Dopóki nie otrzemy się o śmierć

Dopóki nie otrzemy się o śmierć

Podczas ewolucyjnego rozwoju człowieka nawet tzw zdroworozsądkowe myślenie wywołuje w sercu poczucie wstydu, przy wykonywaniu niektórych samolubnych postępków. Z drugiej zaś strony myślenie wywołuje poczucie spokoju i zadowolenia przy wykonywaniu altruistycznych postępków. Ale rozsądek nie poprzestaje na tym. Zaczyna dzielić postępki na „dobre” i „złe”.

I to może być przyczyną, że pojawiają się kapłani i prorocy, którzy głoszą, że niektóre postępki ( na przykład, jeżeli ktoś do świątyni przynosi część swego mienia), zaliczane są do „dobrych” i miłych Bogu, i na odwrót, inne (np. jeżeli ktoś odmawia bywać w świątyni lub współdziałać jej zachowaniu), uchodzą za „złe” .

Te złe nieuchronnie sprowadza na człowieka karę bożą. Kapłani i prorocy, wymyślają rajskie siedziby, zgodne z pożądaniami wiernych oraz piekło, przepełnione rzeczami, których szczególnie się lęka ich „trzoda”. Wszystko dzieli się na „dobro” i „zło”, przy czym lista „zła” jest oczywiście znacznie większa. Większa część rzeczy przyjemnych zamieszczona jest w spisie „zła”, dlatego tylko, że sprawia zadowolenie. Również wyliczenie „dobra” zawiera w sobie znaczną liczbę rzeczy niemiłych, gdyż istnieje przekonanie, że Bóstwo się cieszy , widząc, jak Jego dzieci wykonują czyny dla nich samych przykre i gniewem wybucha, jeśli się im uda sprawić sobie jakiekolwiek zadowolenie.

Kapłani i prorocy wymyślają też najrozmaitsze wyznania religijne i sekty, a okrutne kary przeznaczone są dla tego, kto się nie zgadza z ogólnie przyjętym wyznaniem i przyłącza się do sekciarzy. Wychodzą przy tym z tego stanowiska, że wszyscy, którzy się nie zgadzają z pewnymi poglądami na Bóstwo, stają „przeciw Bogu”, okazują się jego ” wrogami ” i dlatego powinni być i będą przez Niego ukarani – smażyć się w piekle.

Ale ludzie często wolą Boga wyręczyć w tym względzie i sami biorą na siebie obowiązek ukarania nie wierzących (albo wierzących w coś innego niż ogół). Ludzie na tym stopniu rozwoju duchowego, wykazują zazwyczaj sporo fanatyzmu. Ogłaszają pewne dni za „święte” (jakby nie każdy dzień był święty) – i twierdzą również, że pewne miejscowości są świętsze od innych. Roszczą sobie pretensję; że pewne narody lub plemiona są ” wybrane” przez Boga i znajdują się pod Jego specjalną opieką, gdy inne narody Bóg nienawidzi.

Kapłani i prorocy kładą też nacisk na to, że tylko pewnej małej ilości ludzi przysądzone jest „zbawienie”, i że większość dzieci Bożych przeznaczona jest z góry na wieczne przekleństwo i karę. Z punktu widzenia ludzi nie zasługujących na zbawienie – piekło bucha ogniem gorejącym.

Nieprzejednany sąd samo wybrańców i zasłużonych, stanowi najwydatniejszą charakterystykę owego stadium rozwoju społeczności; powstają sekty i między nimi budzi się walka i nienawiść. Panuje strach i ludzie zatracają wyobrażenie o miłości bożej. Braterstwo ludzi staje się pustym dźwiękiem na tym stopniu rozwoju. Wszystkie braterskie uczucia występują wyłącznie względem ludzi, należących do jakiejś oddzielnej sekty; wszyscy zaś, znajdujący się poza jej granicą, to już nie „bracia”, lecz „poganie”, „bałwochwalcy”, „niedowiarki”, „odszczepieńcy” – czyli grzesznicy zatwardziali.

DLATEGO TAK BARDZO PODOBA MI SIĘ ROZUMOWANIE PEWNEGO MISTRZA:

„A mistrz rzekł do nich:
– Gdyby człowiek powiedział Bogu, że chce pomóc cierpiącemu światu, bez względu na cenę, jaką musiałby zapłacić, i gdyby Bóg pouczył go, jak ma to zrobić, czy człowiek ten powinien zrobić, jak mu kazano?
– Oczywiście, mistrzu! – krzyknął tłum. – Gdyby Bóg go o to prosił, radością byłoby dlań znosić nawet piekielne męki!
– Bez względu na to, jakie to męki i jak trudne byłoby to zadanie? – pytał dalej mistrz.
– To honor zawisnąć. Chwała do krzyża być przybitym. Chwała spłonąć na stosie, jeśli tego właśnie oczekiwałby Bóg. – odpowiedział tłum.
– A gdyby Bóg – zapytał mistrz – powiedziałby wam prosto w oczy: NAKAZUJĘ WAM, BYŚCIE NA TYM ŚWIECIE DO KOŃCA DNI SWOICH BYLI SZCZĘŚLIWI, co byście wtedy zrobili?
A tłum pogrążył się w ciszy. Na zboczach gór, w dolinach, gdzie zgromadzili się wszyscy, nie było słychać ni głosu, ni dźwięku żadnego.

Dopóki nie otrzemy się o śmierć, życie wydaje się nie mieć granic – właśnie tak wolimy o życiu myśleć. Wydaje się, że zawsze będziemy mieć czas na szukanie szczęścia. „Najpierw muszę skończyć studia, spłacić raty, wychować dzieci, przejść na emeryturę a o szczęściu pomyślę później.” Gdy odkładamy na jutro poszukiwania rzeczy najważniejszych, może się zdarzyć, że życie przeciekło nam przez palce, nim poczuliśmy jego smak.

Perspektywa bliskiej śmierci może doprowadzić do swoistego wyzwolenia. W jej cieniu życie nagle nabiera intensywności, wibracji i smaku, jakich nie znaliśmy nigdy wcześniej. Oczywiście, gdy nadchodzi kres, czujemy rozpacz z powodu konieczności odejścia, tak jakbyśmy żegnali się z kimś kochanym, wiedząc, że nigdy już go nie zobaczymy. Większość z nas lęka się tego smutku. Czy jednak nie byłoby czymś jeszcze gorszym odejść, nie znając pełnej radości życia? Czy nie byłoby gorzej, gdybyśmy w chwili rozstania nie mieli powodu do smutku?

Przez dwadzieścia lat pracowałem jako kaskader w filmie…

To było wiele lat temu, w początkach mojej pracy kaskaderskiej. Spadałem głową w dół z pomostu wybudowanego na stoku góry. Tam gdzie miałem za chwile upaść, pirotechnik odpalił wybuch. Na chwile straciłem przytomność. To był nieszczęśliwy splot wydarzeń. Nie powinienem spadać w to miejsce. Jednak spadałem, a jak zwykle to bywa w momentach zagrożenie, zmysły moje wyostrzyły się a czas jakby stanął w miejscu:

Czy odkryłeś, kto umiera, kiedy się umiera?

Mogłem udzielić wszelkich słusznych odpowiedzi, ponieważ ostatnio bardzo wiele czytałem i rozmyślałem na ten temat. Interesowały mnie ćwiczenia podpowiadane przez różne tradycje, żeby przygotować się do „umierania żyjąc”. Ale szczerze mówiąc, nie byłem pewien, czy to wszystko zmieniło coś we mnie. Dla mnie było jasne, że przy narodzinach zaczyna się żyć, ale też i umierać. Życie i śmierć są przejawami tego samego istnienia. Intelektualnie rozumiałem, że wraz ze śmiercią umiera też wszystko, z czym się identyfikujemy: ciało, myśli, nasze związki międzyludzkie, doświadczenie i owo „Ja”, któremu przypisujemy tak wielkie znaczenie. Dlatego każdego dnia, by nie przywiązywać się zbytnio do tego, czym nie jesteśmy, należy sobie powtarzać: Ja tym nie jestem. Ja jestem świadomością, Ale czy to wszystko wystarcza, żeby uwolnić od strachu przed śmiercią?

A czy ty nigdy nie odczuwasz tego strachu?

Jestem raczej ciekaw śmierci. – odpowiedział Wewnętrzny Głos. Powiedział też, że mam rację: nie chodzi o to, żeby śmierć zrozumieć głową. Jedynym sposobem poznania jej naprawdę było umrzeć. Przecież znasz to przesłanie, powiedział:
„Wszystko, co się rodzi, umiera, wszystko, co umiera, się odradza. Pozostaje tylko Dusza, czysta świadomość, która nigdy się nie narodziła i jest poza czasem. Jak ziarno Człowiek dojrzewa, jak ziarno on na powrót się rodzi.”
Widzisz? – dodał – Śmierć nie jest negatywna. Może być Wielką Nauczycielką. W istocie, dzięki niej zadajemy sobie wielkie pytania na temat życia. A jeśli dobrze się zastanowisz: to właśnie ona nas tu na Ziemie przywiodła.

Spadałem głowa w dół a czas stał w miejscu. Pomyślałem o rozpaczy najbliższych i kłopotach związanych z pochówkiem i stratą żywiciela i zacząłem walczyć o życie; i dla siebie, i dla nich. Otrzeźwiałem, zwinąłem się w powietrzu w kulkę i w ten sposób ominąłem wbitą w ziemie metalową osłonę ochraniającą pomost przed wybuchem. Gdybym tego nie zrobił, metal odciął by mi głowę. Uff.. uderzenie o ziemie było mocne ale przyjazne…żyłem

Po tym zdarzeniu nastąpiła we mnie zmiana, jak sądzę, nieodwracalna. Zagadnienia prestiżu, sukcesu naukowego, status finansowy – to wszystko stało się dla mnie nieistotne. W ciągu pierwszych godzin po uświadomieniu sobie, że mogłem zginąć, ani przez chwilę nie myślałem o rachunku bankowym, polityce czy o wielkich sprawach tego  świata.

Od tego czasu nie krytykuje kogokolwiek dochodząc do wniosku, ze każdy ma prawo boskie do popełniania błędów i życia na Ziemi  tak jak zapragnie i podpowiada mu jego Wewnętrzny Głos czy tez najzwyklejszy instynkt samozachowawczy. Uznałem, ze krytyka ma sens tylko do siebie – błędy trzeba naprawiać a   za „grzechy” zadośćuczynić. Gdy krytykuje się innych po trzykroć czyni się źle: pogarsza się siebie, pogarsza się tego, którego się krytykuje a wiec pogarsza się świat. Przed tym wypadkiem często zwracałem najbliższym uwagę, że coś  robią nie tak jak według mnie być  powinno: Teraz albo nie zwracam uwagi na takie sprawy, albo wydają mi się nieważne.

Zamiast tego zacząłem doceniać rzeczy, które kiedyś wydawały mi się oczywiste – spotkanie z przyjacielem, podrapanie kota za uchem i słuchanie jego mruczenia, towarzystwo żony, rozmowa z córką, czytanie książki lub gazet przy nocnej lampce, wypad do kuchni po szklankę soku z marchwi, opalanie się o świcie na balkonie.

Dopiero teraz czuję smak życia. Czuje także wstrząs na myśl o tych wszystkich okazjach, które sam zmarnowałem z powodu złych wyborów, sztucznych wartości i wydumanych uraz.

Reklamy

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 17 listopada 2014, in Uncategorized. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: