Depczemy sobie po ogonie

Depczemy sobie po ogonie

Hej Marcinie.
Ostatni weekend spędziłam głównie na zbieraniu grzybów. W lasach jest pierwszy wysyp prawdziwków, podgrzybków i maślaków, cały las pachnie grzybnią. To wyjątkowa radocha zbierać młode, zdrowe prawdziwki, teraz cały dom pachnie suszonymi grzybami 🙂 W niedzielę, w lesie podczas grzybobrania natknęłam się w chaszczach na stado dzików, nie wiadomo kto bardziej przestraszył się tego spotkania. Dziki z furkotem pobiegły w jedną stronę, ja pomknęłam w przeciwną, nawet siebie nie podejrzewałam, że mogę biec z taką prędkością, gnałam przez zarośla kilkaset metrów, aż zdyszana padłam na leśnej polanie. Po chwili śmiałam się głośno i serdecznie, szkoda, że z tej mojej leśnej szarży nikt nie nakręcił filmu, byłby z tego niezła komedia. Miałam wiele szczęścia, że to była wataha z wyrośniętą młodzieżą, byłoby mniej zabawne gdyby to była locha z małymi „pasiakami”. Tak czy inaczej miałam przygodę życia i nie były to Pawlakowe pastowane kabany:-):) Całusy Marcinie. Dobrej nocy

No i kto z Przyjaciół odgadnie autorkę tej fotki i tego liściku?

Depczemy sobie po ogonie
Świat jest niezrozumiały. Nigdy go nie zrozumiemy, nigdy nie odkryjemy jego sekretów. Dlatego musimy go widzieć takim jakim jest, po prostu traktować go jak tajemnicę! Przeciętny człowiek jednak nie robi tego. Dla niego świat nigdy nie jest tajemnicą. Kiedy dobiega starości, jest przekonany, że nie ma już po co żyć. Stary człowiek nie zgłębił świata. Zgłębił jedynie to, co robią ludzie, i tkwiąc w swoim głupim zamęcie, wierzy, że świat nie ma już przed nim tajemnic (…)
To, co robią ludzie, w żadnym wypadku nie może stać się ważniejsze od świata. Dlatego wojownik uważa świat za niekończącą się tajemnicę, a to, co robią ludzie, za niekończące się szaleństwo.

Mój przyjaciel- Zdzisław Skrok , którego powyżej zacytowałem – historyk i archeolog – napisał książkę w której wykazał, że mężczyźnie w okresie plemiennym wystarczyło dwie godziny dziennie by zadbać o jedzenie, rodzinę i domostwo. Resztę czasu spędzał prowadząc życie towarzyskie i patrząc w słońce, gwiazdy…

A obecnie?

Mamy komórki, komputery i inne gadżety ku chwale techniki. Proponują nam… ech tam! Wiele nam proponują za „niewielkie pieniądze” a przecież prawdziwa przygoda „czeka za rogiem”. Na przykład przy grzybobraniu, na jeziorze i jest najczęściej zupełnie darmowa.

Wszystko o wszystkich.

Kilka lat temu, podróżując, zatrzymałem się w hotelu. Rano poszedłem na basen, żaby się wykąpać. Klucz od pokoju włożyłem do kieszonki w spodenkach kąpielowych. Niestety, zgubiłem go podczas kąpieli. W samych kąpielówkach poszedłem więc do recepcji i poprosiłem o nowy klucz do swojego pokoju. – Proszę o dowód tożsamości ze zdjęciem – powiedziała recepcjonistka
” – Nie mam ~ odparłem. – Przecież widzi pani, że jestem w samych tylko kąpielówkach. – Nic nie szkodzi – rzekła. Następnie wystukała coś na komputerze, podniosła wzrok i spytała. ” W jakim wieku jest pańska córka?” Mieszkałem z nią w tym hotelu kilka lat wcześniej. Udzieliłem poprawnej odpowiedzi na pytanie recepcjonistki i otrzymałem nowy klucz. Ale byłem zły. Nie mogłem przestać myśleć. Jakie jeszcze informacje o mnie i mojej rodzinie mają w tym małym komputerze i komu je sprzedają’?

Samotność

Dobrze w tych czasach być na emeryturze i łowić rybki ranną porą. Na specjalny sposób wędkowania, w niezakłóconej samotności, wpadł nieodżałowany , znany aktor Świderski. Nie używał haczyka ani żyłki. Wystawiony za burtę kij wystarczył by wścibscy i nudziarze omijali jego łódkę z daleka – bo taki jest zwyczaj powszechnie przyjęty wśród wodniaków. (polecam)
Problem świadomości

Korzystam z „patentu” pana Świderskiego, gdy chce zgłębić męczący głowę problem. O świcie, leniwie wiosłując, rozmyślałem o świadomości. O rannej porze myśli są czyste, niezakłócone przez najbliższych , w tym czasie przeważnie otulonych uzdrawiającym snem w hotelowych łóżkach.

Zdaniem Davida Chalmersa, profesora filozofii Uniwersytetu w Arizonie prawdziwy problem leży w samym pojęciu świadomości. Dlaczego skomplikowany proces przetwarzania informacji, docierających do mózgu powoduje, że coś przeżywamy? Dlaczego rzeczy, których doświadczamy, nie ulatują nam po prostu z pamięci bez żadnej refleksji. Dlaczego w ogóle mamy jakieś życie wewnętrzne?
Ten paradoks – polegający na tym, że całkowicie niezaprzeczalny fakt istnienia ludzkiej świadomości nie znajduje dotychczas zadowalającego, naukowego uzasadnienia – sprawił, że uznałem iż w sposobie postrzegania świata według współczesnej nauki brak jest czegoś istotnego. Przez długi czas nie umiałem bliżej określić, co to za składnik. Wreszcie, mniej więcej kilka lat temu, gdy wracałem ciężko pracując wiosłami na wzburzonym jeziorze, w strugach deszczu i w porywach wiatru odnalazłem światełko…

Jeśli świadomość nie jest właściwością nabytą w życiu, jak utrzymuje nauka świata zachodniego, tylko przeciwnie, jest pierwotną własnością wszechświata – tak elementarną, jak przestrzeń, czas i materia albo nawet bardziej – wtedy dochodzimy do innego obrazu rzeczywistości.

W odniesieniu do świata materialnego nie następuje żadna istotna zmiana; jeśli natomiast chodzi o kategorię umysłu, dochodzimy do zupełnie innego punktu widzenia. Zdałem sobie sprawę, że trudny problem świadomości, to nie jakiś zwyczajny problem do rozwiązania, ale zapłon, który w odpowiednim czasie popchnie świat nauki zachodniej w stronę, którą amerykański filozof Thomas Kuhn nazwał „zmianą paradygmatu.”

Nieudane próby w wyjaśnieniu problemu świadomości mogą świadczyć o tym, że poszukiwania zmierzały w niewłaściwym kierunku. Wszystkie teorie opierają się na założeniu, że świadomość pochodzi, lub jest zależna od świata fizycznego, zbudowanego z przestrzeni, czasu i materii. W taki czy inny sposób teorie te próbują dostosować anomalie świadomości do świata, który jest immanentnie materialny.

Myślę, że zamiast szukać wyjaśnienia problemu świadomości przy pomocy reguł, obowiązujących w świecie materialnym, powinniśmy raczej wykreować nowy sposób postrzegania świata, w którym świadomość jest elementarnym składnikiem rzeczywistości.

Po powrocie z kilku godzinnego wiosłowania po jeziorze, gdy popijałem kawę w hotelowym zaciszu, zaskoczyła mnie znajoma pytaniem:

Ok! Opowiadasz nam coś tam o życiu świadomym i nieświadomym i o harmonii życia. Cóż to takiego?

Człowiek świadomy: mądry, kochający, zdrowy na ciele żyje w harmonii. Posiadając mądrość pomaga innym, kochając wszystkich – przyciąga wielu do siebie, będąc zdrowy na ciele – daje przykład. I jeszcze jeden szczegół: niczego nie żądając ma wszystko – bez wahania odpowiedziałem:

Jak takiego znaleźć? – zapytała.

On jest w każdym z nas – odpowiedziałem

 Nasze ciała są rzeźbione naszymi uczuciami i myślami. Warto nad nimi pracować. Usunąć z siebie lęki i niedorzeczności wiedzy i przyzwyczajeń. Mistrza, w zdrowiu ciała i ducha, tworzy nieustająca praca. Warto dniami i nocami śledzić strumienie przenikających przez nas oraz generowanych przez nas uczuć i myśli. Nie walczyć z tymi negatywnymi (zmartwieniami, lękami, krytycznymi do innych istot, zazdrosnymi, nienawistnymi…) Trzeba je jednak zauważyć, wyłuskać wśród innych,  obejrzeć z każdej strony i wyrzucić do symbolicznego kosza -wykreowanego w wyobraźni. Powiedzieć negatywnej myśli :  jesteś mi narzucona (rodzice, nauczyciele), i nie będziesz  mną rządzić a teraz…A kysz! Do kosza marsz. Żartując – można przy tym oczyszczaniu umysłu groźnie strzelać palcami – bo to sprawdzony i znakomity sposób na odpędzenie każdej natrętnej zjawy ( też negatywnego uczucia, myśli).

Zabawne – zażartowała moja rozmówczyni. – To dlatego w rysach twarzy ludzi, u których myśli i uczucia nasycone są pożądaniem władzy, sławy i pieniędzy pojawia się z latami dzika zwierzęcość?

Kto to wie? – odpowiedziałem
Kiedyś nasze ciała fizyczne roztopią się w „kosmicznej mgle”. Zostaniemy nadzy – tylko w ciałach uczuć i myśli. Nasze uczucia i myśli będą widoczne dla innych tak jak teraz nasze twarze. Warto się już teraz, za życia na Ziemi, „uzbroić” w zdrowie, w miłość i mądrość. Jak to uczynić? Dobre pytanie…

Reklamy

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 17 listopada 2014, in Uncategorized. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: