Dzwiek i jego tajemnicza moc

„Istnieje wiele szkół, które uczą, a także setki ośrodków utrzymujących, że leczą za pomocą muzyki wiele zaburzeń, od migreny po otyłość i obstrukcję.

Idea, że dźwięk ma w sobie ogromną i tajemniczą moc, jest stara jak człowiek. To nie przypadek, że w różnych mitach dotyczących stworzenia, poczynając od Biblii, właśnie dźwięk wskazywany jest jako źródło wszystkiego. „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo” – tak rozpoczyna się Ewangelia według świętego Jana.

Dla Hindusów owym dźwiękiem było magiczne OM, pierwszy ze wszystkich dźwięków, skupiający w sobie wszystkie inne; dźwięk, poprzez który Brahman, stwórca, objawia się, zanim się jeszcze ukaże w swej postaci. Również według współczesnej nauki wszechświat zaczął się od dźwięku: Wielkiego Wybuchu.

Domniemana boska natura dźwięku sprawiła, że w wielu cywilizacjach człowiek dostrzegał w nim związek z bogami, a dzwony, dzwonki i talerze, bębny i gongi są wciąż obecne w ceremoniach różnych religii, natomiast szamani na wszystkich kontynentach nadal używają muszli i rogów, aby wejść w kontakt z duchami.

OM dla Hindusów składa się z A (pierwszy dźwięk wydawany przez kogoś, kto otwiera usta). U (dźwięk, kiedy usta się zamykają), M (odgios zamkniętych ust). Od tego A+U + M = OM miałoby pochodzić amen z modlitw chrześcijańskich .

W kulturach różnych ludów istnieją legendy – bardzo do siebie podobne – według których dźwięk stosowany przez kogoś, kto potrafi kontrolować jego moc, może zabić albo wskrzesić człowieka, może wywołać deszcz lub burzę ognia, może wytworzyć obrazy z niczego lub też zniszczyć materię – tak jak się stało z murami Jerycha.

W starożytnych Chinach przypisywano muzyce moc czynienia ziemi urodzajną oraz zmieniania charakteru człowieka. W starożytnym Egipcie stosowano muzykę dla złagodzenia bólu rodzących. W Indiach istnieją stare teksty sanskryckie, opisujące terapeutyczne walory muzyki. Podobne traktaty zapisano także po arabsku. Jak wiadomo, sam Hipokrates uciekał się czasem do muzyki w trakcie leczenia swoich pacjentów na wyspie Kos.

Teoria terapeutycznego efektu dźwięku była początkowo owocem intuicji mistycznych, które nauka zdaje się dziś na swój sposób potwierdzać. Według tych hipotez każda żyjąca istota i każdy przedmiot, będąc zbiorem części pozostających w nieustannym ruchu („w nieustannym tańcu” – jak mawiali starożytni), wydaje dźwięk, który odzwierciedla naturę tego stworzenia lub tej rzeczy. Każde zakłócenie, każda dysharmonia w tym dźwięku staje się powodem choroby. Chory może zostać wyleczony, jeśli przywróci się pierwotną harmonię człowieka poprzez interwencję „właściwego” dźwięku, który wytworzy konieczne współbrzmienie.

Szaleństwo? Może jednak nie. Jeśli pomyśleć, jaki wpływ może mieć muzyka na nasz stan ducha, jak marsze wojskowe pobudzają żołnierzy na polu bitwy lub jak rozczulają nas melodie miłosne, nietrudno sobie wyobrazić efekt wywołany przez muzykę, której dźwięk wychodzi poza poziom emocjonalny i naprawdę przenika do naszego ciała, powodując, że komórki zaczynają wibrować we właściwym rytmie.

Posiłkując się tymi teoriami, niektórzy współcześni muzycy indyjscy próbują rozpoznać, które ragi, klasyczne struktury muzyczne, mają właściwy rytm dla leczenia których chorób. Długa seria zależności została już ustalona dla różnych patologii, poczynając od anoreksji po gorączki reumatyczne.

Od samego początku swego istnienia, w czasach ryszich, joga uznawała wielkie znaczenie dźwięku, a jedną z dyscyplin pozwalających na wyjście poza ciało i spowodowanie, że jednostka staje się jednością z absolutem, jest właśnie nada-joga, joga dźwięku. Docierając świadomością aż do chwili, kiedy myśl boska staje się słowem – to znaczy dźwiękiem i stworzeniem – jogin jest w stanie usłyszeć, nie za pomocą fizycznego narządu słuchu, ale wewnętrznymi uszami duszy, boski dźwięk i połączyć się z ową rzeczywistością transcendentną, która jest ostatecznym celem jego praktyki.”

Tekst za T.Terzanim

Fotki – z „Mszy na Wodzie” i nocne śpiewy przy ognisku (Studzieniczna – Sanktuarium maryjne)

 

Reklamy

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 4 grudnia 2013, in Uncategorized. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: