To nie był sen

To nie był sen

Sandro Boticcelli – Primavera i Narodziny Venus (z zasobów internetu)

Fakty, te przeklęte fakty, które wydają się wszystkim – są niczym. Ukrywają wszystko. Piękne jest to, co jest poza nimi. Powiesz, że ta historia to zwykłe zabobony. Ale to nie zabobony –  każda z opowieści jest bowiem odbiciem ludzkich postaw. W wielkich religiach jest bardzo wielu bohaterów, a każdy z nich jest reprezentacją Boga ukazując różne oblicza Jedynej Rzeczywistości. Po co wszystko co piękne w snach i w wyobraźni sprowadzać do zera – do doświadczeń naukowych i do nagich faktów?

Opowiadanie
Mgła gęstnieje. Nie widzę już drogi. Z radia sączy się: ” Kocham Cię. Kocham Cię .Pragnę Cię. Pragnę Cię…” – Gra Republika! Wielki niepokój w duszy i kompletny brak widoczności każe mi nagle zahamować. Walę głową w szybę. Noga na hamulcu szybciej zareagowała niż głowa. Powoli ruszam…

„Cholera! Piątek, trzynasty! Wszystko jasne.” – gadam do siebie – „Oszustwa i mataczenia Natury. Kpina  po raz trzeci tej nocy!.”
Stoję na żwirowej drodze. Gdzieś niedaleko płynie rzeka. Jest czwarta nad ranem. Przed chwilą o mało co nie wyrżnąłem w wielkiego łosia, który nieoczekiwanie wyrósł przed maską samochodu. Przedtem zatrzymał mnie lis siedzący na samym środku drogi . Oblizywał się, smakosz, rozbójnik! Tarasował drogę zanim się powlókł gdzieś w przydrożne krzaki.

Boli mnie głowa. Leci z nosa. Czuję nadciągającą grypę. Poprzedniego wieczoru wgłębiłem się w treść książki „Przeczucia a Przeznaczenia” Jean Prieura . Wyczytałem: ” Ostrzeżenie otrzymuje się we śnie albo na jawie”
Ostrzeżenie, wezwanie do ostrożności.. O co autorowi chodzi? Co może się wydarzyć, jeśli nie zmienię postępowania? Jakiego postępowania? Przeróżne myśli tłuką mi się po głowie. Większość z tych myśli, nie wiadomo dlaczego, kieruje się w stronę kobiet.

Dawno już płeć piękna wmówiła mi to co chciała. Wybaczyłem sobie, pełen pokory, że jestem niższy gatunkowo, że jestem jedynie indywiduum pozbawionym umiejętności rodzenia , że jestem mężczyzną. Tu na środku bagien, przez które przyszło mi jechać odczuwam pewność, że spotkanie płci odmiennej jest zerowe i chwała za to Stwórcy.

Droga znika w kłębach mgły. Wysiadam  z samochodu z poczuciem wewnętrznego niepokoju i rozdrażnienia. I co widzę?
Otacza mnie bezkresna gęsta mgła. Ta mgła sunie i nadciąga nie wiadomo skąd. Gdzieś z bezkresów wyłaniają się ciemne zarysy kęp krzaków i drzew. Ich cienie podchodzą coraz bliżej i bliżej. Strasznie to wygląda. Jak gdyby jakaś armia  zła nadciągała w ciszy i milczeniu. W głowie mam zamęt, w sercu lęk. Czuję tę mgłę jako żywą istotę, jako Ducha Przyrody, który nadchodzi, nie odwracalnie, by dokonać zemsty na mnie – na intruzie.

Paranoja! Dziwne myśli mnie nachodzą:

Mgła zniewala ukrytą mocą i ma swój rozum?! Ma podstępny, wilgotny plan?! Ma uwieść, wydusić wszystko z trzewi, potem porzucić, zdeptać jak robaka, obwinąć zmiętym i mokrym od strachu prześcieradłem z roślin, zepchnąć do rowu by zgnił, sczezł i w garstkę prochu przemienił się: gnojek, zdechlak, moczymorda, rycerz – zakuty męski łeb!? – tak to czuję, tak odbieram.

Żeby dodać sobie trochę odwagi podśpiewuję wesoło, bo wiem, jako myśląca istota, że nic mi nie grozi na tym pustkowiu.
„Duchy Bagien! Przybywajcie! Przybywajcie łapserdaki!”- śpiewam prowokacyjnie.

Kładę się na trawie. Wilgotna. Zamykam oczy i zgodnie z książkowymi zaleceniami; napinam i uwalniam napięcia każdej części ciała. Powtarzam na głos siląc się na spokój:
„Jestem spokojny i radosny. Jestem zdrów na ciele i umyśle. Uwalniam umysł od denerwujących i natrętnych myśli, i otwieram się na zdrowie. Przybywaj zdrowie. Przybywajcie myśli pełne przebaczenia, miłości, szczęścia, radości, spokoju, mądrości”.

Nagle słyszę głośne:” Nie pieprz!”

Przez przymrużone oczy obserwuję jak obok, z gęstej mgły, wyłania się istota o ludzkim kształcie. Jest ulepiona z kropel mgły. Od środka rozświetla ją wielobarwne, lekko pulsujące światło. Duch? Zjawa? Omam? Rusałka? Elf? Coś? Co to jest?
Ciało tej Istoty tworzą kłęby świecącej mgły i to jedynie odróżnia ją od szarego mglistego otoczenia. O przynależności do jakiegoś gatunku ziemskiego mógłby przemawiać fakt, że posiada oczy. Są owalne, czerwono – pomarańczowe z trójkątną czarną źrenicą w środku. Kocie oczy…Oczy te ciągle zmieniają położenie, wielkość i rozstawienie. A rozszerzające się źrenice zdają się wchłaniać wszystko co pojawia się w ich polu widzenia. Teraz wchłaniają mnie : ciało, uczucia i myśli.

Mgła, która wchłania!? Czas do czubków? Czy mgła to czy z krwi i kości kobieta?- z uporem piwosza i moczymordy spod budki mąci myśli głowa, przerywając rytm medytacji. Ale ta Istota istnieje realnie głupku. – kpi dalej głowa.

Mgielna postać wlepia we mnie te swoje tańcujące oczy i mówi:

„Kochaj mnie! Kochaj mnie tu i teraz” .
„OK! Zaczynajmy!” – odpowiadam.
Liczę na to, ze senny koszmar minie. Dyktuje to zdrowy rozsądek, i to ,że mglista zjawa będąc wytworem mojej chorej głowy , nie skrzywdzi mnie – właściciela , ani seksualnie ani też w żaden inny sposób.

Zjawa w odpowiedzi na moją zgodę krztusi się z radości i bulgocząc mokrym: „Tak! Tak! To do roboty” – drga podniecająco swoimi kłębami ciała, chichocze i podrygując zalotnie i namiętnie szepcze: „Jesteś mój! Tylko mój na zawsze!”

Po chwili otacza mnie, wnika, wtapia się we mnie, zniewala rozkoszą wibracji delikatnego dotyku, i omamia chwilowymi impulsami ciepła wschodzącego właśnie słońca. Czuję się jakbym wylądował w ciepłym łóżeczku a ktoś kochający karmił mnie podtykając do ust łyżeczka za łyżeczką syrop uzdrawiający i pachnący sosnowym lasem.

I nagle to cudowne, senne uczucie znika. Widzę kobiety, które poznałem w przeszłości. Owe kobiety kolejno wynurzają się z wibrującego delikatnym tęczowym światłem ciała Zjawy, wtapiają się we mnie biorą mnie w posiadanie. Przerażony rychłą klęską wynikającą z mnogości wyzwań ciała i ducha krzyczę :

„ A Kysz! – i strzelam palcami stosując powszechnie znaną, osobiście wypróbowaną, i najbardziej skuteczną metodę na uwalnianie się od duchów. Podejmuję równocześnie błagalną medytacje:
„Protestuję w imię Stwórcy. A kysz duchy! A ty Zjawo kimkolwiek jesteś zlituj się i oddal swoje służki. A kysz! A kysz! Znikajcie! Mam grypę. Przecież widzicie. Nie jestem już taki młody i jurny jak kiedyś.”

Na to tłum tych mglistych istot rzuca się na mnie i zawłaszcza moim ciałem. Odpowiada na zaklęcia chórem, raz to gaworzy jak  niemowlęta, chichocze jak nastolatki, śmieje się dziewczęco, nuci i sepleni jak staruszki.

To bezwstydne i nie dozwolone. Protestuje!
A one szepczą:
„Znasz nas przecież dobrze. Pieściłeś każdą naszą cząsteczkę, znasz każdy pieprzyk, każda nasza słodkość. Nie lękaj się. Kochaj się z nami wszystkimi. W świecie mgieł czas nie istnieje. Tu moce masz nieograniczone. Ciała przecież mamy z mgły. Nie ma tu grawitacji. Nie ma śmierci. Jest tylko życie, radość, szczęście, rozkosz.”

„Wypuście mnie na litość Boską! Chcę do łóżka. Mam katar. Kicham na was. A to może być niezdrowe dla waszej urody.”- wołam w rozpaczy  Ale one nie dają za wygraną.
Drżę, drżę całym ciałem. Mam gęsią skórkę. Szczekam zębami. Zimno mi i już nie wiem czy to uniesienie, czy zwykłe zapalenie płuc. A tuląca mnie mgła gęstnieje, staje się groźna i namiętna. A w niej coraz więcej kobiecych ciał. Koszmar!
„O co tu chodzi? O mglistą, bezwstydną prokreację czy o wieczna miłość?”- wrzeszczę

„O obie, o biedaku najdroższy. Jesteś potrzebny. Na chwilkę.  Wolność wyboru jest dla mądrych. Ty go nie masz. W mgle kobiet jesteś ślepcem. I teraz, i tu, i z tobą, chociaż nie stworzyliśmy nowego życia to jednak uratowałyśmy piękne istotki, uchroniliśmy je przed tobą, przed bezsensowną zagładą. Ale ty nic nie zauważyłeś. Ale ty nic z tego nie rozumiesz – głupku!”

Kiedy tak leżeliśmy koło siebie w trawie,  słonce nieśmiałymi promyczkami przebiło się przez kłęby otaczającej nas mgły. I wtedy Zjawa zamilkła. Pomogła mi się podnieść. Wzięła mnie za rękę. Czy ty coś w ogóle kapujesz? Czy zadałeś sobie trud, zajęty myślami o sobie, o swojej grypie, tęsknocie za łóżkiem, by pojąć dlaczego wrzasnęłam do ciebie: „Kochaj mnie!”

„Zrobiłaś to dla własnej przyjemności? – zapytałem przymilnie wtulając się w nią . Ale ona nagle stała się nieprzyjemnie mokra i zimna.
„Głupcze!” – powiedziała z uśmiechem przenikniętym odwieczną mądrością wiedźm, wróżek, rusałek, nimf i kobiet. „Mój kochany głuptasie! – poprawiła się – Gdybyśmy się nie kochali, jak znam życie, wsiadłbyś do samochodu, i ruszył. W mgle i w miłości wy ludzie bywacie ślepi. A wy mężczyźni przodujecie w tej ślepocie.”

I kiedy to rzekła, rozpłynęła się. Nie od razu. Zrobiła to powolutku, ciągle  uśmiechając się tym tęczowym uśmiechem. A jej oczy? Też rozpłynęły się w czerwono – pomarańczowym świcie i tylko sobie znanym tajemniczym sposobem nie uległy budzącemu się dniu. Połączyły się ze swoim Bóstwem – wtopiły się w Słońce.

Budzę się powoli ze snu. Zimny pot spływa mi po grzbiecie. Mgła wyraźnie rozrzedziła się. Wsiadam do samochodu. Przekręcam kluczyk w stacyjce. Ruszam. Po kilkunastu przejechanych metrach gwałtownie hamuje. Dookoła rosną drzewa. Otacza mnie las. W poprzek drogi leży kobieta…

Dalszy ciąg nastąpi

Reklamy

About Sznajder Marcin

Certain man chose several books in the library. He asked the librarian near their receipt how many time would take him reading all. The librarian burst out laughing and said that the gathering counted the thousands of books and the hundred of lives it was enough not on reading all. That man gave up the ones several who he chose, and said then. Some different way has to exist. Marcin - Stuntman and the consultant, the operator of under-water pictures and II the director of films. Graduate of The department Electronics Engineering college of Varsovian.

Posted on 17 listopada 2014, in Uncategorized. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: