo i od nikogo nie oczekujesz pomocy, wtedy jesteś na tyle wolny, by dokonywać odkryć. Wolność wyzwala też energię; ale wolność nie może zrobić nic złego.

Wolność jest zupełnie różna od buntu. Od tej chwili nie ma w nas strachu, a umysł, który się nie boi, jest zdolny do wielkiej miłości. A miłość może czynić, co zechce. Toteż wypada nam teraz uczyć się siebie samych – nie opinii jakiegoś psychoanalityka lub filozofa, bowiem gdy uczymy się siebie według kogoś innego, uczymy się tylko jego, a nie siebie. Przystępujmy zatem do uczenia się tego, czym aktualnie jesteśmy..

Jeśli wczorajsze doświadczenie czegoś nas nauczyło, to staje się ono nowym autorytetem – ten autorytet dnia wczorajszego jest równie szkodliwy jak autorytet sprzed tysięcy lat. Aby zrozumieć siebie, nie potrzeba wcale ani autorytetu dnia wczorajszego ani autorytetu sprzed tysięcy lat, ponieważ jesteśmy żywymi istotami zawsze w ruchu, nigdy w spoczynku. Gdy patrzymy na siebie podług martwego autorytetu z dnia wczorajszego, nie udaje nam się zrozumieć żywego ruchu ani piękna i wartości tego ruchu.

Aby być wolnym od wszelkiego autorytetu, własnego i cudzego, trzeba umrzeć dla wszystkiego co wczorajsze tak, aby nasz umysł był zawsze świeży, zawsze młody, nieskalany – pełen energii i pasji. Tylko w tym stanie człowiek się uczy i obserwuje.

Do tego potrzeba wielkiego stopnia czujnej świadomości, świadomości tego, co się w nas dzieje, bez poprawiania czegokolwiek i bez osądzania, co być powinno, albowiem w chwili, gdy cokolwiek poprawiamy, stanawiamy zarazem nowy autorytet, nową cenzurę.

Tak więc przystępujmy do badania siebie samych, ale nie w ten sposób, że jedna osoba wyjaśnia, a my w miarę słuchania zgadzamy się lub nie zgadzamy z nią; chodzi o to, by podjąć podróż, odkrywczą podróż do najtajniejszych zakątków swego umysłu. By podjąć taką podróż, musimy czuć się lekko; nie możemy dźwigać brzemienia opinii, przesądów i wniosków – całego starego wyposażenia, zgromadzonego w ciągu ostatnich dwóch lub wielu tysięcy lat. Zapomnimy o wszystkim, co wiemy o sobie; zapomnijmy o wszystkim, co kiedykolwiek myśleliśmy o sobie; startujmy z miejsca, w którym nic o sobie nie wiemy. Zacznijmy swą podróż, pozostawiwszy poza sobą wszelkie wspomnienie dnia wczorajszego – zacznijmy rozumieć siebie po raz pierwszy.

W artykule skorzystałem z tekstów J.Krishnamurti i Eckahart Tolle

 

Medytacja w ciszy nocnej,

Zauważam w sobie wszelkie przejawy niezadowolenia: irytację, zniecierpliwienie, zasępienie, chęć czynienia krzywdy, gniew, przygnębienie, pragnienie żeby w moim związku osobistym pojawiła się nuta dramatu. Te przejawy mogą znaczyć, że moje ciało emocjonalne próbuje zbudzić się z uśpienia. Jeśli rzeczywiście się zbudzi, natychmiast zmuszony jestem zareagować.

Ciało emocjonalne walczy o przetrwanie – tak jak każdy byt. Przetrwać zaś zdoła tylko pod warunkiem, że skłoni mnie, abym bezwiednie z nim się utożsamił. Może wtedy działać z ukrycia, przejąć władzę, „stać się mną” i za moim pośrednictwem żyć. Potrzebuje mnie jako narzędzia zdobywania „pokarmu”. Będzie się żywiło każdym doznaniem, które wibruje pokrewną mu energią – wszystkim, co rodzi nowy ból pod jakąkolwiek postacią: gniewu, skłonności niszczycielskich, nienawiści, rozpaczy, dramatycznych emocji, przemocy, a nawet choroby.

 

 


Autor: Marcin Sznajder
Linkowanie do strony wydruku (tej strony) jest zabronione
Advertisements

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 6 listopada 2013, in Uncategorized. Bookmark the permalink. 1 komentarz.

  1. Ciekawie do tego podszedłeś, podoba mi się. Każdy kiedyś potrzebuje wyciszenia i zaakceptowania własnego ja.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: