Chory z własnego wyboru?

Chory z własnego wyboru?

W przeciwieństwie  do sportowców, którzy podczas gry nie słyszą  uwag pod swoim adresem,  „słyszymy” własne wewnętrzne komentarze.

Gdy są pozytywne (tak, jestem świetny! tak, jestem wspaniała!), mogą motywować i skłaniać do dawania z siebie wszystkiego. Gdy głosy te jednak są krytyczne, stają się emocjonalnie destrukcyjne i często prowadzą do depresji …

.

Co za nieudacznik!

Gdy zrobisz coś zawstydzającego, to naturalne, że głos wewnętrzny powie Ci: ale z ciebie idiota!

Możesz jednak się zdarzyć, że, także wtedy, gdy nie zrobisz niczego złego ani niczego głupiego, będziesz bez przerwy wewnętrznie się strofować: Jestem beznadziejny, kompletnie przegrany; Jestem gruba i brzydka, nic dziwnego, że nikt się tobą nie interesuje; Jak zwykle, zawsze musi to spotykać właśnie mnie; Nigdy, przenigdy mi się nie uda; Wyglądam jak prawdziwa kretynka; Wyszedłem na idiotę; Co oni muszą sobie o mnie myśleć?

Nieustannie podważasz swoją własną wartość i wątpisz. Jesteś sparaliżowany w podejmowaniu jakichkolwiek działań. Już nie ośmielasz się zabierać za nic nowego.

Aby zrozumieć, jak destrukcyjną siłę może mieć ten wewnętrzny dialog, wyobraź sobie następujący scenariusz.

Jesteś na skromnym przyjęciu zorganizowanym przez jednego z członków rodziny. Rozmowa przeradza się w dyskusję na temat ostatniego odcinka dobrze Ci znanego serialu.

Wyrażasz więc swoją opinię, z którą jednak nie zgadzają się Twoi rozmówcy, i mimo że nie mówisz nic oburzającego, wydaje Ci się, że popełniaszniewybaczalną gafę.

Odcinek nie podoba Ci się wcale, chociaż inni uznają, że był najlepszy z całego sezonu. Twój wewnętrzny głos na nowo zaczyna prawić morały:Dlaczego nie mogę powstrzymać się od zabierania głosu, kiedy nikt się z Tobą nie zgadza? Robię wrażenie kompletnego ignoranta; Wszyscy patrzyli na mnie, myśląc, że jestem gruba i głupia; itp., itd.

A im dłużej słuchasz tej samokrytyki, tym bardziej odsuwasz się od rozmowy, która wciąż toczy się koło Ciebie. Kilka minut później czujesz się już tak źle, że opuszczasz przyjęcie. Kolejne dni spędzasz na natrętnym rozpamiętywaniu wydarzenia, aż wreszcie zaczynasz żałować, że w ogóle przyjąłeś zaproszenie.

Przemień emocje na swoją korzyść

Spróbujmy jednak rozważyć odwrotną sytuację. Wyobraź sobie tę samą scenę, tym razem przy prowadzeniu konstruktywnego wewnętrznego dialogu.

Nic się nie zmienia – wyrażasz opinię, która różni się od zdania wszystkich. Twój wewnętrzny dialog przyjmuje następującą formę: Cieszę się, że broniłem swojego punktu widzenia; Myślę, że bardzo jasno się wyraziłem, takie sprzeciwienie się wszystkim wymagało sporo odwagi; To tylko serial, przecież mam prawo myśleć, to co chcę.

Tym razem wewnętrznie się pocieszasz, skupiając się na pozytywnych aspektach zdarzenia i pozwalasz sobie czuć dumę z własnego postępowania.

Postaw się w sytuacji innych

Jeśli trudno jest Ci podtrzymywać taki pozytywny monolog z samym sobą, weź pod uwagę następującą rzecz:

Wyobraź sobie, że to ktoś inny z Twojego otoczenia znajduje się w tej sytuacji. Czy złościsz się na tę osobę za wyrażenie jej własnej opinii? Czy tylko z tego powodu myślisz o niej bez przerwy, powtarzając sobie: o rany, jaka ona jest głupia! Czy czujesz do niej osobistą urazę?

Bardzo prawdopodobne, że nie. Okazujesz wyrozumiałość, zmieniasz temat, a może nawet masz sobie za złe, jeśli jednak pod wpływem grupy „kraczesz” tak jak inni. A przecież bardzo możliwe, że tak samo zareagowaliby inni.

Każdy skupiony jest na sobie i na swoim wyobrażeniu o tym, co inni o nim myślą. W rzeczywistości jednak przez większość czasu inni nie myślą o otaczających je osobach zupełnie nic albo bardzo mało.

Mają znacznie ważniejsze sprawy i problemy, by skupiać się na każdym najmniejszym słowie, które wyszło z Twoich ust i roztrząsać Twoje czyny i gesty!

Gdy podczas kolejnego spotkania wspomnisz o tej „niewybaczalnej gafie”, którą w ich obecności zdarzyło Ci się popełnić, i przez którą masz takie wyrzuty sumienia, bardzo prawdopodobne, że nie będą o tym nawet pamiętać i będą zaskoczeni, że robisz z tego wielkie „halo”.

Uważaj na publiczne upokarzanie innych

Często bywa jednak, że ktoś faktycznie Cię krytykuje.

Krytyka jest częstą formą komunikacji społecznej. Gdy Twój najlepszy przyjaciel sugeruje Ci, że nowa fryzura zupełnie do Ciebie nie pasuje, czy też gdy szef mówi Ci, że musisz poprawić swoją pracę – to wszystko krytyka i z pewnością często jesteś na nią wystawiony.

Bezdyskusyjnie, ona zawsze rani. Może wręcz upokarzać, gdy wygłaszana jest w obecności innych. Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że w większości przypadków osoba krytykująca myśli, że robi Ci przysługę, mówiąc Ci o czymś, co może poprawić Twoje życie.

Przecież też sami nieraz mówimy innym o ich wadach, myśląc, że robimy wobec nich dobry uczynek, otwierając oczy na coś, czego wcześniej nie widzieli.

Oczekujemy wtedy, że zmienią swoje zachowanie, by spełnić nasze oczekiwania.

Uwaga jednak: zdarza się, że u Twojego rozmówcy (Twojej ofiary) uda Ci się jedynie wywołać gniew i upokorzenie.

Okazuje się, że to ostatnie jest jednym z najsilniejszych uczuć, jakich możemy doświadczać. Psychologowie Marte Otten i Kai Jonas z Uniwersytetu Amsterdamskiego przeprowadzili badanie elektroencefalografem, które wykazało, że uczucie upokorzenia jest jednocześnie bardziej negatywne niż gniew i intensywniejsze niż przyjemność.

Osoba upokorzona czuje się tak, jakby chciała „zapaść się pod ziemię”, „uciec”, „zniknąć”, a nawet jakby „wolała umrzeć”.

Zawsze więc zadaj sobie pytanie, czy faktycznie pomożesz danej osobie, czy raczej zgotujesz jej upokorzenie, krytykując ją przy świadkach. Pamiętaj też, że to, co wydaje Ci się zwyczajną „przyjacielską uwagą”, może odbić piętno na jej najgłębszych odczuciach wewnętrznych i wywołać u niej reakcję, która wyda Ci się zupełnie nieadekwatna do sytuacji.

To dlatego życie w biurze może być tak trudne.

Od szefa wymaga się niezwykłej delikatności, która jednak niestety rzadko jest możliwa. Gdy rankiem ma głowę zaprzątniętą poważnym problemem, zagrażającym przyszłości całego zespołu, zapomina przywitać się z jednym z pracowników lub robi to machinalnie, myśląc o czymś innym i mimowolnie sprawiając wrażenie chłodnego.

Wrażliwy pracownik od razu zaczyna sobie wyobrażać, że szef jest na niego za coś zły. Że już mu nie ufa. Że już na pewno nie ma dla niego przyszłości w tej firmie. Że przecież widział już znaki od kilku miesięcy. I zamiast spokojnie dalej wykonywać swoją pracę i tym samym przyczyniać się do unormowania trudnej sytuacji, pracownik chodzi sfrustrowany, przeraża go myśl o utracie pracy, a czasem nawet zaczyna myśleć o zemście.

Dlatego też uwaga zwrócona pracownikowi publicznie jedynie w celu przekazania jakiejś informacji zespołowi, bez najmniejszych złych intencji, może zasiać prawdziwe spustoszenie.(…)

Zdrowia życzę,
Jean-Marc Dupuis

Advertisements

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 17 listopada 2014, in Uncategorized. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: