Bez tajemnic…

Bez tajemnic…

Jest w naukowym badaniu ograniczenie. „Świat” materii (w tym przypadku mózg i problem świadomości) badany jest eksperymentalnie (też sposobem materialnym – prąd, przyrządy). Wnioskuje się myśląc i utożsamiając to myślenie z pracą mózgu. Takie troszkę „masło maślane”….
A gdyby, tak jak uczyniło to wielu  „myślicieli” na przestrzeni wieków, posługujących się intuicją (bezpośrednim poznaniem), na problem świadomości spojrzeć…. „teozoficznie”?
Otóż, mózg jest tylko naszym komputerem a my myślimy „ciałem mentalnym” – to też materia o dużo większej częstotliwości wibracji niż znana naukowcom materia fizyczna. Tak zwane myślokształty  (myśli posiadające fizyczny kształt i niosące energię)
wykorzystują fizyczny mózg tak jak my wykorzystujemy nasze komputery.
Gdyby tak było to naukowcy (poniższy artykuł) chcąc rozwiązać problem naszej świadomości badają „nasz komputer – mózg” a nie nas Myślicieli. To tak jakby … no cóż każdy w tym miejscu może podać przykład ograniczoności „naukowej specjalizacji”.
A wygląda to tak prosto:
Materie, naukowo, można badać przyrządami z materii używając myślenia ( ale myślenie niosąc energię zakłóca eksperyment)
Emocje można badać przy pomocy przyrządów z materii o wyższej wibracji niż znana nam materia fizyczna -emocjonalnej (ale myślenie również niosąc energię zakłóca eksperyment ) Na razie takimi „przyrządami – wiedzą” posługują się  na przykład psychologowie. (rzecz jasna to uproszczenie)
Myślenie można badać przy pomocy przyrządów z materii mentalnej (nie ma takich i długo chyba nie będzie…ale wszystko jest na dobrej drodze … kroczek po kroczku….
Rozwiązaniem jest … no cóż – bezpośrednie poznanie (intuicja) która wielu ludzi już posiadło i posiada. Niestety, tego typu rozwiązywanie problemów (intuicja) nie specjalnie podoba się „elitom” . Dlaczego?
W świecie intuicji…. pieniądze nie mają sensu. Nie są potrzebne laboratoria i pieniądze nie muszą się „kręcić”.
Inny świat? Może już nadchodzi taka zmiana.. kompromitują się rządzący i naukowcy. Ale zawsze tak było… bo kompromitacja i reakcja na nią „myślicieli”  „napędza” rozwój właśnie świadomości.

Naukowcy odkryli, co sprawia, że jesteśmy świadomi

Olga Woźniak
10.07.2014 , aktualizacja: 09.07.2014 18:44
Rolę dyrygenta, pilnującego napływające do mózgu ze zmysłów sygnały znalazły się w określonych ośrodkach w odpowiednim czasie spełnia przedmurze. Rolę dyrygenta, pilnującego napływające do mózgu ze zmysłów sygnały znalazły się w określonych ośrodkach w odpowiednim czasie spełnia przedmurze. (Fot. EAST NEWS)

Naukowcy odkryli w naszym mózgu przełącznik świadomości. Potrafią ją włączać i wyłączać na zawołanie. Rezydencją świadomości okazała się niepozorna część mózgu zwana przedmurzem.
Pstryk i jest, pstryk i nie ma. Po raz pierwszy naukowcom udało się wyłączyć (i włączyć z powrotem) ludzką świadomość. Czym? Prądem.

Głęboka stymulacja elektryczna służy leczeniu napadów padaczki czy drżenia kończyn. Robi się to tak: w czasie specjalnego zabiegu wprowadza do głowy chorego długą tępo zakończoną igłę. To elektroda. Nie przebija tkanki mózgowej, ale delikatnie ją rozsuwa, aż czubek dotrze do miejsca docelowego (które przeważnie wcześniej ustala się za pomocą metod obrazowania mózgu). A potem delikatnie puszcza się prąd, który stroi mózg.

Zwykle pacjent w trakcie takich zabiegów jest świadomy, by można było kontrolować skuteczność poczynań lekarzy. Efekt widać od razu: choremu poddanemu elektrostymulacji mózgu przestają drżeć kończyny, zaczyna wyraźniej mówić. Do takich zabiegów podaje się dożylnie środek przeciwbólowy i znieczula się miejscowo skórę głowy, by ją naciąć, wywiercić otwór w czaszce i dostać się do mózgu. Sam mózg nie boli, bo nie ma w nim receptorów bólowych.

Taki właśnie zabieg przeprowadzano w George Washington University u kobiety, która cierpiała z powodu lekoopornych napadów padaczki. Zespół lekarzy kierowany przez dr. Mohamada Koubeissi stymulował prądem różne rejony jej mózgu, usiłując zlikwidować ogniska epilepsji.

Aż tu nagle, kiedy przepuszczono impuls elektryczny przez część mózgu zwaną przedmurzem, kobieta straciła świadomość. Gdy prąd przestał płynąć, odzyskała ją niczym za naciśnięciem magicznego guzika.

Badaczy bardzo podekscytowało to odkrycie. Przedmurze to cieniutka warstewka istoty szarej podobna kształtem do robaka. Leży dość głęboko w mózgu i na pierwszy rzut oka nie wygląda okazale. To, że może mieć jakieś związki ze świadomością, podejrzewał już jednak Francis Crick (jeden z odkrywców struktury DNA i poszukiwacz podstaw ludzkiej świadomości). Uważał on, że świadomość polega na koordynowaniu i spajaniu działania rozmaitych obszarów naszego mózgu. To coś jakby rodzaj mózgowego dyrygenta – twierdził – który zawiaduje rozmaitymi grupami instrumentów, by razem były w stanie zagrać spójny i harmonijny utwór. Crick, wraz ze swoim kolegą Christofem Kochem z Allen Institute for Brain Science w Seattle, sądził, że ów dyrygent może mieszkać właśnie w przedmurzu. Tam integruje informacje (wzrokowe, słuchowe, dotykowe, bólowe i miliony innych) pojawiające się w różnych częściach mózgu, tworząc z nich doznanie, które nazywamy świadomością.

Tylko jeden mózg

Wygląda na to, że naukowcy mieli dobrą intuicję. Gdy bowiem zespół dr. Koubeissi puścił prąd przez przedmurze, pacjentka, w której mózgu się to działo, nie straciła przytomności, odłączyła jej się tylko świadomość: siedziała, patrząc pustym wzrokiem przed siebie. Po chwili, gdy prąd wyłączono, już była z powrotem tu i teraz.

Lekarze kazali jej w trakcie eksperymentu powtarzać wyraz „dom” oraz poruszać palcami. Gdy stymulowali przedmurze, mówiła coraz słabiej, coraz mniej poruszała palcami, aż aktywność całkiem zamierała. Powracała po zakończeniu stymulacji.

By wyjaśnić rolę przedmurza w tworzeniu stanu świadomości, Koubeissi lubi używać metafory samochodowej: – Auto – tłumaczy na łamach tygodnika „New Scientist” – składa się z wielu części zapewniających jego działanie: silnika, rozrusznika, układu napędowego, układu paliwowego. Ale jest tylko jedna stacyjka, jedna dziurka – wystarczy przekręcić w niej kluczyk, by wszystko razem zaczęło działać lub się wyłączyło. Podobnie działa przedmurze w naszym mózgu – uważa specjalista.

Owo doświadczenie to co prawda tylko jednostkowy eksperyment, do tego – jak mówią sceptycy – przeprowadzony na chorym mózgu, więc trudno na jego podstawie dokonywać uogólnień. Ale wygląda to obiecująco. Może dzięki temu uda się pomóc osobom pozostającym w śpiączce albo ustalić wreszcie, czym właściwie jest nasza świadomość.

Bo badania na tym polu trwają od dawna.

Uśpieni, znieczuleni

Naukowcy zajmujący się procesami kognitywnymi bardzo chcieliby przyłapać naszą świadomość na gorącym uczynku.

Ustalić, gdzie jest, jak wygląda, czy da się nią jakoś sterować. Jedne z ciekawszych badań w tej dziedzinie prowadzi Brytyjka prof. Jackie Andrade, psycholog z University of Sheffield. W poszukiwaniu świadomości zawędrowała nawet na sale operacyjne i weszła we współpracę z anestezjologami.

Ci bowiem, by chirurdzy mogli nas bez obaw kroić i zszywać, muszą na ten czas pozbawiać nas świadomości. I choć czynią to z niezłym skutkiem, konia z rzędem temu, kto potrafiłby powiedzieć, co oni tak naprawdę przełączają w naszych głowach. Prof. Andrade postanowiła to sprawdzić.

Bada, czy mózg człowieka poddanego znieczuleniu jest w stanie myśleć, uczyć się, zapamiętywać. By to ustalić, usiłuje zmusić mózgi ochotników, którzy przechodzą rozmaite procedury operacyjne na różnym poziomie znieczulenia, by zechciały się trochę pouczyć.

A więc po pierwsze, rozmawia z pacjentami poddanymi lekkiej sedacji. Zadaje im pytania, wydaje polecenia, puszcza nagranie z określonym zbiorem słów. A potem sprawdza, co z tego zostaje im w głowie. Grupy osób, które zostały lekko oszołomione popularnym wśród anestezjologów lekiem o nazwie propofol, nie poddawano żadnemu zabiegowi. I mimo że po podaniu leku był z nimi kontakt, ich mózgi zupełnie tego nie zarejestrowały. Kolejne doświadczenia pokazywały, że tym więcej śladów pamięciowych nam zostaje, im poważniejszy zabieg, związany z większym naruszeniem tkanek, przechodzimy i im bardziej się tego obawiamy. Paradoksalnie, w takiej sytuacji znajdujemy się też w stanie najgłębszego uśpienia. A jednak procesy poznawcze w naszym mózgu bardzo starają się wtedy zachodzić. Tak jakby mózg – zaniepokojony tym, co wyrabia się z jego ciałem – próbował się bronić przed oszołomieniem i starał się choć odrobinę kontrolować sytuację. Jakby w anestezjologicznej przepasce zakładanej na jego zmysły znajdował miejsce, gdzie nieco rozsuwają się nitki i łypał przez tę dziurę, walcząc z ogarniającą go anestezjologiczną sennością. Kiedy bowiem ludziom w czasie poważnych zabiegów prof. Andrade puszczała zbiór przypadkowych słów, mózg je pamiętał! Wykazywały to tak zwane testy luźnych skojarzeń, którym psycholog poddawała wybudzonych pacjentów. Statystycznie częściej przychodziły im wtedy do głowy słowa z nagrania. Zapytani, czy je ostatnio słyszeli, stanowczo zaprzeczali.

– Być może procesy kognitywne, które zachodzą w mózgu w głębokim znieczuleniu w trakcie poważnych zabiegów, mają związek z wydzieleniem adrenaliny – konkluduje Andrade w artykule opublikowanym w „British Journal of Anaesthesia”. – Jej sekrecję zwiększa lęk oraz fizyczna trauma związana z naruszeniem tkanek. A hormon ten wpływa stymulująco na proces konsolidowania śladów pamięciowych.

Adrenalina wydzielana w sytuacjach kryzysowych zmusza nasz mózg do większego wysiłku poznawczego i pamięciowego. „Zapamiętaj to – szepcze, uparcie walcząc z lekami wywołującymi niepamięć – to niebezpieczna sytuacja. Dzieje ci się krzywda. Bądź czujny, by wiedzieć, jak tego w przyszłości unikać”.

<podzial_strony>

Gdzie jest dyrygent?

Kolejni tropiciele świadomości wdarli się do krainy anestezjologów, oświadczając, że nie ma lepszego sposobu na to, by dostrzec, co się wtedy dzieje w mózgu, jak ten, by do niego po prostu zajrzeć. Wykorzystali do tego m.in. funkcjonalny  rezonans magnetyczny (fMRI). Analizuje on, ile tlenu zużywają poszczególne części naszego mózgu, i na tej podstawie ocenia ich aktywność.

Mistrzem łączenia anestezji z neuroobrazowaniem zaś  jest prof. Michael Alkire z wydziału anestezjologii University of California. Po obejrzeniu w fMRI dziesiątek mniej lub bardziej śpiących mózgów stwierdził, co następuje: choć rozmaite leki anestezjologiczne mają odmienne mechanizmy działania, w większości przypadków skutek jest taki sam – stłumienie aktywności części mózgu zwanej wzgórzem, układu wzgórzowo -korowego oraz dezintegracja funkcji kory mózgowej. Co to w praktyce oznacza?

Po pierwsze to, że mimo iż mówi się o uśpieniu, nasz znieczulony mózg wcale nie zasypia. Jest aktywny, tylko porządnie zdezorientowany.

Wzgórze bowiem to swoiste centrum przekaźnikowe, w którym zbiegają się szlaki nerwowe związane z pobudzeniem, utrzymaniem uwagi i emocjami. Bodźce przesyłane tu z narządów zmysłów są następnie odsyłane do kory mózgowej, która nadaje im sens i wysyła z powrotem do wzgórza, decydującego, jak na to zareagować i które struktury mózgu pobudzić. Otumanienie wzgórza można zatem porównać do chaosu, jaki zacząłby panować na froncie, gdyby do kwatery głównej dowódców ktoś wpuścił gaz usypiający. Totalna dezorganizacja.

Na dodatek poszczególne oddziały rozsiane po linii frontu tracą zdolność komunikowania się ze sobą. Nawala łączność. Tak właśnie pod wpływem anestetyków płat czołowy kory mózgowej przestaje komunikować się ze skroniowym, skroniowy – z potylicznym, a potyliczny – z ciemieniowym.

Co się wtedy dzieje? Odpowiada na to eksperyment przeprowadzony przez neurofizjologa  prof. Giulio Tononiego z University of Wisconsin-Madison.

Użył do niego kota. Raz zachował go w całkowitej przytomności, a raz poddał anestezji. W obu sytuacjach poddał zwierzę działaniu bodźca słuchowego, co oznacza, że po prostu puszczał mu rozmaite dźwięki i patrzył, jak reaguje na nie mózg zwierzaka. U przytomnego kota reakcja poszczególnych obszarów kory mózgowej i struktur podkorowych była uporządkowana: kolejno włączały się poszczególne części, które poddawały bodziec analizie. Tymczasem w głowie uśpionego kota doszło do całkowitej kakofonii. Różne obszary mózgu reagowały, ale wysyłały impulsy nerwowe na oślep i zupełnie przypadkowo, jakby dźwięk w głowie zwierzaka obijał się niczym kulka w automatach do gry Kompletny brak synchronizacji.

Tononi uważa, że dzieje się tak dlatego, iż anestezja zaburza mózgowy system przekaźnikowy. Poszczególne części kory wciąż odpowiadają na bodziec, ale mózg nie może przekazać tych informacji dalej, by stworzyć pojedyncze, świadome doświadczenie zmysłowe. – W tym właśnie tkwi natura świadomości – konkluduje Tononi w artykule opublikowanym w piśmie „Science” w 2008 roku. – Składa się na nią współdziałanie wielu regionów mózgu i skomplikowanego systemu, który umożliwia im komunikację.

Brzmi znajomo w stosunku do tego, co  odkrył zespół dr. Koubeissiego?

Te doświadczenia też pokazują, że świadomość to efekt działania jakiegoś integratora bodźców. Znajdują go jednak nie w przedmurzu, ale w innej części mózgu. Być może jednak dyrygentów jest kilku? I jest jeszcze jakiś dyrygent dyrygentów?

Jedno jest pewne – im więcej będziemy wiedzieć o naturze ludzkiej świadomości, tym skuteczniejsze będą metody jej kontrolowania. Zyskamy też narzędzie do rozstrzygania, czy świadomość mają zwierzęta. Z jednej strony otwiera to przed nami mnóstwo nowych możliwości, z drugiej jednak sprawia, że trochę strach myśleć o takim przełączniku on/off, który każdy z nas ma w głowie.

Advertisements

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 17 Listopad 2014, in Uncategorized. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: