Przygoda z malarstwem

Przygoda z malarstwem

Moja koleżanka ze studenckiej ławy tak napisała: ” urodziłeś się z pędzlem w zębach”. Zacząłem się śmiać… i pędzel wypadł… Kto go teraz z odwiedzających Eiobę podniesie?

Ku chwale Świstakowi z Eioba i podziękowanie:

Trzy lata temu Świstak przywitał mnie miło na Eioba i napisał „instrukcję malowania obrazów”. Wysłał ją do mnie. Miałem wtedy  wielką ochotę by malować ale nie miałem o tym „zielonego” pojęcia. 

Zaczęło się od krajobrazów: na bristolu, farbami akrylowymi:

Potem szkicowałem ołówkiem i malowałem akrylami tło: (dla przekory zabrałem się miedzy innymi za uznane ogólnie trudne tematy – portret, akt, konie)

A aktualnie maluje duże formaty (70×100 cm)  –  fragmenty pianki oraz inne elementy 5 mm naklejam i maluje akrylami – rodzaj płaskorzeźby w połączeniu z malarstwem

W mojej pracowni tak to wygląda:

Pozdrawiam Świstaka z całego serca, dziękując mu za rady i często ostrą polemikę… nigdy na temat malarstwa.

Oto cenne rady Świstaka zebrane z kilku liścików:

Marcinie !

Gdy nie było tak wspaniale rozwiniętej fotografii cyfrowej malarze marzyli by obraz, jak Dama z łasiczką był maksymalnie zbliżony do realu. Dziś pejzażyści mają ułatwione zadanie i by nie marznąć w plenerze, podpierają się zdjęciem. Te w Twoim arcie są artystycznym oddaniem powierzchownego piękna natury, bo do pełni doznań brakuje zapachu, smaku wdychanego powietrza, powiewu wiatru, temperatury, odgłosów ptaków, zwierząt itp. Ja do takich pejzaży dołączam osobno wyciętego jelenia, bo umieszczenie go na obrazie, zawsze będzie oskarżeniem, że to kicz. Dziś są programy komputerowe potrafiące przekształcić zdjęcie w obraz, lub wydrukować po zeskanowaniu replikę na płótnie.
Żyjący artysta malarz, może wykonać setki kopii udanego własnego dzieła. Jest to sprzeczne z interesem koneserów dzieł sztuki i tak zwanych .handlarzy / mecenasów/. Zwykły człowiek zadowala się tanią reprodukcja dzieła, która nie służy do szpanowania wobec znajomych. Dlatego nie da się wyżyć z malarstwa. Warto natomiast malować dla własnej przyjemności i satysfakcji. Może po śmierci zarobi na tym rodzina. Malowanie to czasochłonna i kosztowna zabawa.
Traktowana jest przez otoczenie jako uciążliwy bzik. Poplamione ciuchy, nieprzyjemne zapachy itp.
Prawdziwe dzieło sztuki, to pomysł mający wzbogacić duchowo innego człowieka, zmaterializowany jako rzeźba, obraz, fotografia, teledysk, film, sztuka teatralna, wiersz, aforyzm, fraszka, maksyma itp.
To co proponujesz jest do przyjęcia. Namalowałem kilka pejzaży i mogę na podstawie Twoich zdjęć namalować kolejne. Jeżeli chcesz spróbować, to zagruntuj farbą emulsyjną jakąś płytę, naszkicuj lekko ołówkiem obiekty, czy plamy w określonym kolorze i do dzieła. Obraz to taka kolorowanka, gdzie w określonych miejscach powtarzają się kolory. Można je uzyskiwać przez mieszanie farb na palecie, albo na obrazie. Potrzebujesz kilku pędzli do przenoszenia i mieszania kolorowych farb. Nie umyte pędzle można do następnego dnia przechować w wodzie.
Efekty mgły, chmur, przenikanie się barw i odcieni świetnie uzyskuje się za pomocą kawałka gąbki, takiej której używa się w tapicerstwie, gospodarstwie domowym. By namalować pejzaż nie należy kopiować fotografii tylko nastrój jaki wywołuje ona w patrzącym. To przetworzenie to artyzm, który widać w pracach impresjonistów.
Stąd profani sztuki, zawsze porównują dzieło z oryginałem, domagając się szczegółowej wierności. Dla nich trzeba by malować obraz pikselami stawiając miliony kolorowych kropek na płótnie.
Dla oszczędności, przy dużych powierzchniach korzystam ze zwykłych farb olejnych i pigmentów. Ponieważ wysychają zbyt szybko dodaje do nich 10 % pokostu lnianego. Życzę udanych prób, najlepiej na powietrzu a nie w pokoju bez dobrego światła.

Marcinie !

Jeżeli masz papierowe szkice, to przyklej je klejem lateksowym do sklejki lub płyty spilśnionej, czy co tam masz i pokryj werniksem, lub tym samym, bardziej rozcieńczonym klejem. Ten klej jest do nabycia w sklepach z panelami podłogowymi, tapetami itp. Kiedyś z lenistwa stosowałem taką technikę podpierając się odbitkami z xero.
Można też przenosić rysunek z odbitki xero na zagruntowane emulsją płótno, czy płytę, metodą kalkowania. Wystarczy miękkim ołówkiem pokryć druga stronę szkicu, odbijając rysunek, jak przy pomocy kalki ołówkowej. W poradniku malarskim pewnie jest metoda powiększania rysunku za pomocą kratki. Wystarczy pokratkować dowolną reprodukcję, by potem przenieść zawartość każdej kratki, na pokratkowane w dowolnie większej skali, podobrazie . Oglądałem wszystkie fotki na picasie, ale nie chcę Ci narzucać co warto malować na początku. Najlepiej jeden temat kilka razy, by dojść do kolorystycznej i technicznej wprawy. Pejzaże to wdzięczny temat by poszaleć improwizując kolorystycznie. Warto malować ten sam temat trzy razy jednocześnie. Oszczędzamy w ten sposób drogie farby i czas związany z przygotowaniem się trzykrotnie do malowania, potem łatwiej obdzielić przyjaciół. Każdy będzie zadowolony, bo obrazy nigdy nie będą identyczne, jak zabawimy się na różny sposób kolorystyką nieba.

Więcej:

Gąbkę tnę nożyczkami na kostki o boku 2 cm. Po umoczeniu w farbie należy ją kilkakrotnie odcisnąć na palecie by dobrze wchłonęła farbę i do dzieła . Od wielkości nacisku, topowania, lekkich pociągnięć i maźnięć na wcześniej położonej farbie/ np. niebieskie tło nieba pokrywam białymi obłokami/ zależą efekty, których nigdy nie uzyska się żadnym pędzlem, takie jak obłok na niebie, kolorowa mgła czy lekka mgiełka ,dym, opar. Suchą gąbką uzyskuje się cieniowanie, mieszanie, przenikanie i łączenie kolorów. Na jeden obraz zużywam do dziesięciu kostek, bo nie warto ich myć czy czyścić. Najlepiej trzymać gąbkę ręką przez foliową rękawiczkę. Często wycieram ręce i pędzle w szmatę, którą też się wyrzuca. Na koniec pędzle się wyciera po namoczeniu w rozcieńczalniku w papier toaletowy albo papierowy ręcznik i pozostawia w słoiku z czysta wodą. Po ponownym wytarciu z wody w szmatkę lub papier toaletowy znowu można je używać.

Więcej:

Mistrzostwo to umiejętność prostego przekazania swojej wiedzy uczniowi. Szkoląc blondynki na kursie prawa jazdy mam znakomite efekty. Wystarczy całokształt kunsztu kierowcy określić jako potrzebę opanowania skrętu pojazdem w prawo lub w lewo na najbliższym skrzyżowaniu. Silnik uwalnia nas od konia z przodu, a skrzynia biegów to jak przerzutka w rowerze. Ważne by pojazd zacząć traktować z czasem jak ciało ożywiane przez sympatyczna i empatyczną duchowość kierującego. Pojazd potrafi się odwdzięczyć bez awaryjnością i kosmicznym przebiegiem.
Wracając na raty do malowania, to radzę Ci jak najwcześniej zacząć malować zwykłymi farbami olejnymi. Mogą być to emalie. Ja kupuje cztery puszki, pokost lniany, białą, czarna i czerwoną i pigmenty, mogą być te do emulsyjnych , żółty i niebieski. Reszta kolorów to pochodne podstawowych barw. Gdy coś się nie uda na obrazie można to usunąć szmatka lekko zwilżona w benzynie ekstrakcyjnej. Czas malowania obrazu to dwie godziny. Zawsze można po wyschnięciu coś zmienić, albo dodać. Dłuższe ślęczenie jest niezdrowe dla płuc, oczu i kręgosłupa.
Kolory przygotowuje sobie w plastikowych naczyniach, każdy osobno osobnym pędzlem. Pozostałe po malowaniu farby zlewam do plastikowych butelek. Nie wyschną a na następny raz przydadzą się do gruntowania podobrazie tłem które zajmuje najwięcej miejsca na obrazie. Od tego rozpoczynam malowanie. Najpierw nanosi się ten kolor i w te miejsca gdzie on występuje w największej ilości, czyli powtarza się najczęściej. Potem inne wg tej samej zasady.
Czyli niebo na niebiesko, a jezioro na jasno szaro. To stanowi 70 % powierzchni i sobie podsycha. Wtedy nanosimy resztę kolorów, by w końcu gąbką bawić się w półcienie i przenikanie wzajemne barw. Mając tło z głowy możemy przejść do szczegółów jak drzewa, trawy, słońce itp. Przyznasz rację, że po namalowaniu drzewa, trudno jest wstawić tło w przestrzenie między gałązkami ! To co jest blisko jest wyraźniejsze, a to co dalej mniej. Tak tworzymy perspektywę, którą świetnie oddaje zdjęcie i kąt padania światła. Podobrazie dobrej jakości / płótno na ramie drewnianej/ kosztuje w sklepie dla plastyków 18 zł. Oprawa dzieła 50 zł. Ja dla siebie i znajomych maluje obrazy na płycie spilśnionej, sklejce zagruntowanej farbą emulsyjna.
/Farba ta wysycha na drugi dzień, zapobiega wnikaniu farby olejnej w płytę i obraz nigdy nie zmatowieje. Porowata powierzchnia podkładu lepiej nadaje się do szkicowania, a obraz postawiony na sztaludze nie zacieka/. Mogą sobie oprawić sami ! Cztery litry farby i pigmenty starczają na 30 obrazów. Często wykorzystuję stare ramki z reprodukcji obrazów, zbitych luster itp. dokupując w sklepie plastycznym podobrazia na twardej tekturze, Można je przycinać na wymiar ramek. Też gruntuje je białą emulsyjną farbą. Podobrazia na płótnie można zagruntować obustronnie. Nie będzie ryzyka deformacji płótna i potrzeby naciągania go za pomocą klinów.
Gotowy zestaw farb artystycznych, to tylko kilka dzieł i trzeba dokupywać osobno biel, czerń i czerwień. cdn..

Więcej:

cdn. Ja sobie kiedyś sam robiłem pędzelki do malowania drobnych detali i szczegółów na ikonach. Zbierałem własne włosy po strzyżeniu a raz nawet dostałem cały warkocz od znajomej. Trzeba kosmyk włosów związać na środku nicią i przeciągnąć przez jakąś rurkę aż pokaże się węzełek i 3 do 5 mm kosmyka. Wówczas lutownicą podgrzewamy kalafonie by jej kroplą skleić kosmyk zapobiegając wypadaniu włosów z pędzla. Kosmyk umieszczamy docelowo w rurce metalowej taniego pędzelka kupionego w kiosku Ruchu, z którego po demontażu obsadki usuwamy świńska szczecinę.
Włos nowego pędzla prostuje się zanurzając go na chwilę we wrzątku, po wyschnięciu przycinany i szlifujemy delikatnie końcówkę drobnym papierem ściernym. Takimi pędzelkami można malować po szkle, porcelanie, miniatury, modele itp.

Dla Świstaka o Ikonach

Zrobiłem fotkę z książeczki „Najpiękniejsze Modlitwy” (odbitka 20 x 30 cm – tu św. Franciszka) i nakleiłem fotkę na sosnową deseczkę 30 x 40 cm . Przykleiliśmy kawałki kory jako zarys ramy i nakleiliśmy roślinki na dole.  Wpadłem na pomysł by zrobić drugą  fotkę z tymi zielonymi jeszcze roślinkami. W pierwszym egzemplarzu ikony,  roślinki pokryte lakierem  zwiędły i straciły kolor zielony. Drugi egzemplarz już był  lepszy. Oto on:

Fotka źródłowa z książeczki

Dla Świstaka: Madonna  – ale też inny kadr (sama twarz) bez dzieciątka 

 

Advertisements

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 1 Wrzesień 2014, in Uncategorized. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: