Wyzwania dla wyznania…

Wyzwania dla wyznania…

Bezpieczni, osłonięci przed deszczem i wiatrem, przez okna werandy obserwujemy burzę.
Nadciąga czerwono – krwistym kowadłem. Gna przed sobą skłębione, czarne i poszarpane chmury. Jezioro zmusza do wrzenia. Swą mocą podrywa wodę. Pianą przybiela grzywy stromych fal. Czarne cienie chmur wbija w głębinę. Grozą gasi słońce. Wypiętrzonym w niebo zachłannym kowadłem wchłania jeziorną wilgoć, i po chwili pionowym kołowrotem wichrów przemienić ją w lodowe odłamki, i z pasją zrzucić strumieniami zmarzlin na jezioro. Bębni gradem po dachu plebani. Spadającym z nieba wichrem przeoruje powierzchnię wody pasmami białej piany. W górę unosi jęzory zawiesiny wodnej, tworzy zaczątki wirujących pępowin tornad, i po chwili w szalonej rotacji łączy otchłań jeziora z opuszczającą się podstawą chmur. Błyskami, grzmotami, gradem i wyciem wiatru atakuje przycupniętą na brzegu wioskę.

„Jak sens ma ten gniew Natury, składający się ze swoistego łańcucha burzliwych zdarzeń? Czy ten nieokiełznany wybuch żywiołów ma służyć oczyszczeniu, skrusze człowieczej? Jest karą? Kto tu zawinił i kto tu kogo i za co karze?” – pytam siebie.

I nagle, czy to dla otuchy, czy też z pychy, w kościółku odzywają się dzwony zwołując wiernych na wieczorną mszę.

„Lepiej by było, żeby z mszą zaczekać jak skończy się burza. „ -mówię.

Ale księdza już  nie ma na werandzie. Docieram do kościółka w strugach deszczu, w zgiełku piorunów, w scenerii rozgniewanego nieba co chwila rozdartego błyskawicami. Zamiast wejść do przytulnego, skąpanego w świetle zapalonych świec wnętrza kościółka i w skupieniu i spokoju wysłuchać kazania proboszcza, omijam kościółek i idę dalej brzozową alejką w kierunku kaplicy Matki Boskiej.. Przysiadam nad wodą obok kamiennej figurki św. Jana Nepomucena.

„Strzeż nas od nie sławy w życiu i wieczności”– czytam, nie wiedząc czemu na głos, słowa wyryte na postumencie.

Nagle, czuję jak włosy na głowie stają mi dęba, i widzę jak figurka świętego pokrywa się siecią fioletowych iskierek. Obok mnie, w drzewo, uderza piorun. Błysk i grzmot zlewają się w jedność Olśnienia. Przestrzeń i czas rozrywa się. Wpadam w nicość. Odchodzę coraz dalej, i dalej. Opadam w głębinę. Otacza mnie świecąca mgła, otula uczucie bezpieczeństwa. Czuję delikatne, pełne miłości dotknięcie. Ze środka wirującej tęczowymi kolorami spirali wypływa jasna postać. Wpatrując się we mnie z rozbawieniem.

„Nie lękaj się. Jestem Twoim Przewodnikiem” – przenika mnie myśl.

Ujmujemy się za dłonie. Obejmujemy czule i wtulamy w siebie. Przenikamy się i stajemy się jednością. Delikatnie wirując schodzimy coraz głębiej, i głębiej…Otwieram oczy. Promienie słoneczne tworzą dookoła mnie świetlisty namiot. Zniknęła Kaplica i figurka świętego. Otacza mnie las.  Zauważam dziwnie rozjaśniony konar sosny i pod nią leżącą kobiecą postać. Podchodzę do niej. Uśmiecha się do mnie:

„Czekam tu na ciebie i czekam. Nie spieszyłeś się.. oj nie ładnie, nie ładnie”  – zaniemówiłem. Była z moich snów…

Nie osądzaj
„…Szedłem za nią w milczeniu. Przechodziłem przez powalone pnie, omijałem prawie nie widoczną ścieżką zarośla krzewów i myślałem o swoich sprawach, dlatego trochę odstawałem od niej, nawet w pewnym momencie straciłem ją z oczu. Ale zrobiłem jeszcze parę kroków i usłyszałem jej głos;
– Dobrze, odpoczniemy. Nie jest łatwa ta ścieżka. Idziemy zaledwie godzinę, a jakby dziesięć kilometrów za nami. Usiedliśmy na pniu drzewa…. „

„…Powiedz, jaki jest twój stosunek do różnych wyznań? Może jedne uznajesz bardziej, a inne mniej lub je odrzucasz?
– Nie wiem, co masz na myśli, mówiąc o odrzucaniu wyznań. Spróbuję ci pokazać twój rodowy „łańcuszek”. Proszę, weź gałązkę, niech to będzie twoja szabla, którą wytniesz ogniwa łańcucha, których nie akceptujesz. W powietrzu powstał obraz, na którym w długim szeregu stali ludzie trzymający się za ręce. Stojący w grupie najbliżej nas mieli zawieszone na szyi krzyżyki i małe ikony.
– To są twoi krewni wyznający chrześcijaństwo. A ci z turbanami na głowach – to muzułmanie, oni też są w twoim rodowodzie. Następna wielka grupa to ludzie, których nazywamy teraz poganami. Jeszcze dalej trzymają się za ręce twoi przodkowie z epoki Wiedyzmu. Za nimi jak przez mgłę widać zarysy ludzi z pierwszej rasy – można powiedzieć, że to ludzie pierwszej ziemskiej cywilizacji, a pokazani przez mgłę z braku informacji o nich w przestrzeni, ale wśród nich też są twoi krewni. Pierwszy człowiek w tym rodowym łańcuchu został stworzony bezpośrednio przez Boga; on i dziś trzyma się za rękę z Bogiem. We wszystkich następujących po nim też jest zawarta cząsteczka Boga.

Pewnego dnia stanie się tak, że następny narodzony z twojego rodowego łańcucha zrozumie wszystko i wszystkich poczuje. Wtedy on też się połączy rękoma z Bogiem. Może to będziesz ty, a może twoje prawnuki. Powstanie koło. Koło: Alfa i Omega, i znowu Alfa. A teraz się zastanów i odpowiedz: którą grupę ludzi chciałbyś wyrzucić z tego szeregu?

– Trzeba pomyśleć… Którą… Ależ poczekaj, poczekaj!

Przecież jeśli wyrzucę choćby jedną grupę ludzi, to łańcuch się rozerwie? – Pewnie, że tak.

– A jeśli on się rozerwie, to człowiek, zniszczywszy tę łączność, nie będzie mógł zrozumieć Boga, nie będzie mógł wziąć Go za rękę i zamknąć koła.

– Też tak myślę, nie zamknie koła.
– Co to znaczy? Czy człowiek powinien akceptować wszystkie religie bez wyjątku?
– Jakiekolwiek wyznanie się przyjmie, jest to osobista decyzja każdego człowieka, natomiast moim zdaniem nie wolno negować niczego z tego, czego ludzkość doświadczyła w trakcie swojej długiej drogi rozwoju. Być może to, co się zdarzyło w przeszłości, jest niezbędne do zrozumienia dzisiejszych realiów. Należy akceptować to, co uważasz za słuszne i dobre. O tym, co twoim zdaniem wygląda negatywnie, należy po prostu wiedzieć, żeby już nigdy się nie powtórzyło, ale w żadnym wypadku tego nie odrzucać.
– Czy to znaczy, że jeśli nie będę o czymś wiedział, to coś się powtórzy i tak samo będzie
wyglądać?
– Tak, powtórzy się. Przyjdzie nowy prorok, niby z nową wiedzą, a zapominalscy będą go przyjmować z zachwytem, nawet nie podejrzewając, że nie tworzą nic nowego.
– Ale to niemożliwe, żeby wiedzieć dokładnie, o wszystkim, co się działo od zarania. Nawet najbliższe nam wydarzenia są pozmieniane przez historyków na korzyść posiadających władzę.
– W tobie, jak i w każdym człowieku, zawarta jest cząsteczka, w której mieści się cała wiedza o twoim rodzie od jego powstania aż po obecny dzień.
– Rozumiem, informacja ta jest zachowana w człowieku na poziomie genetycznym. Lecz jak się nauczyć z niej korzystać? Oto pytanie! – Nie negować i nie odrzucać nawet drobinki ze swojej cząsteczki.
– Ale przecież nikt nie zamierza odrzucać swojej cząsteczki.
– Kiedy ty negujesz informację o przeszłości, która dotarła do ciebie z zewnątrz, to w tym momencie odrzucasz tę cząsteczkę, która jest w tobie.
– A jeśli informacja ta nie jest prawdziwa, tylko fałszywa?

Cząsteczka z fałszywą informacją też jest w tobie. Została zachowana po to, byś ten fałsz mógł rozpoznać…”

Użyłem fragment z „Anastazji” Władimira Megre

Advertisements

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 14 listopada 2014, in Uncategorized. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: