Miłość i seks

Miłość i seks

No cóż; słyszałem opinie, że: „seks jest mocno przereklamowany”. Mój przyjaciel powiedział to bardziej dobitnie: „wiesz, to tylko góra i dół, góra i dół… nuda”

Na dzisiejsze czasy znakomicie ujęła ten temat Noemi. Oto fragment z: http://www.eioba.pl/a/4fg9/rozpaczliwie-szukajac-szczescia
„Thanatos (bóg śmierci) i Eros (bóg miłości i namiętności seksualnej) trzymają się za ręce. Pierwszy usypia bardzo skutecznie, drugi sprowadza letarg, ucieczkę, złudną szansę na odnalezienie szczęścia. Dlaczego kolejne bilbordy sugerują mi, że całe moje życie kręci się wyłącznie wokół tego jednego zagadnienia, będącego ważną częścią życia, jednym ze źródeł piękna, ale tylko częścią życia, jedną z inspiracji? Dlaczego bardziej niż źródło piękna na reklamowych bilbordach widzę tylko rozpaczliwe poszukiwanie szczęścia? Wszystko jest „za bardzo”. Zbyt szalone, zbyt wesołe, zbyt głośne, za duże… To jakby o pół kroku przed histerią. Dlaczego?

Może powody ukryte są równie głęboko, jak silnie wypierane: „Wzrastająca obsesja seksualna obecna we wszystkich społeczeństwach przemysłowych jest prostą konsekwencją oddzielenia człowieka od przyrody, braku zmysłowych, fizycznych kontaktów z naturą w codziennym życiu i pracy: (…) Seksualność jawi się jako »transcendencja«, »raj« następujący po »dolinie potu i łez«, za jaką uważa się codzienną pracę; największą przyjemnością w czasie wolnym od pracy. Niestety, tragedia polega na tym, że ten »raj« jest także towarem do kupienia, jak każdy inny. I jak inne dobra konsumpcyjne, także i on przynosi w końcu rozczarowanie. W ostatecznym rozrachunku wciąż ponawiany, bezowocny pęd ku temu »niebu« przekształca potrzebę w nałóg.”

(Noemi)

A oto jak zaslubiny przedstawiła Anastazja – „Anastazja” Władimir Megre

„Odbył się obrządek zaślubin. Lecz młodzi nie wskakują od razu do łóżka, aby podjąć wiadome działania w pierwszą noc małżeńską po weselnej uczcie suto zakrapianej alkoholem. Krewni też nie zmuszają ich do pójścia do łóżka, aby później pokazywać wszystkim obecnym na weselu zakrwawione prześcieradło, jak czyniono w wielu obrzędach weselnych, szczególnie na Kaukazie.

Młodzi zakochani odchodzą każde do swojego domu rodzinnego. Śpią, obmywają się naparami. I w tym działaniu również ukrywa się wielki sens. Mija zdenerwowanie związane z przekazaniem projektu siedziby. Poruszenie związane z samymi zaślubinami, kiedy oboje byli całkowicie zajęci tylko sobą i znajdowali się u szczytu, jeśli nawet przyjemnego, to jednak nerwowego napięcia. Odpoczywają, wysypiają się w domu swoich rodziców, myśląc naturalnie jedno o drugim. Po dwóch dniach ma miejsce ich pierwsze spotkanie jako męża i żony. I do tego momentu już wszystko jest przygotowane do poczęcia ich dziecka. Rzecz tutaj nie tylko w dobrach materialnych. Dom, ciepła zagroda dla żywego dobytku i ogród, i sad są ważne, oczywiście… Ale nie mniej ważny jest stan duszy i ciała młodych.

Radomir ocknął się przed świtem. Nie budząc nikogo, nałożył wieniec, zabrał ze sobą koszulę z haftem matczynym i pobiegł do strumienia, który brał swój początek ze źródełka. Księżyc oświetlał drogę, girlandy gwiazd migotały jeszcze na nieboskłonie. Wykąpał się w strumieniu, założył koszulę i szybko podążył ku najdroższemu tworzeniu. Niebiosa jaśniały. I oto stoi sam w tym miejscu, gdzie odbyło się świętowanie, które tworzył swoim marzeniem i które niedawno zebrało tu dwie osady. Jak wielka może być siła uczuć i emocji człowieka w takiej chwili, tego nie dowie się nikt, kto ani razu podobnego stanu nie doświadczył. Można powiedzieć, że w człowieku pojawiały się boskie uczucia. I narastały w drżącym oczekiwaniu promienia o świtaniu, kiedy…

Oto i ona! Ona, jego przepiękna Lubomiła. Oświetlona promieniem świtu, biegła na spotkanie z nim i swoim tworzeniem. To zjawisko piękne, ucieleśnione, spieszyło ku Radomirowi. Taka doskonałość, oczywiście, nie może mieć granic. Ale dla nich czas jednak się zatrzymał. Weszli do nowego domu otuleni jak mgiełką aurą swoich uczuć. Jedzenie stało na stole, upajający zapach zasuszonych kwiatów rozchodził się z haftowanego prześcieradła i pościeli:
– O czym teraz myślisz? – gorąco szeptem zapytała Lubomiła.
– O nim, o naszym przyszłym dziecku – i Radomir zadrżał, spojrzawszy na Lubomiłę. – Ach, jaka ty jesteś piękna! – nie mogąc się powstrzymać, bardzo delikatnie dotknął jej ramienia i policzka.
W duszy Radomira i Lubomiły nie tylko radość gościła. W niemym uniesieniu patrzyli na siebie. .
„Mój mąż – szeptała w myślach Lubomiła. – Mój mąż, dzięki niebiosom i Wszechświatu całemu. Jakie to szczęście, życie w miłości Ty dajesz ludziom, Boże Prawy.”
„Moja żona” – patrząc na Lubomiłę, myślał Radomir. Zamykał oczy i znowu otwierał, ażeby ponownie ją ujrzeć, niby nieoczekiwanie. Zjawisko na świecie najlepsze. Niczym boginię najważniejszą objawiającą się przed nim. Lecz Radomir nie tylko wyobrażał sobie, że bogini przed nim stoi, boginię on widział naprawdę. Płomienne tchnienie Miłości oplotło oboje i uniosło na niewyobrażalne wyżyny. Nikt przez miliony lat nie zdoła opisać w szczegółach tego, co dzieje się z nią i z nim, kiedy porywem miłości zjednoczeni w uniesieniu dla współtworzenia w jedno się stapiają, podobieństwo swoje do Boga tworzą. Jednak dokładnie wiedzieli ludzie-bogowie kultury wedruskiej: kiedy dokona się ten niewyobrażalny cud, jednocząc oboje, w konsekwencji każde z nich pozostawi sobą. I jednocześnie, w niewytłumaczalnym mgnieniu zadrży Wszechświat, spoglądając na takie zjawisko:

Dusza dziecka biegnie boso po gwiazdach, przebierając nóżkami, kieruje się ku Ziemi, tworząc jedność z nich dwojga i z siebie trzeciego. Świt przechodził w szczęśliwy dzień. Słońce unosiło się nad Ziemią. Świeciło delikatniejszym promieniem w to miejsce, gdzie stali bogowie na Ziemi. I bardziej od światła słonecznego jaśniała niewidzialnym i błogosławionym blaskiem Energia Miłości, dar Boga dla ziemskich bogów, olśniewająca ich sobą. I tryumfowała Energia Miłości.

Czy jest ona rozumna? Rozumna!

Wszystkie uczucia to cząsteczki rozumu. Miłość pośród wszystkich uważana jest  przez Boga za uczucie najważniejsze. Kiedy Bóg dokonywał wielkiego dzieła, stwarzał Ziemię, mówił do Miłości:
Pospieszaj, Miłości Moja, pospieszaj i nie zastanawiaj się. Spiesz z ostatnią swoją iskierką, łaską wielkiej energii opleć ich, wszystkich moich przyszłych synów i córki.”

Fragment z „Anastazja” Władimira Megre

Reklamy

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 14 listopada 2014, in Uncategorized. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: