„Głębiej” o Jodze


„Głębiej” o Jodze

Joga oznacza być świadomym samego siebie w każdym momencie, być świadomym każdego gestu, każdej myśli.

 

 

Jadąc pociągiem na trasie  Warszawa – Augustów-spoglądałem na widoki za oknem. Dzień byl szary. W bezprzedziałowym wagonie było tylko kilka osób. Miarowy stukot kół zapraszał do snu, do medytacji. By nie zasnąć i nie przegapić docelowej stacji sięgnąłem do plecaka po komputer. Czytałem…

„Wędruj brzegiem morza i pozwól, by ta medytacja na ciebie zstąpiła. Jeśli tak się stanie, nie podążaj za nią. To, za czym podążasz, będzie wspomnieniem tego, czym ona była – a to, co było, zabija to, co jest. A kiedy wędrujesz wśród wzgórz, pozwól, by wszystko wokół opowiadało ci o pięknie i bólu życia; w ten sposób uświadomisz sobie własne cierpienie i położysz mu kres. Medytacja jest korzeniem, łodygą, liśćmi, kwiatem i owocem. To słowa oddzielają owoc, kwiat, liście, łodygę i korzeń. Gdy dokona się taki podział, działanie nie rodzi dobra: cnota jest postrzeganiem całościowym…”

„W medytacji ważna jest jakość umysłu i serca. Nie to, co zyskujemy, nie przypisywane sobie osiągnięcia, ale umysł, który jest nieskalany i bezbronny. Stan pozytywny istnieje dzięki negacji. Samo gromadzenie doświadczeń lub życie w ich obrębie niweczą czystość medytacji. Medytacja nie jest środkiem wiodącym do jakiegoś celu. Jest zarówno środkiem, jak i celem . Doznania nie mogą sprawić, by umysł stał się nieskalany. To negacja doznań wywołuje ów pozytywny stan czystości, którego nie jest w stanie kształtować myśl. Myśl nigdy nie jest czysta. Medytacja wycisza myśl; nie dokonuje tego „medytujący” on bowiem jest medytacją. Bez medytacji żyjemy niczym ślepcy w cudownym świecie świateł i barw.”

 

„Poklikałem” w ikonki na ekranie komputera i znalazłem taki oto fragment tekstu:

 

„…Niespodzianką był Swami. Około siedemdziesiątki, wysoki, szczupły, lekko zgarbiony, odziany w pomarańczową tunikę, przybył w połowie tygodnia, ale już swoją pierwszą „mową o zachodzie słońca” nadał całemu seminarium nowy wymiar. Człowiek ten był wykształcony, inteligentny, bardzo bystry, ale czuło się, że nie ma żadnej potrzeby tego okazywać. Emanował pogodą ducha.

– Poszukiwanie duchowe jest poszukiwaniem poznania, a jedynym poznaniem, za jakim warto podążać, jest poznanie samego siebie – zagaił. – Sądzimy, że wiemy, ale wiemy tylko to, co widzimy, co słyszymy, czego doznajemy zmysłami. Tak naprawdę to wszystko, co jawi się nam jako rzeczywistość, nie jest rzeczywiste. Materia nie istnieje, tylko jawi się nam, jakby istniała…

Dobrze wiedział, do kogo się zwraca, i szybko zmierzył się, ze sporą dozą ironii, z tematem, który nas tam sprowadził.

– Joga?

Oczywiście, jest zdrowa dla ciała – powiedział -i przyjemnie jest móc się schylić, by podnieść kartkę, nie musząc nikogo prosić o pomoc. Jednak celem jogi nie jest ciało. Oznacza ona kontrolowanie umysłu, jedność między ciałem a umysłem; nie po to, żeby zostać atletą, ale by utrzymać ciało w zdrowiu. Ciało to środek transportu, podobnie jak samochód. Powinno być dobrze utrzymywane, żeby dotrzeć do miejsca przeznaczenia. Nie należy jednak mylić celu ze środkiem.

Było oczywiste, że nie ma wiele respektu dla tego, czym się stała joga, ani dla tych, którzy ją dzisiaj praktykują. Wyraził to jasno, mówiąc o zachodniej obsesji pojęcia własności, owej potrzeby określania wszystkiego w kategoriach „ja” i „moje”. Miał zabawny sposób wyjaśniania różnych spraw.

– Wy mówicie: „To mieszkanie jest moje”. Ale jeśli się dobrze przyjrzycie, jego podłoga to sufit mieszkania piętro niżej, a ścianę dzielicie z sąsiadem. Nic nie jest naprawdę wasze. Absolutnie nic… jeszcze mniej wasze ciało. Wiele osób może się upominać o jego własność: wasza matka, wasz ojciec, wasz współmałżonek w oparciu o sakrament małżeństwa, państwo, wobec którego wasze ciało ma obowiązki obywatelskie, sama ziemia, ogień, który utrzymuje was we właściwej temperaturze, woda i warzywa, które jecie. Wszyscy oni mogą powiedzieć: „To ciało jest moje”…

Wy sami nic nie posiadacie. Nie jest wasze nawet to, co wiecie. Dostaliście to z książek albo od nauczyciela. A jednak wciąż powtarzacie: „To jest moje ciało”. Wydaje się wam ono tak bardzo wasze, że się z nim identyfikujecie. Mówicie: ,ja” i myślicie o waszym ciele. Ale jeśli Ja” to ten, kto identyfikuje ciało, nie może więc być ciałem. Podmiot, który obserwuje przedmiot-ciało, nie może być ciałem.

Mówił też:
-Joga oznacza być świadomym samego siebie w każdym momencie, być świadomym każdego gestu, każdej myśli. A kto nie zważa na każdą chwilę swojego życia, ryzykuje, że skończy jak człowiek z historyjki, którą opowiedział z cudowną mimiką.

Pewien człowiek wie, że na świecie istnieje kamień zdolny przemienić przez samo dotknięcie żelazo w złoto. Postanawia go odnaleźć. Przepasuje się w pasie łańcuchem i wyrusza w drogę. Podnosi każdy napotkany kamień i uderza nim w łańcuch. Żelazo pozostaje żelazem, a on wyrzuca kamień. Podnosi następny, uderza i wyrzuca. I tak przez kolejne tygodnie, miesiące – coraz mniej uważnie. Aż któregoś dnia zatrzymuje go jakieś dziecko. – Ej stary, gdzie znalazłeś ten piękny, złoty łańcuch? Mężczyzna patrzy na łańcuch. Naprawdę stał się złoty! Ale który z tysięcy podniesionych i odrzuconych kamieni okazał się tym właściwym?

Swami był bardzo krytyczny w stosunku do zachodnich wartości, szczególnie amerykańskich. Mówił, że na Zachodzie wszystko musi być użyteczne, w przeciwnym wypadku nie ma żadnej wartości.- To jest mentalność sępa, który lata wysoko, ale oczy ma zawsze skierowane w dół, w poszukiwaniu czegoś, co może złapać w szpony.

W gruncie rzeczy cały czas mówił o jodze i chciał, byśmy zrozumieli, że praktyka ta kryje w sobie dużo więcej niż tylko asany i pranajamę. Były to tylko dwa z ośmiu aspektów dyscypliny jogina. Jakby rzucając wyzwanie powadze uczestników, zaczai mówić o pozostałych sześciu: rezygnacji z przemocy, oderwaniu się od spraw materialnych, rezygnacji z fałszu, wyzwoleniu się z oków zmysłów, a także o koncentracji i medytacji. Tylko połączenie tych wszystkich elementów było jogą.

– Joga jest środkiem, drogą, poprzez którą człowiek łączy swoje ograniczone Ja” z Nieskończonym Bytem. To wewnętrzna podróż. Celem jest osiągnięcie doskonałości, jednak nie ma to nic wspólnego ze stanem fizycznym. Joga nie ma leczyć takiej czy innej patologii, takiej czy innej choroby, ale dzięki niej powinniśmy wyzwolić się od wszelkich cierpień świata materialnego, które rodzą się za każdym razem, kiedy odrywamy ją od siebie, aby skupić się na zmysłach i na przedmiotach zmysłów. Dlatego joga dąży do jedności Ja” z absolutem jako lekarstwem na wszystko, jako wyzwoleniem od wszystkiego.

 

Fragmenty z tekstów T.Terzani, J Krishnamurti

Advertisements

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 4 grudnia 2013, in Uncategorized. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: